I co z tego że ukończył SJ? Znam wielu ludzi co skończyło ten ośrodek i płyną dalej, nie którzy już nie żyją. Samo skończenie ośrodka to nie problem, wiem coś o tym. Nie wrócić do nałogu to jest spory sukces, a z tego co wiem (ale nie jestem pewien) Adrien zaliczał/zalicza wpadki z narkotykami, najlepiej jak sam się wypowie. Nie mówię że jest głupi, jest inteligentny ale to że skończył Monar to nie oznacza że jest chuj wie kim.formaszczytu pisze: ↑23 paź 2019, 16:32Pierdolcie co chcecie, ale ma OGROMNĄ wiedzę i skończył 2 x Suchy Jar z tego co pamiętam, a to IMHO najlepszy ośrodek w kraju.
Ćpuńskie dramy
Re: Ćpuńskie dramy
Re: Ćpuńskie dramy
W sedno, temat można zamknąć#23 pisze: ↑23 paź 2019, 16:21 >śmiej się z kogoś że jest ćpuntm
>co weekend wal wódę, bo to przecież nie narkotyk
ambitna dyskusja
z innymi używkami jest tak samo jak z alko - nie dla każdego i w rozsądnych ilościach, niestety czasem życie potrafi mocno dojebać i zamiast radzić sobie z problemami dużo osób wybiera czy to alko czy inne używki które pomagają tymczasowo, a problem się pogłębia, moim zdaniem przez to że jednak za mało się mówi o narkotykach, a jeśli już to że są złe, a powinno się dużo częściej w kontekście redukcji szkód
po za tym wrzucanie do jednego wora twardych i miękkich też nie jest dobre
Re: Ćpuńskie dramy
dobrze gadasz. o Tonciu jest w swoim rapie bardzo autentyczny, nikogo do ćpania nie zachęca, a raczej pokazuje ciemną stronę pewnych wyborów. jego muzyka jest efektem ubocznym samotności zewnętrznej i wewnętrznej do której doprowadzają opiaty wypluwające nas z endorfin i nawet dobre ułożenie gwiazd + suplementacja zastępcza benzodiazepinami + ibogainą nie pomoże z tym. alkoholizm jest dużo poważniejszy niż uzależnienie od opiatów a pewnie połowie forum do tego blisko. życie w zdrowiu i pamiętajcie nie oceniajcie innych jeśli nie wiecie co czują
i jeszcze jedna rzecz którą powiedziałem mojemu przyjacielowi z zespołu: to że Tonciu ma duży fanbejs nastolatków, którzy mają fetysz wchodzenia w gówno życiowe i srania sobie do mordy bo lubią być przez to życie szmaceni to nie jego wina tylko wychowania i predyspozycji, fantazji seksualnych, problemów endogennych a także tych w rodzinie
Re: Ćpuńskie dramy
Zioło - CO ???
Izrael wciąż okupuje Palestynę
Amerykański rząd to żenujące świnie
Nie lubi Polaków raper Eminem
Dla mnie jest tylko żenującym skurwysynem
Amerykański rząd to żenujące świnie
Nie lubi Polaków raper Eminem
Dla mnie jest tylko żenującym skurwysynem
- rakieta_rakieta
- Posty: 1986
- Rejestracja: 08 paź 2019, 11:33
- Lokalizacja: Toruń
Re: Ćpuńskie dramy
nie wierzę, ty tak serio?Konfident pisze: ↑23 paź 2019, 17:03
dobrze gadasz. o Tonciu jest w swoim rapie bardzo autentyczny, nikogo do ćpania nie zachęca, a raczej pokazuje ciemną stronę pewnych wyborów. jego muzyka jest efektem ubocznym samotności zewnętrznej i wewnętrznej do której doprowadzają opiaty wypluwające nas z endorfin i nawet dobre ułożenie gwiazd + suplementacja zastępcza benzodiazepinami + ibogainą nie pomoże z tym. alkoholizm jest dużo poważniejszy niż uzależnienie od opiatów a pewnie połowie forum do tego blisko. życie w zdrowiu i pamiętajcie nie oceniajcie innych jeśli nie wiecie co czują
i jeszcze jedna rzecz którą powiedziałem mojemu przyjacielowi z zespołu: to że Tonciu ma duży fanbejs nastolatków, którzy mają fetysz wchodzenia w gówno życiowe i srania sobie do mordy bo lubią być przez to życie szmaceni to nie jego wina tylko wychowania i predyspozycji, fantazji seksualnych, problemów endogennych a także tych w rodzinie
Je suis Polonaise, so all i need is vodka, i może miłość
- formaszczytu
- Posty: 2108
- Rejestracja: 29 wrz 2019, 15:46
- Lokalizacja: SKI
Re: Ćpuńskie dramy
rakieta_rakieta pisze:[mention]formaszczytu[/mention] gdzie jesteś zdisowana?
