Właśnie w przyszłym roku 50 lat skończy trzech aktywnych raperów: Peja, Tede, Włodi. W przeciągu najbliższych pięciu lat do 50 dobije między innymi Sokół, Pezet, OSTR.
Nie słucham za bardzo amerykańskiego rapu więc mogę się mylić ale czy weterani tamtejszego rapu urodzeni w latach 60 nie są mniej już mniej aktywni na scenie?
Mamy przykłady w muzyce rockowej że można mieć po 70 lat i ruszyć w trasę (patrz ACDC), ale wyobrażacie sobie takiego Tede nawijającego po 60? Peja wydający czterdziesty album z Decksem w 2035?
Stąd ten temat – świat różnie może wyglądać za 10, 15 lat ale jak widzicie wtedy aktywność najstarszych wykonawców polskiego rapu? Dalej wydawanie albumów, koncerty, czy może bardziej działalność wydawnicza, albo zupełnie poza rapem?


