Kendrick Lamar - GNX (2024)
- przedszkolanek
- Posty: 19791
- Rejestracja: 21 kwie 2019, 21:29
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
props za brak akcji promocyjnej, nie trzeba było się przynajmniej irytować publicznym brandzlowaniem się psychofanów nadchodzącą płytą przez półtora kwartału
sprawdzać mi się tego nie chce, więc o muzyce się nie wypowiem
sprawdzać mi się tego nie chce, więc o muzyce się nie wypowiem
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Brzmi to bardziej jak mixtape, ale lubię więcej kawałków niż bym wyjebał więc daje ocenę dobrą z małym plusem
- StartedAsAYoungin
- Posty: 72
- Rejestracja: 19 sty 2023, 1:09
- Lokalizacja: 61st to 63rd. Vernon to St.Lawrence
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Spoko ale brakuje replay value. Dobrze, że jest mniej zgrywania czarnego mesjasza(w stylu poprzedniej płyty, na TPAB to wyszło - pewnie z racji wieku), no i Kenny zdał sobie sprawę, że słucha go więcej Matthewów i Lucasów niż Quantaviousów i Tyquanów 
600K
FrontstreetK, SavageSquadK, Oblooock killlaaz
Rest in Piss queen von
- LowestQuality
- Posty: 58
- Rejestracja: 24 kwie 2024, 17:10
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
fajnie nóżka chodzi
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
zapowiada sie dobrze mimo porownan do quebq
przez @DoubleB czloqiek
świadomość swojej ignorancji
to początek drogi do elegancji
to początek drogi do elegancji
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
tak uważasz? a quebo słuchałeś że kendrick lepszy??
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
prawodpobnie
świadomość swojej ignorancji
to początek drogi do elegancji
to początek drogi do elegancji
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
no nie wiem. Przecież tu jest tekstowo (może po za Luther) typowy kendrickowy przewodnik mejsański już od pierwszego kawałka: A couple rules of engagements, I'ma guide you
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
najsłabsza płyta w karierze. jego kombinacje z głosem w niektórych numerach są na tyle irytujące, że aż ciężko mi się wsłuchiwać w to co przewija. bitowo jakaś mała odmiana, ale gdzie to, a gdzie takie TPAB pod tym względem, dajcie spokój. dam jeszcze szansę, bo to jednak GOAT, ale rozczarowanie roku póki co.
Reincarnated fajnie zarapowane i spoko numer ogólnie, ale to pianinko okropnie generyczne. Man At The Garden i Heart pt.6 jeszcze warte uwagi.
Reincarnated fajnie zarapowane i spoko numer ogólnie, ale to pianinko okropnie generyczne. Man At The Garden i Heart pt.6 jeszcze warte uwagi.
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Drake miał racje, znów się ludzie spuszczają nad albumem który oceniliby na max 6 gdyby podmienić ksywke na inną
Dodano po 47 minutach 20 sekundach:
Dodano po 47 minutach 20 sekundach:
- gods bidness
- Posty: 4734
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Przecież ten album jest jakieś 6+/10, więc trochę lepiej niż większość jego albumów i jakoś nie widzę, żeby ktoś tu się nadmiernie spuszczał.
Wciąż oczywiście kilka leveli wyżej niż jakiś Drake, no ale nie róbmy głupich porównań.
Wciąż oczywiście kilka leveli wyżej niż jakiś Drake, no ale nie róbmy głupich porównań.
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
No ja mam jak chlopaki wyżej. Tylko myślałem że przez to że dla mnie ta muzyka już wyczerpała się jakiś czas temu i jestem tu trochę z kronikarskiego obowiązku, trochę przez sentyment, a trochę przez naiwność że coś mnie jeszcze zaskoczy. Chociaż to że niektórzy płyną już żalami jak po wódce, że jego dysko to 6/10 jest oczywiscie jakąś aberracją, chyba że to 6/10 to mimo wszystko topka dyskografii w gatunku.