Nie zabolało, jak coś.
Spoiler
Misiu, weź napisz do mnie na FB.
A ilu znasz ludzi, którzy w ogóle dali radę skończyć ośrodek? Jedną z takich ostatnich ofiar jest hajpowy Nozer, który po ośrodku prostował, poleciał i jebnął samobója.przemko pisze:I co z tego że ukończył SJ? Znam wielu ludzi co skończyło ten ośrodek i płyną dalej, nie którzy już nie żyją. Samo skończenie ośrodka to nie problem, wiem coś o tym. Nie wrócić do nałogu to jest spory sukces, a z tego co wiem (ale nie jestem pewien) Adrien zaliczał/zalicza wpadki z narkotykami, najlepiej jak sam się wypowie. Nie mówię że jest głupi, jest inteligentny ale to że skończył Monar to nie oznacza że jest chuj wie kim.formaszczytu pisze: ↑23 paź 2019, 16:32Pierdolcie co chcecie, ale ma OGROMNĄ wiedzę i skończył 2 x Suchy Jar z tego co pamiętam, a to IMHO najlepszy ośrodek w kraju.
Adrian nie jest głupi, jest cholernie inteligentnym i obytym skurwysynem. Miał swoje odpały i będzie miał zawsze, ale wielu nie wierzyło, że będzie w tym miejscu, w którym jest teraz. Mało który ćpun rzuca do zera, bo są substancje z którymi nie warto się rozstawać jak np. grzyby.
A co do Toncia to polecam oddzielać" twórczość artystyczną" od jego osoby. Ja zawsze lubiłam jego muzykę, nie ukrywam, bo temat jest mi w chuj bliski. Ale człowiekiem jest paskudnym. Nie chcę na niego jebać, bo toczyłam z nim wojenkę ponad rok i wiem o wiele więcej, niż myśli. Kto ma rozum to od niego bardzo szybko odbije, a kto nie to trudno.
Po długim czasie napierdalania na niego jestem takiego zdania jak Durszlak. Jak mu się uda to spoko, życzę mu tego, ale wątpię że taki czas przyjdzie.
Aha, i co do tego skąd to się ma. Wejdźcie sobie na oglaszamy24. Jak czarny rynek staje się za drogi to znajdujesz sobie lekarza który za odpowiednią sumę Ci wypisze co chcesz. Ba, jakasz bajerę to i rodzinny bez mrugnięcia. Zresztą tajemnicą nie jest że większość utrzymuje się z podrabiania recept.
