Wizjonerstwo w polskim rapie
: 19 paź 2019, 11:59
Kto, kiedy i dlaczego?
W innym temacie widziałem pisanie o wizjonerstwie w kontekście Żabsona, co - nie ukrywam - zdziwiło mnie co niemiara i myślę, że warto by poświęcić temu osobny temat.
Tym bardziej że to jeszcze trudniejszy temat, niż mogłoby się wydawać. Ksywki Eisa czy Noona cisną się na usta jako pewniaki. Niektórzy też pewnie wymienią Pezeta czy Mesa i to też będzie w jakimś stopniu zrozumiałe. Ale z drugiej strony mieliśmy albumy, które wywarły ogromny wpływ na scenę, a o jakimkolwiek wizjonerstwie nie może być mowy. Bardziej to skutek szczęśliwego zbiegu okoliczności, jak w przypadku takiego "Skandalu" Molesty. Mieliśmy też pełno albumów, które miały potencjał, żeby zmienić scenę, ale jej nie zmieniły albo ci wykonawcy zmienili ją później. Debiuty OSTR-a czy Fisza były czymś zupełnie nowym, ale nie przestawiły środka ciężkości na scenie, a wykonawcy ostatecznie i tak poszli w inną stronę. Można też w końcu podyskutować, kogo można teraz nazwać wizjonerem i dlaczego.
W innym temacie widziałem pisanie o wizjonerstwie w kontekście Żabsona, co - nie ukrywam - zdziwiło mnie co niemiara i myślę, że warto by poświęcić temu osobny temat.
Tym bardziej że to jeszcze trudniejszy temat, niż mogłoby się wydawać. Ksywki Eisa czy Noona cisną się na usta jako pewniaki. Niektórzy też pewnie wymienią Pezeta czy Mesa i to też będzie w jakimś stopniu zrozumiałe. Ale z drugiej strony mieliśmy albumy, które wywarły ogromny wpływ na scenę, a o jakimkolwiek wizjonerstwie nie może być mowy. Bardziej to skutek szczęśliwego zbiegu okoliczności, jak w przypadku takiego "Skandalu" Molesty. Mieliśmy też pełno albumów, które miały potencjał, żeby zmienić scenę, ale jej nie zmieniły albo ci wykonawcy zmienili ją później. Debiuty OSTR-a czy Fisza były czymś zupełnie nowym, ale nie przestawiły środka ciężkości na scenie, a wykonawcy ostatecznie i tak poszli w inną stronę. Można też w końcu podyskutować, kogo można teraz nazwać wizjonerem i dlaczego.