Wiley - Anti-Systemic (2021)
Re: Wiley - TBA (TBA)
Fajne, ale to pewnie wyjdzie razem z Detoxem. Chyba, że mu się coś znowu "odklei" i wypuści to, np. jutro.
Re: Wiley - TBA (TBA)
znów mu zbanowali konta
moźe być fajny materiał
snippet 3
snippet 4
Re: Wiley - Anti-Systemic (04/06/2021)
czekam, ale uwierzę jak zobaczę to na apple music 04.06, z poprzednim albumem też rzucał datami na lewo i prawo. niby jest strona, ale na sklepie jest (SUBJECT TO CHANGE)
Re: Wiley - Anti-Systemic (04/06/2021)
poprzednia data była na chyba 16 maja więc coś w tym jest
ale raczej wyjdzie i szybciej niż później jeżeli odjebali taką strone, a nie tylko puste daty w postach
snippety były zajebiste - było ich więcej niż tutaj wrzucone, które i tak widzę że poleciały razem z którymś tam z rzędu kontem Wileya
ostał się tylko ten jeden który można też usłyszeć tam na stronie
ale raczej wyjdzie i szybciej niż później jeżeli odjebali taką strone, a nie tylko puste daty w postach
snippety były zajebiste - było ich więcej niż tutaj wrzucone, które i tak widzę że poleciały razem z którymś tam z rzędu kontem Wileya
ostał się tylko ten jeden który można też usłyszeć tam na stronie
Re: Wiley - Anti-Systemic (04/06/2021)
dlaczego wiley nigdy nie odniósł tak spektakularnej kariery jak skepta.
If the streets were a coin won't be head or tails
Would be death or jail, two fails, I got the better L.
Would be death or jail, two fails, I got the better L.
Re: Wiley - Anti-Systemic (04/06/2021)
hm, nie wiem czy tak było od zawsze, ale patrz teraz, miliony kont na insta, usunięty najlepszy album z iTunes, zapowiedzi i daty zmieniane setki razy, jakieś zarzuty o antysemityzm
Wiley trochę sam pod sobą dołki kopie
Re: Wiley - Anti-Systemic (04/06/2021)
troche prawda, gadal cos tam culture vulture o drejku pare lat temu i to jest wlasnie znak ze wiley to starszy wujek ktory nie zalapal sie trendow i go troszke piecze dupa
Chief Keef pisze: I'm so fly, I'm so fly, in Hawaii eating Thai
You gotta pay me for a comment, and that comment might be why
Asian ho, say she think I'm nice, why 'cause I eat rice?
Bitch, I'm mean, go and get your things, you can spend the night
Re: Wiley - Anti-Systemic (04/06/2021)
Już zmienione na 21 
Re: Wiley - Anti-Systemic (TBA)
zmieniła się data po raz 55
tym razem 6 czerwca
przypadek? nie sądzę
ciekawe co szybciej wyjdzie Donda czy to
tym razem 6 czerwca
przypadek? nie sądzę
ciekawe co szybciej wyjdzie Donda czy to
Re: Wiley - Anti-Systemic (TBA)
no tak zamyśliłem się jak pisałem wiadomość
chociaż 6 czerwca wcale nie jest taki niemożliwy w tym przypadku
Dodano po 1 dniu 13 godzinach 50 minutach 47 sekundach:
chociaż 6 czerwca wcale nie jest taki niemożliwy w tym przypadku
Dodano po 1 dniu 13 godzinach 50 minutach 47 sekundach:
Tourbus
Tourbus (feat. D Double E, Kozzie, Keedz & Tia Talks)
Re: Wiley - Anti-Systemic (TBA)
Tinted Metro
I Ain't Gonna Fold (feat. Kozzie)
mógłby w końcu puścić całość
Dodano po 6 dniach 9 godzinach 32 minutach 32 sekundach:
tracklist

Re: Wiley - Anti-Systemic (2021)
tak przekładał że wszyscy zapomnieli
wyszło tydzień temu w piątek
Dodano po 1 godzinie 47 minutach 1 sekundzie:
gorsze niż G3 ale poza traczkami 8-9 które są giga chujnią można posłuchać
szkoda że trochę z rzeczy które były teasowane finalnie nie weszło na album
Dodano po 1 godzinie 47 minutach 1 sekundzie:
gorsze niż G3 ale poza traczkami 8-9 które są giga chujnią można posłuchać
szkoda że trochę z rzeczy które były teasowane finalnie nie weszło na album
Re: Wiley - Anti-Systemic (2021)
Okazało się że jest antysemitą, wyjebali go z wytwórni i finito. Trochę wyprzedził swoje czasy tym antysemitizmem
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE ENZO
FREE NAFAS
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE ENZO
FREE NAFAS
Re: Wiley - Anti-Systemic (2021)
Przepraszam, ale w ostatnio podbijanych tematach zobaczyłem nazwę tego albumu i aż mnie śmiech pusty zabrał. Nazywanie tego wysrywu "Anti-Systemic" to jest nieporozumienie.