Re: Ćpuńskie dramy
Z tym nienawidzenie drukarek to o co chodziło? Drukarki recept? Drukarki igłowe mają igły jak strzykawki? Non capisci
Izrael wciąż okupuje Palestynę
Amerykański rząd to żenujące świnie
Nie lubi Polaków raper Eminem
Dla mnie jest tylko żenującym skurwysynem
Amerykański rząd to żenujące świnie
Nie lubi Polaków raper Eminem
Dla mnie jest tylko żenującym skurwysynem
Re: Ćpuńskie dramy
Całkowicie na poważnie, alkohol ma tak ogromne uboki + dochodzenie od siebie po nim to męka, że opiaty przy nim to jest pikuś, dochodzi też kwestia życia w ciągu i przy maku czy nawet kodzie a nawet czymś mocnym, można funkcjonować w miarę OK i to przez dłuższy czas. A przy alkoholu, po jakimś czasie człowiek "zarzyna" swój organizm, szczególnie z wiekiem wątroba i trzustka nie ma już takiego przerobu i te 4 piwka, które wlewaliśmy w siebie w wieku 20 lat, sprawia, że rano budzimy się już zamuleni a w głowie świeci się lampka, żeby "chlapnąć" jedno małe, to będzie lepiej i milej się dzień zacznie. Potem to już z górki...pijemy co raz więcej i co raz gorzej to znosimy. Zaczynają się ciągi, które prędzej czy później staną się ciągami kasacyjnymi, to znaczy takimi w których pijemy już na umór i nie potrafimy przestać. Wtedy praca,rodzina czy znajomi odchodzą na dalszy plan, bo generalnie nie ogarniamy co się dzieje dookoła. Przerwać ciąg kasacyjny to jest kurwa nie lada wyzwanie i bez detoksu może skończyć się koszmarem. Oj przeżywałem taki koszmary nie raz i nie dwa... nie życzę nikomu. Przez prawie rok waliłem heroinę iv w dość dużych ilościach i jak przyszedł ten dzień, w którym skończyła się kasa i tym samym ćpanie to nastawiałem się psychicznie na sceny z Trainspotting, Dzieci z Dworca ZOO czy choćby przeżycia Ryśka z Skazany na Sukces. Z 8 lat wcześniej przez 3 miechy waliłem Tramal, też w kosmicznych ilościach, więc skręta już przechodziłem, ale wtedy jak skończył mi się trampek to ostro zapiłem wódką i później przechodziłem dwa skręty na raz
A jak nie ma octu ani perfum.... to i wode utlenioną się pociągnie, bo ma napisane na etykiecie 10%.... ledwo ogarniasz co się w okół dzieje, ale znaczek procentów przyciąga uwagę mimo że to nie te procenty i jeszcze raczej trujące. Już lepszy spirytus salicylowy... taki przeterminowany 8 lat.... W takich warunkach człowiek wręcz marzy o denaturacie... Jak się uda ogarnąć, to leci się do tego sklepu - jak robot. Autentyko - uczucie jak by ktoś Tobą kierował zdalnie. Klapki na oczach, antentka we łbie i idziesz szukać wodopoju... Jakby jedna część Ciebie wie, że ledwo żyjesz i chyba nie dasz rady dojść, że jak ktoś Cię zobaczy to będzie kicha na maxa, szczególnie sąsiedzi itp którzy przecież znają Cię jako młodego, obrotnego managera z dużego korpo, a ty ten obrazek nakładem ogromnego wysiłku, starasz się utrzymywać. No ale chuj - a niech Cie widzą - trzeba się ratować....na szczęście ciemno.... o kurwa, to chyba noc jest?!?!? Ale jak to ? Dopiero co była jedna noc... No nic - lecisz.... Zima, śnieg, a ty płaszczyk a pod spodem nic, no