Na szybko z pomoca chataJasion94 pisze: ↑15 gru 2024, 19:08Hahato serio byłby dobry materiał na pastę, gdzie jakiś anon z spierdolonym życiem, jedna noga w alkoholizmie, całe życie bez dziewczyny, z toksycznych rodzicami, postanawia posłuchać rad ludzi z neta, i za pieniądze odłożone z kolchozu jedzie na terapię, i spotyka tam takiego Mesa. Wszystko zakończone powrotem do piwnicy, zaslonieciem firan w oknach, odpaleniem pornhuba, i powiedzieniem przez anonka Pierdole to
Spoiler
Pół roku czytania tych pierdół w internecie o „braniu życia za rogi” i „terapii, która zmienia wszystko” i proszę bardzo – oto ja, przegryw z wyboru, który myślał, że za kasę odłożoną z kolchozu kupi sobie nowe życie. A teraz siedzę tutaj, otoczony ludźmi, którzy wyglądają tak samo zjebanie jak ja. Idealne towarzystwo, można powiedzieć.
Wtedy wchodzi on. Mes. Typ jak z reklamy kawy albo biografii na TEDx. Wysoki, elegancki, pewny siebie. Siada naprzeciwko mnie, przeciąga się i zaczyna nawijać, jakby to była jego prywatna scena.
– Wiecie, kiedyś też miałem ciężko. Ale człowiek musi zrozumieć, że sam trzyma ster swojego życia – mówi tym swoim dźwięcznym głosem, a mnie od razu trafia szlag. – Wystarczyło mi parę lat pracy nad sobą, trochę książek o rozwoju, no i joga. Joga zmienia wszystko.
W głowie słyszę syreny alarmowe. Książki o rozwoju. Joga. Co jeszcze? Chodzenie boso po trawie? Oddychanie świadome? Pewnie za chwilę powie, że wystarczy wstawać o piątej rano i pić wodę z cytryną, żeby zostać lepszym człowiekiem.
Próbuję się skupić, ale ten typ nie daje mi spokoju. Wszystko, co mówi, brzmi jak obwinianie. Nie wyszło ci w życiu? Sam jesteś sobie winien. Żyjesz w piwnicy? Bo nie chciało ci się wstać z łóżka. Masz depresję? Pewnie dlatego, że nie biegasz rano po parku.
Na samą myśl, że miałbym jeszcze raz tu przyjść i słuchać tego buca, robi mi się niedobrze. Wytrzymuję godzinę, potem zrywam się z miejsca i wychodzę bez słowa.
Wracam do piwnicy. Wchodzę do środka, pierwsze co robię, to zasłaniam te cholerne firany, bo światło i tak mnie wkurwia. Otwieram laptopa, odpalam Pornhuba, zakładka „dla ciebie”. Znajomy widok. Sięgam po piwo, które czeka w lodówce, i w tym momencie dociera do mnie coś dziwnego: po raz pierwszy od dawna czuję ulgę.
– Pierdolę to – mówię na głos.
I nagle wszystko wraca na swoje miejsce.












