Strona 1 z 1

AZ - Doe or Die (1995)

: 16 maja 2019, 15:25
autor: wtt
Spoiler
Obrazek
1. Intro (feat. Nas)
2. Uncut Raw
3. Gimme Your’s (feat. Nas)
4. Ho Happy Jackie
5. Rather Unique
6. I Feel For You
7. Sugar Hill (feat. Miss Jones)
8. Mo Money, Mo Murder (Homicide) [feat. Nas]
9. Born Alone Die Alone
10. Doe or Die
11. We Can’t Win (feat. Amar Pep)
12. Your World Don’t Stop
13. Sugar Hill (Remix) [feat. Miss Jones]


https://itunes.apple.com/us/album/doe-or-die/724052211
Spoiler

Re: AZ - Doe or Die (1995)

: 07 wrz 2024, 21:20
autor: Jose
Nie znam tego albumu na wylot i poznałem go później niż wcześniej, ale wracając raz na 10 lat mam bardzo mieszane uczucia.

Z jednej strony to kawał bardzo dobrego rapu. Podoba mi się produkcja, całość brzmi jak taki post-Illmatic, dopracowany, dopieszczony, z bardzo klasycznymi momentami jak "Raher Unique" czy "Uncut Raw", bity Pete Rocka dośluzione, ten do tytułowgo kawałka tak samo. AZ rapuje bardzo dobrze na każdym tracku, nie ma się do czego czepiać, naprawdę fajnie się tego słucha.

Ale często czytam o tym albumie jak o bardzo niedocenionym, zapomnianym albumie i w ogóle "hidden gem", bla, bla. No i to jest przesada, bo mimo że AZ się bardzo charyzmatyczny, to - moim zdaniem - nie jest raperem, który jakoś doskonale przykuwa uwagę na długo. Tak jak na "Illmatiku" dał doskonałą zwrotkę, tak tutaj te zwrotki są w jakiś sposób podobne do siebie i przez to nużące. Na RYMie ziomek fajnie opisał jego stylówkę słowami "rap til your out of breath style" - i na długości całego albumu, to sprawia, że trochę odechciewa mi się wnikliwego słuchania tego, co on tam gada. I właśnie: brakuje mi tu tak ikonicznych linijek, jak na "Life's a Bitch", ale może one tam są, tylko ja się wyłączam.

No i finalnie wychodzi mi takie 8/10, ale nie wiem, kiedy mnie najdzie ochota, żeby wrócić znowu.

W ogóle pewnie to szerokie TOP10 1995 roku, ale pewnie bez podjazdu do najlepszych albumów z tamtego roku.

Re: AZ - Doe or Die (1995)

: 07 wrz 2024, 22:28
autor: Indio
ten post illmatic bdb okreslenie i w ogole powiedzial bym ze az to troche taka bieda wersja nasa (ale nie on jeden w tamtym czasie) i jak w NBA taki drexler bylby kozakiem gdyby nie trafil na ere jordana to no wlasnie, niestety trafil i dzisiaj jest jedynie ciekawostka dla dziadkow a jordan to jordan