może bielizna. Skarpetek też się nie założyło, bo weź tu takie zadanie wykonaj... Lecisz do nocnego, gdzie o 3 rano siedzi młoda, fajna laska, którą czasem widywałeś w ciągu dnia i się miło uśmiechałeś... wstyd jak chuj, ale trzeba się ratować. Podchodzisz i prosisz 2x 0.75L. Albo lepiej 2x0.5L - zawsze bierze się mało, bo przecież od 2 tygodni wierzysz, że to ostanie butle i jak się skończy to trzeba się ogarnąć.... Więc zamiast kupić od razu skrzynkę, to bierze się po butelce.... Widać obrzydzenie w oczach ekspedientki ale chuj... Chuj jej i wszystkim kurwa w dupe! Całemu światu chuj murzyński w dupę. Wracając do domu parę łyków i już kurwa lepiej.... nic nie boli, ciśnienie się normuje, serce tak nie wali, żyletki z wątroby znikają.... uff.... Wchodzisz do domu, zrzucasz płaszcz i w majtach kładziesz się do łóżka...lol....łóżka.... do barłogu... oszczanego, orzyganego.... ujebanego czym się da... Przydało by się zjeść, przynajmniej raz na parę dni, ale nic nie wchodzi.... trochę suchego chleba, kawałek czekolady (najlepsze jest to, że po takim ciągu można przytyć! Nic prawie nie jedząc
- formaszczytu
- Posty: 2108
- Rejestracja: 29 wrz 2019, 15:46
- Lokalizacja: SKI
Re: Ćpuńskie dramy
^ Mi łatwiej się rzucało acm niż buprę, serio. Jakoś trzeci miesiąc jestem na skręcie, a brałam w celach leczniczych nie więcej niż 2,5 mg PO i to jeszcze cyklicznie sobie zbijałam tolerę. Schodziłam też jak należy. No i brałam wyłącznie pod okiem lekarza.
W dużym skrócie - jego przyjaciel Grzesiu zanim umarł to miał zarzut za podrabianie recept.Luxair pisze:Z tym nienawidzenie drukarek to o co chodziło? Drukarki recept? Drukarki igłowe mają igły jak strzykawki? Non capisci
Ostatnio zmieniony 23 paź 2019, 17:28 przez formaszczytu, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Ćpuńskie dramy
a jak wiadomo recepty drukowała drukarka, a nie on, wiec dlatego ich nienawidzi
(⚆_⚆)
- rakieta_rakieta
- Posty: 1986
- Rejestracja: 08 paź 2019, 11:33
- Lokalizacja: Toruń
Re: Ćpuńskie dramy
Spoiler
Konfident pisze: ↑23 paź 2019, 17:26Całkowicie na poważnie, alkohol ma tak ogromne uboki + dochodzenie od siebie po nim to męka, że opiaty przy nim to jest pikuś, dochodzi też kwestia życia w ciągu i przy maku czy nawet kodzie a nawet czymś mocnym, można funkcjonować w miarę OK i to przez dłuższy czas. A przy alkoholu, po jakimś czasie człowiek "zarzyna" swój organizm, szczególnie z wiekiem wątroba i trzustka nie ma już takiego przerobu i te 4 piwka, które wlewaliśmy w siebie w wieku 20 lat, sprawia, że rano budzimy się już zamuleni a w głowie świeci się lampka, żeby "chlapnąć" jedno małe, to będzie lepiej i milej się dzień zacznie. Potem to już z górki...pijemy co raz więcej i co raz gorzej to znosimy. Zaczynają się ciągi, które prędzej czy później staną się ciągami kasacyjnymi, to znaczy takimi w których pijemy już na umór i nie potrafimy przestać. Wtedy praca,rodzina czy znajomi odchodzą na dalszy plan, bo generalnie nie ogarniamy co się dzieje dookoła. Przerwać ciąg kasacyjny to jest kurwa