uwielbiam ten album. jeden z najlepszych w ostatniej dekadzie. kompletny materiał, te bity tutaj to esencja zachodniego, ciepłego brzmienia z początku 2000 idealnie uzupełnionego współczesnymi rozwiązaniami. Jay lata sobie po nich jak chce, goście nie zawodzą. oby więcej takich płyt.
Re: Jay Rock - 90059 (2015)
: 14 maja 2019, 19:25
autor: wtt
jeden z najlepszych albumów wydanych przez TDE bez dwóch zdań. jedna z tych płyt gdzie nie ma słabego numeru.
Re: Jay Rock - 90059 (2015)
: 14 maja 2019, 19:58
autor: przedszkolanek
ale zarazem każdemu numerowi czegoś brakuje imo, jak i całościowo mogłoby to być lepiej ujęte, co nie zmienia faktu, że top5tde luźno
Re: Jay Rock - 90059 (2015)
: 14 maja 2019, 20:12
autor: wtt
Może nie każdemu numerowi, ale to prawda ze nie jest to album idealny.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Re: Jay Rock - 90059 (2015)
: 14 maja 2019, 20:16
autor: Dill
dobry album. na pewno lepszy od "follow me home".
Re: Jay Rock - 90059 (2015)
: 14 maja 2019, 20:25
autor: przedszkolanek
pewnie, follow me home to imo album xD/10
btw. co lepsze? 90059 czy oxymoron (deluxe)?
Re: Jay Rock - 90059 (2015)
: 14 maja 2019, 20:29
autor: wtt
Ja fanem Follow Me Home tez nie jestem, dlatego nie zakładam tematu. Założę się, ze gdyby nie Strange to album nie trwałby ponad godzinę i byłby trochę bardziej dopracowany. Hood Gone Love It było świetne.
Ja jestem jednak bardziej fanem 90059. Poza tym wole Blank Face od Oxymorona. Ale jestem większym fanem Q mimo wszystko
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Re: Jay Rock - 90059 (2015)
: 01 gru 2020, 23:11
autor: jesse7
Jak dobrze wrócić sobie do Vice City zimą.
Re: Jay Rock - 90059 (2015)
: 17 mar 2021, 13:43
autor: Yayo
Najlepszy album Jay Rock'a, to fakt. Do mojego top 5 TDE jednak by się nie zmieścił, jest kilka zgrzytów, szczególnie to imitowanie ODB'iego. "Oxymoron" lepsza płytka imo. "Vice City" jest genialne, bardzo chciałbym usłyszeć ich wspólną płytę, w sumie to raczej pozostaje to w strefie marzeń, bo nie ma na to zbytnio szans. Przez to, że album jest krótszy zdecydowanie częściej do niego wracam niż do "Follow Me Home", no i jest też równiejszy. Jaram się, ale nie aż tak jak Kendrickami, nie ten kaliber jednak.