
Właśnie skończyłem trzeci sezon i stwierdziłem, że jest to jednak seria, która zasługuje na własny temat. Oczywiście, drugi sezon był do bani, ale to co wydarzyło się w ostatnim z nich, to naprawdę rzecz warta docenienia i doskonały powrót do tego co działo się w naprawdę udanym s01.
Po kolei:
S01- Mrok, brutalność, względny realizm, czyli wszystko to za co uwielbiam netflixowskiego Daredevila. Bardzo skrupulatny scenariusz i przekozacki villain w postaci Killgrave i świetna Ritter. Pamiętam, że seria miała jednak wadę jaką był problem z tempem, ale można było przymknąć na to oko, bo powyższe zalety jak i drugi plan (udane postacie Malcoma, Trish, Jeri) czy kilka emocjonalnych bomb (scena Killgrave + rodzice) w pełni to rekompensowały. 7/10
S02- Tutaj niestety nieporozumienie. W zasadzie mogło tego sezonu nie być i mam wrażenie, że pierwsze odcinki kolejnej serii to próba rozliczenia się z nieudanymi zabiegami z tego co mieliśmy tutaj, stąd też S03 słabo nam się rozkręca, ale o tym za chwilę. Aktorka, która grała villaina, to chyba najgorszy element całego serialu, bardziej przerysować tej mimiki się nie dało. Generalnie nuda. 4/10
S03 - Wszystko co najlepsze z sezonu pierwszego jest przeniesione tutaj, a sporo rzeczy zasługuje nawet na większy plus. Ten brud, beznadziejność i emocje z S01, wjeżdżają tu na jeszcze większej piździe, mnóstwo scen gdzie masz ciary na plecach i napięcia tyle, że wow. Scenariuszowo perfekcyjnie, zakończenie mega, villain na poziomie, nowa postać Erica też. No i to jak Trish tutaj kradnie show to jest niebywałe.W pierwszym sezonie byłem zauroczony, w drugim jeden ze słabszych elementów, ale to co dzieje się tu to czapki z głów. Zajebista postać, kibicowałem mega. Ogólnie przekozacka produkcja, wszystko tu jest dopięte na ostatni guzik, jedyny zarzut, że nieco powoli się rozkręca ale jak już wejdzie na swoje obroty to trudno się oderwać. Mega. 9/10
Jeśli ktoś się zraził drugim sezonem (w sumie jak ja), to jebać to. Bierzcie się za trzeci bo to najwyższy poziom jeśli chodzi o komiksowe adaptacje.
I teraz pytanie do komiksiarzy. Jakieś dobre zeszyty Jessici Jones? Generalnie ta seria też jest tak mroczna i brutalna jak serial? A może coś dobrego z Hellcat (choć tu wątpię bo jak patrzę na grafiki to ciężko się spodziewać by mogła to być tak udana postać jak w serialu)?
