CD1: 1. Life After Death Intro
2. Somebody's Gotta Die
3. Hypnotize
4. Kick in the Door
5. Fuck You Tonight (feat. R. Kelly)
6. Last Day (feat. The LOX)
7. I Love the Dough (feat. Jay-Z & Angela Winbush)
8. What's Beef?
9. B.I.G. Interlude
10. Mo Money Mo Problems (feat. Mase & Puff Daddy)
11. Niggas Bleed
12. I Got a Story to Tell
CD2: 1. Notorious Thugs (feat. Bone Thugs-N-Harmony)
2. Miss U (feat. 112)
3. Another (feat. Lil' Kim)
4. Going Back to Cali
5. Ten Crack Commandments
6. Playa Hater
7. Nasty Boy
8. Sky's the Limit (feat. 112)
9. The World Is Filled... (feat. Too Short & Puff Daddy)
10. My Downfall (feat. DMC)
11. Long Kiss Goodnight
12. You're Nobody (Til Somebody Kills You)
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 17 maja 2019, 13:25
autor: many-s
Najlepszy dwupłytowy album w historii. Produkcja wychodząca poza ramy rapowe, bardziej komercyjna, niektórzy goście trochę słabe zwrotki dali (Mase czy Puffy) ale na ogólny odbiór nie ma to znaczącego wpływu. Jest mrok i są bangery. Jest wszystko.
Ciekawe o kim myślał R. Kelly?
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 17 lip 2019, 15:32
autor: baqlashan
many-s pisze: ↑17 maja 2019, 13:25
Najlepszy dwupłytowy album w historii
Otóż to.
Od siebie dodam, że do teraz nie wiem czy nie wolę tego albumu od debiutu, a to wyróżnia wybitne wydawnictwa
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 09 lut 2020, 17:00
autor: FerrisBueller
Ahh, ależ to jest wspaniały album. Może nie 6/6, ale ocena ode mnie leci wysoka. Zdecydowanie lepszy od "Ready to Die", co by nie mówić o Diddym w tym przypadku jego "pomocna dłoń" okazała się zapewne decydująca w (dobrym) brzmieniu "Life after death". Fajny featy, fajne hity, mega flow gospodarza i widać, że Biggie dopiero się rozkręcał i rapowi mógł dać o wiele więcej niż jego oponent, który w pewnym momencie zaczął się zapętlać w swoim "thug life" - bez urazy dla fanów Tupaca
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 09 lut 2020, 17:36
autor: jogi
Klasyk, kanon, cudo i moja osobista topka wszechtopek.
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 09 lut 2020, 17:58
autor: Skrobek89
Jak zaczynałem słuchać rapu to nie lubiłem Notoriousa bo jego twórczość wydawała mi się zbyt cięzka ale później ją polubiłem choćby ze względu na kawałki z tej płyty. I od ubiegłego roku mam własny egzemplarz w kolekcji.
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 09 lut 2020, 18:12
autor: koniec
Highlighty tej płyty zdecydowanie przebijają najmocniejsze momenty z debiutu(Notorious Thugs Hypnotize, Whats Beef, I Got A Story To Tell, Going Back To Cali, My Downfall) ale jako całość jest to jednak gorsze, jest klika wypełniacz i trochę nudzi momentami.
Nie zgodzę się też, że to najlepsza dwupłytówka ever, jednak Outkaści, UGK i Pac zrobili to lepiej.
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 25 mar 2020, 21:59
autor: bukaj
dzisiaj rocznica
2020 to trochę dla mnie na razie rok nadrabiania starszych klasyków, więc wlatuje odsłuch i już jestem oczarowany po pierwszych kliku trackach
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 25 mar 2020, 22:00
autor: gawi
Zazdroszczę, że pierwszy odsłuch
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 25 mar 2020, 23:04
autor: Prez
kilka numerów słabszych ale to i tak jebany klasyk, mój ścisły top ulubionych płyt. Kick in the door (Preemo ), Sky's the limit, Hypnotize, no długo by wymieniać
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 09 mar 2021, 16:25
autor: TheD
Usunięto
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 10 mar 2021, 8:37
autor: many-s
Obejrzałem sobie dokument na Netflix i znowu powrócił sentyment. Te wszystkie ujęcia jak nawija, jaki ma luz, jakim był niedoskonałym fizycznie człowiekiem, jakie miał zaparcie żeby iść do przodu. Szkoda gościa, powinien siedzieć na dupie w NY w studio, nagrywać kawałki i czekać aż dym się przeżedzi. Za szybko chciał wyprostować sytuację i chyba za bardzo wierzył w siebie i ludzi. Cholernie szkoda grubaska. Niech tam pije se szampana w zaświatach - R.I.P.
Bardzo podobne uczucia mam kiedy słucham Nipseya. Wielki człowiek dla swojego otoczenia, za bardzo ufał ludziom, a mógł wiele jeszcze osiagnąć.
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
lad>r2d, ciekawi mnie ile osób tutaj myśli tak samo
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 11 mar 2021, 14:25
autor: jogi
Chojny pisze: ↑11 mar 2021, 14:21
lad>r2d, ciekawi mnie ile osób tutaj myśli tak samo
- oczywko, że tak. Ten album był mocno eklektyczny w granicach wyznaczanych przez rap. Brzmienie cieszy do dzisiaj i kompletnie się nie starzeje.
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 11 mar 2021, 14:44
autor: sebring
oczywiście że lepszy, ludzie przywiązują zbyt dużą wagę do pojedynczych słabych momentów na niemal 2godzinnej płycie. nawet jak bity są słabsze to big nadrabia to nieziemskim flow i luzem
sory ale i love the dough i long kiss goodnight > praktycznie każdy track na ready 2 die poza może the what i tytułowym
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 11 mar 2021, 14:45
autor: wrubel
ready 2 die przesłuchałem z 10 razy, za to LAD to mój ulubiony album wszechczasów, podbijam wszystko wyżej
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 11 mar 2021, 14:48
autor: ART
LAD jest ze 2 razy za dlugie i nie ma takich mocnych w kurwe momentow jak na r2d
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 11 mar 2021, 21:16
autor: Kubinsky
Ja również obóz LAD. Świetna płyta, jedna z moich ulubionych w rapie. Easy mo bee dał tylko dwa biciwa ale za to jakie ładne(w ogóle co sie z nim stało w pózniejszych latach? Ktos cos wie?)
Ready 2 die też jest super oczywiście, no ale jednak life after death ma w sobie to coś czego nie miał debiut.
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 11 mar 2021, 23:00
autor: 2rzyn
za to druga płyta nie miała Juicy
nie no zartuje
uwielbiam dwie plyty, chociaz to diametralnie rozne klimaty
Re: The Notorious B.I.G. - Life After Death (1997)
: 26 paź 2021, 12:04
autor: sebring
napisałem o tym w niepopularnych opiniach, ale chcę drugi raz spotlight na to dać
hypnotize (i where i'm from hovy) jest dowodem na to że amenra aka Ron Lawrence to najlepszy producent bad boya (lepszy niż easy mo bee imo! ale klasa podobna) i shiny suit ery. jeden z najbardziej przespanych jednocześnie, fantastyczne robił podkłady