A tutaj, kurczę, na papierze to się broni bo Dahi, Sounwave, Mustard.... SZA coś tan coś tam wyje (chociaż ja jej i całego soul/rnb nie trawię i żygam), są jakieś raperzy inne ale brakuje aury złego compton, brakuje tego zejścia do sedna i do brudnej podłogi jakie były na gkmc i tpab i na morale też. Brakuje wkurwu, bez owijania w bawełnę. Brakuje chłopaków black hippy. Brakuje takich historyjek jak w we cry together albo art of peer presure. A reincarneted brzmi jak wyjęte z Nastradamusa, pierwsze skojarzenie z God love us i w sumie props bo lubię Nastradamus.
A tutaj, kurczę, na papierze to się broni bo Dahi, Sounwave, Mustard.... SZA coś tan coś tam wyje (chociaż ja jej i całego soul/rnb nie trawię i żygam), są jakieś raperzy inne ale brakuje aury złego compton, brakuje tego zejścia do sedna i do brudnej podłogi jakie były na gkmc i tpab i na morale też. Brakuje wkurwu, bez owijania w bawełnę. Brakuje chłopaków black hippy. Brakuje takich historyjek jak w we cry together albo art of peer presure. A reincarneted brzmi jak wyjęte z Nastradamusa, pierwsze skojarzenie z God love us i w sumie props bo lubię Nastradamus.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
- gods bidness
- Posty: 4734
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Nie, wolę gorszych raperów z ciekawszymi bitami. Gust Kendricka sprawia, że większość jego utworów jest dla mnie asłuchalna. Ale jak zrobię kompilacje top 20 utworów, to będą w top 10 takich kompilacji ever.
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Liczę, że usłysze jeszcze kiedyś kendryka bez tych tragicznych modulacji bo rapować to on potrafi ale ucho do bitow ma dyskusyjne i przez te corny szpagaty i eksperymenty artykulacyjne jest to imo asluchalne. Przeciętne DAMN na tle jego dwóch ostatnich albumów wygląda na prawdę solidnie. Czuję się przebodźcowany słuchając tego choć możliwe, że jestem nieobiektywny bo na codzień słucham abstractów gdzie każdy leci jakby był po lobotomii i miał wgrany tylko jeden sposób modulacji głosu. Chłop albo się klakierami otacza albo mu się wybacza te nienajzreczniejsze eksperymenty bo jest kendrykiem. Obstawiam obydwa.
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
XD zdecydujcie się co wy od tego chłopa chcecie. Poszło mmatbs to było narzekanie na brzmienie (z którym częściowo się zgadzam), teraz puścił materiał w którym są super biciki, Cali i słoneczko, to jest narzekanie że nie mrok albo TPAB. Jak w Rejsie, lubicie te melodie, które już słyszeliście. No i oczywiście narzekanie na mesjaństwo, które, mam wrażenie, że będzie się tu przewijać w tematach o Kendricku nawet gdyby puścił płytę z rymowankami dla dzieci.
Zgadzam się że trochę brzmi to bardziej jak mixtape niż pełnoprawny album, tematycznie nie jest tak spójnie jak bywało, ale brzmieniowo to trzyma się kupy w chuj. Bity, ziomki z LA na featuringach, no sluchac że to miało być z dedykacją dla ludzi stamtąd. Natomiast jedyny mój żal w związku z tym jest taki, że mógł to puścić latem
No i podobno to rzeczywiście może być tylko mixtape przed właściwym albumem, co by miało sens, biorąc pod uwagę że zawsze the hearty puszczał przed wydawnictwem, nie na nim. Ja czekam, z tego jestem zadowolony, cieszę się że Kendrick trochę wyluzował, bo ileż można się emocjonalnie biczować.
Co do tracków, to nie przyłączam się do spustów nad Reincarnated, drażni mnie ten bit i imo pasuje do reszty jak pięść do oka no ale musi tego Tupaca gdzies władować chłop. Waced out murals super opener, ostatnio tak jak do squabble up tańczyłem do King Kunta. Te spokojniejsze kawałki bardzo fajne, SZA daje radę, w ogóle uważam że jeżeli chodzi o melodyjne refreny to najlepsze w jego dyskografii obok TPAB. Na DAMN czy gkmc imo były z tym problemy. Tv off z tymi dęciakami wspaniałe, z potencjałem stadionowym, wszystkie te tracki z mustard type beat typu hey now czy peekaboo bujają super. Obok reincarnated chyba gnx jest drugim moim najmniej ulubionym trackiem, ten bit przekombinowany.