Wiley myśli, że jest jakimś neo-wykluczonym prorokiem, partyzantem prawdy, który rzucił wyzwanie ukrytym siłom sterującym planetą. A rzeczywistość jest taka, że to jest po prostu smutny przypadek kogoś, komu styki przestały przewodzić impulsy.
Prawdziwe "anti-systemic" to jest działanie poza strukturą, to jest Deleuze'jańskie kłącze, które rozsadza beton od środka, tworząc nowe linie ujścia. Tymczasem Wiley wybrał najbardziej prymitywny schemat - uderzenie w najniższe instynkty i paranoję, która nie ma nic wspólnego z odkrywaniem prawdy, a wszystko z brakiem higieny psychicznej. Gdzie tu pynchonowski geniusz? Gdzie ta wielowarstwowa intryga, w której każdy dźwięk to element większej układanki?
Muzycznie ten album to jest literacki odpowiednik trocin namoczonych w letniej wodzie. To nie jest brud, który kochaliśmy w Grime’ie – ten surowy, zimny, londyński beton, który sprawiał, że czułeś dreszcz na plecach. To jest dźwiękowy śmietnik. Zero gęstości, zero innowacji. Bit brzmi, jakby go algorytm wypluł po wpisaniu frazy "standard grime type beat 2005", a Wiley na tym płynie bez żadnej iskry, powtarzając te same bzdury.
Ludzie!!, jeśli ktoś mi mówi, że to jest "antysystemowy manifest", to ja mu mówię, że pomylił odwagę z odklejką. Antysystemowy to był "Trenchtown Rock" Marleya albo niektóre przeloty starego Wu-Tang, gdzie kminiłeś, że oni faktycznie widzą kod matrycy. Wiley widzi tylko swoje własne odbicie w pękniętym ekranie iPhone'a.
Wiley się odkleił od bazy, ale nie w ten dobry, kwasowy sposób, który otwiera trzecie oko. Odkleił się tak, że spadł z planszy i zamiast przyznać, że grawitacja go pokonała, krzyczy, że to system wyłączył mu podłogę. Szanujmy się, szukajcie brudu tam, gdzie jest życie, a nie tam, gdzie dogorywa ego. Sztywniutko.
Wiley myśli, że jest jakimś neo-wykluczonym prorokiem, partyzantem prawdy, który rzucił wyzwanie ukrytym siłom sterującym planetą. A rzeczywistość jest taka, że to jest po prostu smutny przypadek kogoś, komu styki przestały przewodzić impulsy.
Prawdziwe "anti-systemic" to jest działanie poza strukturą, to jest Deleuze'jańskie kłącze, które rozsadza beton od środka, tworząc nowe linie ujścia. Tymczasem Wiley wybrał najbardziej prymitywny schemat - uderzenie w najniższe instynkty i paranoję, która nie ma nic wspólnego z odkrywaniem prawdy, a wszystko z brakiem higieny psychicznej. Gdzie tu pynchonowski geniusz? Gdzie ta wielowarstwowa intryga, w której każdy dźwięk to element większej układanki?
Muzycznie ten album to jest literacki odpowiednik trocin namoczonych w letniej wodzie. To nie jest brud, który kochaliśmy w Grime’ie – ten surowy, zimny, londyński beton, który sprawiał, że czułeś dreszcz na plecach. To jest dźwiękowy śmietnik. Zero gęstości, zero innowacji. Bit brzmi, jakby go algorytm wypluł po wpisaniu frazy "standard grime type beat 2005", a Wiley na tym płynie bez żadnej iskry, powtarzając te same bzdury.
Ludzie!!, jeśli ktoś mi mówi, że to jest "antysystemowy manifest", to ja mu mówię, że pomylił odwagę z odklejką. Antysystemowy to był "Trenchtown Rock" Marleya albo niektóre przeloty starego Wu-Tang, gdzie kminiłeś, że oni faktycznie widzą kod matrycy. Wiley widzi tylko swoje własne odbicie w pękniętym ekranie iPhone'a.
Wiley się odkleił od bazy, ale nie w ten dobry, kwasowy sposób, który otwiera trzecie oko. Odkleił się tak, że spadł z planszy i zamiast przyznać, że grawitacja go pokonała, krzyczy, że to system wyłączył mu podłogę. Szanujmy się, szukajcie brudu tam, gdzie jest życie, a nie tam, gdzie dogorywa ego. Sztywniutko.