nie lada wyzwanie i bez detoksu może skończyć się koszmarem. Oj przeżywałem taki koszmary nie raz i nie dwa... nie życzę nikomu. Przez prawie rok waliłem heroinę iv w dość dużych ilościach i jak przyszedł ten dzień, w którym skończyła się kasa i tym samym ćpanie to nastawiałem się psychicznie na sceny z Trainspotting, Dzieci z Dworca ZOO czy choćby przeżycia Ryśka z Skazany na Sukces. Z 8 lat wcześniej przez 3 miechy waliłem Tramal, też w kosmicznych ilościach, więc skręta już przechodziłem, ale wtedy jak skończył mi się trampek to ostro zapiłem wódką i później przechodziłem dwa skręty na razKoszmar to mało powiedzieć.... padaczka to tam był pikuś, bo i tak nie pamiętam. Ale dochodzenie do siebie na sucho, a nawet nie na sucho bo miałem odtrucie od alko, które i tak mało co mi dało, to był hardcore. Tak, że po tych 9 miesiącach walenia helu szykowałem się na zgon, ale ku mojemu zdziwieniu, nie było tak źle. Znaczy w porównaniu do tych skrętów alko po ciągach kasacyjnych, to było naprawdę spoko.... Taką gówną różnicą jest to, że skręt po opio trwa dłużej...ze 2 razy dłużej niż po alko, ale dla mnie był o wiele bardziej łagodniejszy. Kiedyś ktoś mi napisał tutaj, że pierdolę i żebym nie wmawiał ludziom, że niby heroina jest bezpieczniejsza niż alkohol czy sprawia mniej problemów. Nie - tego nie mówię. Mówię tylko, że odtrucie po kasacyjnym ciagu alkoholowym (nie po kacu ani nie po tygodniu picia na wakacjach w Łebie piwek ze znajomymi na plaży) tylko po takim waleniu przez np. dwa tygodnie wódki do oporu w ilościach 1L-1.5L dziennie samemu, bez jedzenia, bez niczego..... po paru dniach wygląda to tak, że wstajesz, podnosisz głowę, nie wiesz czy to dzień czy noc (białe noce) walisz szklanke wódki albo dwie, idziesz spać, budzisz się i to samo. Nie wiesz co się wokół Ciebie dzieje, jaki jest dzień itp. Telefon wyłączony, DOM zamknięty na cztery spusty. Tylko ty i wóda. Problem się zaczyna, kiedy zaczyna Ci brakowac alko.... Kurwa, ledwo trzymasz się na nogach a tutaj trzeba skoczyć do sklepu. O ile w mieście to jeszcze do ogarnięcia, to mieszkając pod miastem albo na wiosce, albo generalnie ze sklepem gdzieś dalej, to już jest wyzwanie.... Robisz 4 kroki i leżysz... kurwa, ubrać by się wypadało, ale założyć coś to wyższa szkoła jazdy. Jak zupełnie Ci się skończy alko i obudzisz się już struty, no to kurwa jest problem.... Co zrobić - do sklepu by się doszło, jakby człowiek się choć trochę lepiej poczuł.... No ale w domu pusto... Można zrobić "jeża" z butelek ale to na chuja starczy.... Ale zrobić coś trzeba.... jak to było w Żółtym Szaliku... trzeba się ratować!! A w kuchni stoi Ocet! No i co zrobić... może choć trochę jebnie, choć trochę pomoże... bierzesz szklankę i chlup... Kurwa, w portfelu 1000pln na koncie 10 razy tyle a ty walisz ocet bo bez odrobiny alko nie dasz rady się ruszyć.. A jak octu nie ma, to zawsze są perfumy z bezcłówki za 300pln flakon i walisz z urwanego dozownika na przemian Ralph Lauren - zielony i niebieski.... Potem przez tydzień czuć to w sobie....