No i mimo że tematycznie nie jest to żaden concept album jak poprzednie, to dużo fajnych linijek pada, ciekawe rzeczy na the heart pt 6 o Black Hippy, komentarze o Waynie i Snoopie, dał sporo rzeczy które ludzie chcieli po tym beefie usłyszeć (i co swoją drogą też powinien zrobić Drake zamiast zgrywać cwaniaka i do Derozana tam mamrotać pod nosem na meczach).
O ocenę numeryczną się jeszcze nie pokusze ale jestem zadowolony z tego co dal, szczególnie jeżeli to preludium do głównego albumu. Ale nawet on its own się broni bez problemu.
Pozdro
Zgadzam się że trochę brzmi to bardziej jak mixtape niż pełnoprawny album, tematycznie nie jest tak spójnie jak bywało, ale brzmieniowo to trzyma się kupy w chuj. Bity, ziomki z LA na featuringach, no sluchac że to miało być z dedykacją dla ludzi stamtąd. Natomiast jedyny mój żal w związku z tym jest taki, że mógł to puścić latem
No i podobno to rzeczywiście może być tylko mixtape przed właściwym albumem, co by miało sens, biorąc pod uwagę że zawsze the hearty puszczał przed wydawnictwem, nie na nim. Ja czekam, z tego jestem zadowolony, cieszę się że Kendrick trochę wyluzował, bo ileż można się emocjonalnie biczować.
Co do tracków, to nie przyłączam się do spustów nad Reincarnated, drażni mnie ten bit i imo pasuje do reszty jak pięść do oka no ale musi tego Tupaca gdzies władować chłop. Waced out murals super opener, ostatnio tak jak do squabble up tańczyłem do King Kunta. Te spokojniejsze kawałki bardzo fajne, SZA daje radę, w ogóle uważam że jeżeli chodzi o melodyjne refreny to najlepsze w jego dyskografii obok TPAB. Na DAMN czy gkmc imo były z tym problemy. Tv off z tymi dęciakami wspaniałe, z potencjałem stadionowym, wszystkie te tracki z mustard type beat typu hey now czy peekaboo bujają super. Obok reincarnated chyba gnx jest drugim moim najmniej ulubionym trackiem, ten bit przekombinowany.
No i mimo że tematycznie nie jest to żaden concept album jak poprzednie, to dużo fajnych linijek pada, ciekawe rzeczy na the heart pt 6 o Black Hippy, komentarze o Waynie i Snoopie, dał sporo rzeczy które ludzie chcieli po tym beefie usłyszeć (i co swoją drogą też powinien zrobić Drake zamiast zgrywać cwaniaka i do Derozana tam mamrotać pod nosem na meczach).
O ocenę numeryczną się jeszcze nie pokusze ale jestem zadowolony z tego co dal, szczególnie jeżeli to preludium do głównego albumu. Ale nawet on its own się broni bez problemu.
Pozdro
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Dla mnie akurat ta hiperbolizowana tutaj murzyńska mesjańskośc była zawsze wyróżnikiem i wartością dodaną. Fajnie ze jest murzyn który mówi gupim murzynom że są gupimi murzynami.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Kurczę no chcialbym od razu polubic ten album. Jak na Mr Morale znalazlem sobie z 5 kawałków które katowałem bo mi się po prostu podobały od początku, tak tutaj przesłuchałem płytę już z 4 razy dzisiaj to żaden kawałek nie porwał mnie na tyle żeby był spust. A muzycznie Cali, słoneczko i super biciki to już wolę ostatni album Cordae, po prostu większa przyjemność ze sluchania 
Sprzedam płyty CD (głównie rap amerykański, ale jest i Ortega Cartel - LAVORAMA)
viewtopic.php?f=31&t=9041&p=661906#p661906
viewtopic.php?f=31&t=9041&p=661906#p661906
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Hahaha w punkt
Ja nie wiem, kurwa, czemu on za każdym razem musi modulować głos w coraz dziwniejszy sposób - ale przynajmniej nie jęczy/skrzeczy
Re: Kendrick Lamar - GNX (2024)
Daylyt zatweetował że to nie koniec i wrzucił datę 12 grudnia, po czym wyczyścił chyba cały swój feed iksowy