Siedzę se na ławce w Amsterdamie, podchodzą czarnuchy
Palą ze mną blunta, padają jak muchy
Jamajka, Trinidad i Tobago, Brazylia
Co tak zapierdala, to na pewno nie bazylia
Palą ze mną blunta, padają jak muchy
Jamajka, Trinidad i Tobago, Brazylia
Co tak zapierdala, to na pewno nie bazylia
Re: Wiley - Anti-Systemic (2021)
Wiley lubuje (albo lubował) się w krakulcu to nic dziwnego że bałagany na bani, props za post
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE ENZO
FREE NAFAS
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE ENZO
FREE NAFAS
Re: Wiley - Anti-Systemic (2021)
No sztywniutko podbite, mordeczko. Ten krakulec to u niego już dawno przestał być rekreacją, a stał się stanem skupienia, totalną entropią zwojów.
W 2016 roku na OFF Festivalu miał grać GZA. Czekałem na GZA jak na objawienie – dla mnie Liquid Swords to jest, obok Mystic Stylez, absolutny monolit, matematyczny dowód na to, że rap może być literaturą najwyższej próby. To jest sama gęstość zamknięta w samplach z filmów o samurajach. I co? I gówno. GZA wypada, wchodzi Wiley jako "ratunek", a kończy się tak, że typ nawet nie wyściubił nosa z hotelowej pościeli, bo go srogi temat dopalił do poziomu bezwładu.
Zamiast ojca chrzestnego liryki, dostaliśmy na głównej scenie tych egipskich gości (Islam Chipsy i te ich electro-chaabi, to był niezły lot). Wyobraź sobie ten absurd: stoisz tam, Joye klepały wtedy jeszcze jakoś tak inaczej, gęściej, a przed tobą odstawia się wesele w Kairze na sterydach. Wtedy zrozumiałem, że to jest właśnie to co czyni życie pięknym... szukasz mroku z Shaolin, a dostajesz przesterowane syntezatory z delty Nilu.
Ale wiesz co? Finalnie ten przelot mi siadł. To był taki moment, w którym przestajesz walczyć z nurtem i pozwalasz, żeby chaos cię niósł. Wiley swoim brakiem obecności stworzył przestrzeń na coś, czego kompletnie nie rozumiałem, a co mnie wtedy totalnie poskładało. Ale Wiley? Od tamtego czasu dla mnie to jest po prostu pusta flara. Świeci jasno, ale w środku tylko dym i krakulcowa pustka.
W 2016 roku na OFF Festivalu miał grać GZA. Czekałem na GZA jak na objawienie – dla mnie Liquid Swords to jest, obok Mystic Stylez, absolutny monolit, matematyczny dowód na to, że rap może być literaturą najwyższej próby. To jest sama gęstość zamknięta w samplach z filmów o samurajach. I co? I gówno. GZA wypada, wchodzi Wiley jako "ratunek", a kończy się tak, że typ nawet nie wyściubił nosa z hotelowej pościeli, bo go srogi temat dopalił do poziomu bezwładu.
Zamiast ojca chrzestnego liryki, dostaliśmy na głównej scenie tych egipskich gości (Islam Chipsy i te ich electro-chaabi, to był niezły lot). Wyobraź sobie ten absurd: stoisz tam, Joye klepały wtedy jeszcze jakoś tak inaczej, gęściej, a przed tobą odstawia się wesele w Kairze na sterydach. Wtedy zrozumiałem, że to jest właśnie to co czyni życie pięknym... szukasz mroku z Shaolin, a dostajesz przesterowane syntezatory z delty Nilu.
Ale wiesz co? Finalnie ten przelot mi siadł. To był taki moment, w którym przestajesz walczyć z nurtem i pozwalasz, żeby chaos cię niósł. Wiley swoim brakiem obecności stworzył przestrzeń na coś, czego kompletnie nie rozumiałem, a co mnie wtedy totalnie poskładało. Ale Wiley? Od tamtego czasu dla mnie to jest po prostu pusta flara. Świeci jasno, ale w środku tylko dym i krakulcowa pustka.
Siedzę se na ławce w Amsterdamie, podchodzą czarnuchy
Palą ze mną blunta, padają jak muchy
Jamajka, Trinidad i Tobago, Brazylia
Co tak zapierdala, to na pewno nie bazylia
Palą ze mną blunta, padają jak muchy
Jamajka, Trinidad i Tobago, Brazylia
Co tak zapierdala, to na pewno nie bazylia







