Earl Sweatshirt - solace (2015)
: 27 kwie 2020, 21:19
OKŁADKA

- part I
- part II
- part III (instrumental)
- part IV
- part V (instrumental)
YOUTUBE
Jutro przypada piąta rocznica wydania wspomnianej EP, opublikowanej nieco ponad miesiąc po premierze drugiej oficjalnej płyty Earla „I don’t like shit, I don’t go oustside”. Zuploadowana na nieoficjalne konto na youtube w zasadzie bez okładki, bez wyraźnie zarysowanej tracklisty, bardzo surowa, oszczędna w słowach, repetywna muzyka zdaje się sprawiać wrażenie, że autor nie nadawał temu wydawnictwu znaczenia, ot niechlujnie wrzucił jakieś demo. Dodajmy do tego fakt, że zapowiedział (promował? bo to też jedna z niewielu wypowiedzi, gdzie coś o niej mówił) ją mimochodem w wywiadzie „I’m grown” z NPR słowami:
Zestaw uczuć jakie zostawały po odsłuchu IDLSIDGO faktycznie nie nastrajał pozytywnie. Teksty Earla były pisane jakby z centrum wszystkich wydarzeń, nie przebijała się z nich nadzieja. Z tego zapewne wynika chęć zostawienia matce pocieszenia.We set up a studio at my house and I did a little project real real fast. It's called Solace. And that, I'm just sitting — it's more for my mom.
Choć żadna tracklista nie została przedstawiona, można tu rozróżnić 5 części względem zmian muzyki. Instrumentale są niespecjalnie urozmaicone, bazują na zapętlonych samplach, najprawdopodobniej spowolnionych. Emocjonalnie do części czwartej stają się coraz cięższe, bardziej przygnębiające, by na ostatnie dwie minuty wprowadzić trochę spokoju i ciepła. Delivery Earla idzie w parze z nastrojem bitów – od (w miarę) żywiołowego rapowania w pierwszej części, przez mumbling w drugiej, by w przedostatniej przejść na niechlujny spoken word z przejęzyczeniem.
Jednak to nie z produkcji ani delivery najbardziej znany jest Earl Sweatshirt. Linijki, które serwuje również zaliczają emocjonalny zjazd do ósmej minuty. Dokumentują one stan, w jakim znalazł się wtedy dwudziestojednolatek. Na pierwszym planie występują brak apetytu, uciekanie w używki, overthinking, bezsenność, tęsknota za zmarłą babcią, z którą łączyła go bardzo silna więź. Typowe objawy depresji. Chciałbym wyróżnić przede wszystkim poniższe, chwytające za serducho wersy:
Try to make some sense of all this shit in my brain
One foot stuck in a tar pit of my ways
Me and my nibbling conscience
Nigga, I'm fixin' to give up
Gdzie w tym wszystkim tytułowe ukojenie? Co miałaby wyciągnąć jego mama z tego opisu wewnętrznego umierania? Na pozór jedynie to różowe coś, co ma być okładką może uspokajać, bo jak wiemy różowy kolor koi kobiece nerwy. Jednak we wspomnianym wywiadzie, zaraz przed przytoczoną kwestią padają słowa:I'm the youngest old man that you know
If ya soul intact, let me know
Samoświadomość jest kluczem do zrozumienia „Solace”. EP jest autoterapią, pokazuje, że Earl rozumie stan, w jakim się znalazł i ma bazę pod przepracowanie go, odbicie się. To zdaje się potwierdzać opis pod wrzutką na youtube:My mom's involvement on that s--- is like — I'm more or less just transitioning into being able to make some s--- that I could show my mom. Cause even this s---? Like, I could show my mom and she f---s with it. But I still got to cringe a little bit cause it's rough, you know. It's still the Babylon months so it's still like — but it's honest so she can't be — you know, it's clear. That's all my mom — her main concern is that I'm just transparent with myself. Just self-awareness.
music from when I hit the bottom and found something