Słucham se i zdaje się że widzeszalenstwo mnie wyjaśnił w szóstym tracku i dotknął sedna istoty i sensu całej płyty - 'jestes smutas to se odpal kuca, moje zwrotki się puszcza na melanzach'. Ide obczajac dalej.
Skończyłem. Ej tęsknię za ślizgowymi bengerami co pół roku i tymi szalonymi mikstejpami

ale no chłopakom udaje się mniej więcej ta energię przetransformować na materiale więc jest git. Ja jestem raczej pospinanym kasztanem uważającym na każde słowo niż kimś kto potrafi się wyluzować i melanzownikiem, a to płyta zdaje się najbardziej do takich ludzi skierowana. Dużo funu i fajna energia jest na tej płycie, jakieś takie poczucie wspólnej zajawki i wyluzowania, jakieś takie właśnie slizgawkowo bengerowe nieszlifowanie materiału do przesady tylko raczej brzmi to gdzieś w okolicy powiedzmy Lavoramy Ortegi (a może to ten pierwszy bit mnie tak patr00wo nastraja?).
Spoko. Super że to wyszło.
Ps. Taka uwaga, Flint kiedyś jak była nielegalną akcja slg pisał żeby podpisywać w trackach kolejność raperów i myślę że to mogło by tu zdać egzamin, zwłaszcza jeśli to jakoś poza ślizgowe/znajomych hardkorowe grono ma w jakikolwiek sposób trafić, przyznam że nie rozpoznaje za bardzo kto jest kto (rozwiązanie zagadki!), za mało was słuchałem żeby rozpoznać po głosie poza wueszetem.