A jak nie ma octu ani perfum.... to i wode utlenioną się pociągnie, bo ma napisane na etykiecie 10%.... ledwo ogarniasz co się w okół dzieje, ale znaczek procentów przyciąga uwagę mimo że to nie te procenty i jeszcze raczej trujące. Już lepszy spirytus salicylowy... taki przeterminowany 8 lat.... W takich warunkach człowiek wręcz marzy o denaturacie... Jak się uda ogarnąć, to leci się do tego sklepu - jak robot. Autentyko - uczucie jak by ktoś Tobą kierował zdalnie. Klapki na oczach, antentka we łbie i idziesz szukać wodopoju... Jakby jedna część Ciebie wie, że ledwo żyjesz i chyba nie dasz rady dojść, że jak ktoś Cię zobaczy to będzie kicha na maxa, szczególnie sąsiedzi itp którzy przecież znają Cię jako młodego, obrotnego managera z dużego korpo, a ty ten obrazek nakładem ogromnego wysiłku, starasz się utrzymywać. No ale chuj - a niech Cie widzą - trzeba się ratować....na szczęście ciemno.... o kurwa, to chyba noc jest?!?!? Ale jak to ? Dopiero co była jedna noc... No nic - lecisz.... Zima, śnieg, a ty płaszczyk a pod spodem nic, no może bielizna. Skarpetek też się nie założyło, bo weź tu takie zadanie wykonaj... Lecisz do nocnego, gdzie o 3 rano siedzi młoda, fajna laska, którą czasem widywałeś w ciągu dnia i się miło uśmiechałeś... wstyd jak chuj, ale trzeba się ratować. Podchodzisz i prosisz 2x 0.75L. Albo lepiej 2x0.5L - zawsze bierze się mało, bo przecież od 2 tygodni wierzysz, że to ostanie butle i jak się skończy to trzeba się ogarnąć.... Więc zamiast kupić od razu skrzynkę, to bierze się po butelce.... Widać obrzydzenie w oczach ekspedientki ale chuj... Chuj jej i wszystkim kurwa w dupe! Całemu światu chuj murzyński w dupę. Wracając do domu parę łyków i już kurwa lepiej.... nic nie boli, ciśnienie się normuje, serce tak nie wali, żyletki z wątroby znikają.... uff.... Wchodzisz do domu, zrzucasz płaszcz i w majtach kładziesz się do łóżka...lol....łóżka.... do barłogu... oszczanego, orzyganego.... ujebanego czym się da... Przydało by się zjeść, przynajmniej raz na parę dni, ale nic nie wchodzi.... trochę suchego chleba, kawałek czekolady (najlepsze jest to, że po takim ciągu można przytyć! Nic prawie nie jedzącTak tuczy alkohol.. powaga) I cykl zaczyna się od nowa a właściwie degradacja i samozniszczenie trwa dalej.... Organizm już nie daje rady przyjmować alkoholu - zwyczajnie się broni, bo czuje, że zatruwasz go co raz bardziej..... Po paru następnych dniach już nie daje się rady wyjść i w ogóle nic za bardzo robić... Zresztą już nie chcesz pić....pragniesz przestać, ale nie możesz..... wtedy poznajesz co to jest PRZYMUS picia! Musisz pić choćby nie wiem co.... Jak ktoś ma rodzinę, pracuje itp to zazwyczaj po 2 tygodniach "zniknięcia" ktoś zaczyna Cię szukać...bo nie wiadomo czy żyjesz czy nie.... I jak masz farta, to ktoś Cię wkońcu znajdzie i odratuje. Czasem, przy krótszych można samemu przerwać, ale to w chuj trudne, na sucho to koszmar na jawie... Tego się nie da opisać słowami.. Tak mniej więcej wygląda alkoholowy ciąg kasacyjny. Jestem pewien, że sporo więcej osób umarło po nagłej odstawce alko, właśnie po takich kasacyjnych ciagach, niż po odstawce i skręcie po heroinie. heroina to taki sam diabeł jak alko w zaawansowanym stadium, tylko inaczej swoją ofiarę niszczy. Waląc helupę normalnie funkcjonowałem... no w miarę normalnie, albo tak mi się wydawało hehe
Może przez środowisko i specyficzną robotę którą miałem, szybciej się wydało ale w innych warunkach, jestem pewien, że dosyć długo mógłbym funkcjonować i ćpać. Przy alkoholu już tak nie ma. Oczywiście na początku wszystko jest OK. To nie jest z dnia na dzien...to trwa latami. Dlatego ktoś, kto teraz ma lat 20-ścia parę, pije sobie parę piwek co wieczór, nawet codziennie, to dla niego to co napisałem jest abstrakcją i czymś, czego jest pewien, że go nie spotka...Dokładnie tak samo ja myślałem. Nie każdy musi aż tak się wjebać, ale jeśli ktoś czuje, zauważa już teraz, przy tym piwkowaniu codziennym, jeżeli już zaczyna sam z siebie o tym myśleć, to jest na dobrej drodze.. długiej drodze, dlatego to może być takie zwodliwe. Zresztą nie trzeba pić kasacyjnie, żeby być wjebanym po uszy alkoholikiem ze zjebanym życiem. Ba...nawet Ci, którzy zaznają zaszczytu ciągu kasacyjnego albo kilkunastu, są imho w lepszej pozycji niż tacy, którzy piją cały czas, ale bez takich konsekwencji. Bo te konsekwencje, tylko i wyłącznie one sprawiły, że poddałem się i zacząlem się leczyć i udało mi się odstawić alko i w ogóle wszystko na ponad 4 lata.
