Misery to jest ten sweet spot pomiędzy rapem, spoken wordem a poezją, którego brakuje 99% raperów robiących "ambitne" rzeczy. Wypierdala mnie ten track z butów za każdym razem, dlatego podbijam temat
Ogólnie billy woods to jest GOAT, ale duża część jego materiału ma dla mnie małe repeat value przez swoją dużą gęstość i abstrakcyjny songwriting.