pierwsze co trzeba powiedzieć to że Michael się zaczął w 79 i na te starsze rzeczy to w sumie szkoda czasu
niekwestionowany król adlibów wpierdalający na śniadanie wszystkich raperów w tej kwestii
bardzo mi imponuje że starali się robić hit na hicie, a nie hit promujący i fillery co przez bardzo długi czas było standardem i w sumie nadal jest
no i że Michael był kluczowym elementem wszystkiego, a nie tylko pionkiem śpiewającym czyjeś rzeczy na podkładach do których nie przyłożył ręki
te niektóre demka typu Beat It rozpierdalają banie
Off the Wall było ważnym przełomem, ale jako końcowy produkt jest trochę przehypowane (albo może po prostu nie lubię aż tak bardzo disco)
Thriller i Bad to klasyki w chuj
Dangerous jest w chuj niedocenione, gdyby skrócić do 10 traczków to mogłoby nawet przebić powyższe
cd2 HIStory i Invincible to albumy z potężnymi highlightami, ale mają też trochę zbędnych numerów (i tak je lubię jako całość)
Blood on the Dance Floor gdyby wyjebać remixy i zostawić tylko te pięć świeżych numerów byłoby najlepszą EPką w historii
Michael to jeden z najgorszych albumów w historii, straszne gówno w dodatku wydaje się że faktycznie część traczków to fejk i całe szczęście
Xscape za to klasa szczególnie mając w świadomości to co się odjebało przy poprzedniej i to co się odpierdala ostatnimi czasy w rapsach z tymi pośmiertnymi potworkami; fajna selekcja og traczków, a producenci odpowiedzialni za remixy stanęli na wysokości zadania i na prawdę momentami ciężko mi wybrać które wersje wole - Blue Gangsta przejebany benger
szkoda że nie nagrał więcej rzeczy na takim głosie i flow jak 2000 Watts
Morphine imo jego najlepszy traczek nie żadne Billie Jean czy inny Thriller