Back in the 90s I was in a very famous hiphop band...
: 09 maja 2020, 12:54
jestem nowy na forum, więc przede wszystkim siema
interesuję się trochę rapem i kolega podesłał mi ślizgawkę, poczytałem i myślę, że to fajne miejsce do pogadania o hiphopie ;d także lecimy!
ten temat dotyczy typów, którzy byli raperami, ale ludzie przestali ich słuchać, więc musieli (raperzy, nie ludzie [żart niezamierzony]) wrócić do normalnej pracy, to nie jest temat dla smarków, wankzów czy innych gości, którzy nigdy nie zarobili z rapu dużego hajsu, to nie jest temat dla tych, co już prawie mieli karierę, ale się nie udało i porzucili marzenia, tutaj możemy wpisywać nawet kompletne chujozy, warunkiem jest wejście do mejstrimu i zrobienie z hobby źródła utrzymania, a potem spadek i tyranie w robocie
tetris - w temacie o cgm przewinęło się, że już z rapu nie żyje, [mention]Jose[/mention] mówi, że podobno ma lokal gastronomiczny
eldo - jego muzyka już prawie nikogo nie obchodzi, pracuje w serwisie rowerowym
borixon - to jest wgl ciekawy przypadek, topowy wykonawca od początku istnienia sceny, potem chujnia z kasą, zmywanie garów na wyspach (?), a następnie powrót i rozjebanie rap gry kilka razy (na marginesie polecam tegoroczny album z reto, rozpierdol na każdym poziome, myślę, że w tym roku przebić go może jedynie igi, żabson albo ćpajl stajl)
a wy jakie macie zdanie na ten temat? znacie jakichś raperów, którym posypała się kariera? lubiliście ich muzykę? smutno wam, że idol zderzył się łbem z rzeczywistością? a może cieszycie się, że jebany wack musi tyrać jak normalny człowiek, bo robił chujozę dla debili? zapraszam do dyskusji
ten temat dotyczy typów, którzy byli raperami, ale ludzie przestali ich słuchać, więc musieli (raperzy, nie ludzie [żart niezamierzony]) wrócić do normalnej pracy, to nie jest temat dla smarków, wankzów czy innych gości, którzy nigdy nie zarobili z rapu dużego hajsu, to nie jest temat dla tych, co już prawie mieli karierę, ale się nie udało i porzucili marzenia, tutaj możemy wpisywać nawet kompletne chujozy, warunkiem jest wejście do mejstrimu i zrobienie z hobby źródła utrzymania, a potem spadek i tyranie w robocie
tetris - w temacie o cgm przewinęło się, że już z rapu nie żyje, [mention]Jose[/mention] mówi, że podobno ma lokal gastronomiczny
eldo - jego muzyka już prawie nikogo nie obchodzi, pracuje w serwisie rowerowym
borixon - to jest wgl ciekawy przypadek, topowy wykonawca od początku istnienia sceny, potem chujnia z kasą, zmywanie garów na wyspach (?), a następnie powrót i rozjebanie rap gry kilka razy (na marginesie polecam tegoroczny album z reto, rozpierdol na każdym poziome, myślę, że w tym roku przebić go może jedynie igi, żabson albo ćpajl stajl)
a wy jakie macie zdanie na ten temat? znacie jakichś raperów, którym posypała się kariera? lubiliście ich muzykę? smutno wam, że idol zderzył się łbem z rzeczywistością? a może cieszycie się, że jebany wack musi tyrać jak normalny człowiek, bo robił chujozę dla debili? zapraszam do dyskusji