jeden z moich ulubionych albumów, szkoda że po nim Justin totalnie stracił "to coś"
a może to Timbo stracił Danje, który z tego co pamiętam w kolejnych projektach nie brał już udziału
to fakt, że współpraca z Danją była wspaniała i przyniosła wiele klasyków. 20/20 part 1 nie było już tak bardzo przełomowe jak FS/LS, ale to nadal jedna z lepszych płyt popowych tej dekady.
Super płyta, dla mnie na równi z 20/20 pt.1(być może popełniam teraz grzech ciężki). Timbaland i justin to w ogóle jeden z tych duetów w których czuć chemię i z których prawie zawsze wyjdzie coś ciekawego
Doskonała płyta, praktycznie mogę powiedzieć,że się na niej wychowałem. To był prime Justina bez dwóch zdań. Nawet teraz jak sobie odswieżam, to wszystko brzmi tak przyjemnie dla ucha. Timbaland dołożył bardzo dużą cegiełkę do sukcesu płyty. To były piękne czasy
Ta płyta to kwintesencja soundu Timbalanda i Danji (no na równi z Loose Nelly Furtado). Magia się tu zadziała producencko. I faktycznie tak jak mówił sam Timbaland w tamtych czasach - wyprzedzał ten sound pewną epoke.
Abruzzi pisze: ↑01 cze 2020, 1:22
brzmi tak przyjemnie dla ucha.
marcinq pisze: ↑07 cze 2020, 14:55
wciąż brzmi świeżo
pardon pisze: ↑08 cze 2020, 1:53
wciaz brzmi d o b r z e
no, nie całkiem, jakkolwiek rozumiem o co chodzi, bo to jedna z lepszych popowych płyt swojej dekady, niestety produkcje (choćby piszczały w sexy ladies) brzmią już obszernymi miejscami plastikowo, chętnie bym posłuchał tej płyty na nowo zrobionych bitach (a nie kurwa artbrut), mogłyby być dosłownie takie same, ale zrobione na współczesnym sprzęcie i softwarze
wokale się jeszcze bronią, ale słychać już, że zaczynają odstawać jakością nagrania, pewnie do końca dekady i będzie brzmiało tak samo jak bity