Je suis Polonaise, so all i need is vodka, i może miłość
Re: Ćpuńskie dramy
no bupra to kurwa, już lepiej przecierpieć te kilka dni na coldturkey albo czymś innym powoli schodzić, bo przecież to gówwno tak nasącza receptory i ma tak pojebany okres półtrwania że trzeba z tego 8 lat schodzićformaszczytu pisze: ↑23 paź 2019, 17:28 ^ Mi łatwiej się rzucało acm niż buprę, serio. Jakoś trzeci miesiąc jestem na skręcie, a brałam w celach leczniczych nie więcej niż 2,5 mg PO i to jeszcze cyklicznie sobie zbijałam tolerę. Schodziłam też jak należy. No i brałam wyłącznie pod okiem lekarza.
W dużym skrócie - jego przyjaciel Grzesiu zanim umarł to miał zarzut za podrabianie recept.Luxair pisze:Z tym nienawidzenie drukarek to o co chodziło? Drukarki recept? Drukarki igłowe mają igły jak strzykawki? Non capisci
Adrian Sitko może wszystko coś o tym wie
Ostatnio zmieniony 23 paź 2019, 17:39 przez Konfident, łącznie zmieniany 1 raz.
- formaszczytu
- Posty: 2108
- Rejestracja: 29 wrz 2019, 15:46
- Lokalizacja: SKI
Re: Ćpuńskie dramy
Daj spokój, kurwa. To jest nie do pojęcia, że obstawiona benzo dalej jestem jak na lekkim CT.
Lekkim jak na buprę.
Lekkim jak na buprę.
Re: Ćpuńskie dramy
Łoooo chuj jakie wypracowania, czyzby fanbejs Tomcia się przzucil na slgawkę?...weź zrozum jeden z drugim że alko czy narko to ten sam shit, tu kurwa nie ma rozgraniczeń co lepsze co gorsze...wpajanie słuchaczowi cpaj,pij,jaraj jest be i chuj, amen, a ty kupuj polskie rap płyty hehe "Bóg po to rozum dał nam żeby nigdy nie próbować Browna".
Hyphap! |
|
Re: Ćpuńskie dramy
Alko i narko to nie ten sam shit. Powiem więcej: narko i narko to nie ten sam shit. 
Rower pędzi sam zmienia przerzutkiiiiii
Re: Ćpuńskie dramy
Mozecie zamknac temat 95% userow w temacie jest nie z tego forum. 
- zemsta1kadluba
- Posty: 7705
- Rejestracja: 22 paź 2019, 12:50
Re: Ćpuńskie dramy
ćpuńska logika w jednym poście, piękne
a z wypracowań klasyczne tl;dr to nie hyperreal
mołpy są kozackie









