Strona 1 z 1

Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 04 paź 2019, 11:52
autor: lysy
OKŁADKA
Obrazek
1. Intro
2. Retaliation
3. Contra (feat. Killa Sha)
4. Speech Cobras (feat. Mr. Lif)
5. Breath of God Interlude
6. Death March (feat. Virtuoso & Esoteric)
7. Words From Mr. Len Part One
8. I Against I (feat. Planetary)
9. Exertions (Remix)
10. The Prophecy Interlude
11. Heavenly Divine
12. Sacrifice
13. Permanent Midnight Interlude
14. The Deer Hunter
15. Blood Reign (feat. Diamondback, Louis Logic & B.A. Barakus)
16. Words From Mr. Len Part Two
17. Genghis Khan (feat. Tragedy Khadafi)
18. Trinity (feat. Lous Logic & L-Fudge)
19. The Executioners Dream (feat. J-Treds)
20. Muerte
21. Heavenly Divine (Remix)
22. Army of the Pharaohs War Ensemble
23. Untitled
24. Retaliation (Remix)
25. Blood Runs Cold (feat. Sean Price)


https://music.apple.com/us/album/violen ... /258035567
SPOTIFY
temat z okazji dziewiętnastych urodzin. moja ścisła czołówka hip-hopu i muzyki w ogóle

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 04 paź 2019, 12:01
autor: vampmoney
Bez wątpienia jest tu wszystko co najlepsze w JMT

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 20 paź 2020, 11:18
autor: Beny
Po 20 latach odnaleziono sampel do Sacrifice


Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 21 paź 2020, 18:42
autor: w_cieniu
To LP to jest sztos przeokrutny, a samo Jedi to jeden z najważniejszych zespołów dla mnie jako słuchacza HH. Brzmienie płyty jest mega spójne, tak, że całość ma niepowtarzalny klimat. Vinnie jeszcze nie ma tak twardego głosu (ten dopiero nadejdzie z Visions Of Ghandi), lecz wersami rozpierd.la niejednego. Jus Allah tutaj spoko go dopełnia. Rzadko kiedy tak długa produkcja trzyma moją uwagę od początku do końca. Kawałek Genghis Lhan do dzisiaj niszczy system. Klasyk Undergroundu. Za taki Hip Hop walczyłem.

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 01 paź 2021, 2:25
autor: eddy_wata


jaki klimat ma bitowo ta płyta, jak świadome brzmieniowo i tekstowo to jest wydawnictwo. jedna z ważniejszych płyt w moim życiu jeśli chodzi o zhh
okładka :bowdown:

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 02 paź 2021, 8:35
autor: Beny
Najlepszy album JMT (może na równi z Psycho social) i później już bezpowrotny i ostry zjazd formy

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 02 paź 2021, 23:54
autor: sebring
mam alergię na wszystko związane z vinniem pazem, yebać

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 03 paź 2021, 18:03
autor: eddy_wata
podbijam raz jeszcze bo 21 rocznica dziś już, @sebring vinnie na tej płycie jeszcze nie miał takiego głosu jak później

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 01 lut 2024, 22:52
autor: gods bidness
Ale pięknie mi ta płyta weszła dziś po latach. Najbardziej klimatyczna płyta hip hop, którą można polecać metalom, których znałem 20 lat temu. Bity Stoupe'a mają zapach napalmu palonego o poranku i barwę krwawo zachodzącego słońca nad brudnym hong kongskim projektem.

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 01 lut 2024, 23:41
autor: 8na10
a dla mnie to wszystko od nawijki po bity brzmi jak gówno

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 02 lut 2024, 11:16
autor: ConeyIsland
z jmt / aotp / snowgoons zawsze miałem ten problem że jarałem się nimi wybierając poszczególne numery z ich płyt i wrzucając je do jakichś losowych swoich playlist; ale jak miałem przesłuchać cały album to szło usnąć, zlewało się to wszystko niemiłosiernie.

Re: Jedi Mind Tricks - Violent by Design (2000)

: 25 lip 2025, 15:54
autor: Rymekk
Taki pełen "agresji" ten dzień w polskim hh, że aż musiałem sobie włączyć coś z kategorii battle rap i padło na stare dobre JMT. Wprawdzie przesłuchałem sobie dziś znów Visions of Ghandi, to lecą propsy tak ogólnie :bowdown: . Są takie dni, że nie jestem w stanie ich sluchać, za cięzki klimat, ale jak mam nastrój na agresywny rap shit na doskonałych symfonicznych/latino bitach Stoupe'a to Jedi Mind Tricks bywa nawet częstym wyborem. Młody Vinnie miał ten ogień. Ogólnie to z różnych przyczyn tak po równo lubię Violent by Design, Visions of Ghandi i Legacy of Blood.
Servants in Heaven, Kings in Hell też zajebiste, tak jak debiut.
Potem faktycznie lekki zjazd, choć Thief and the Fallen mi jako całość siedzi.

Z sentymentem wspominam jak ich odkryłem pierwszy raz w media markt na dziale z płytami muzycznymi i kryterium wyboru była nazwa, jako fan Star Wars zaintrygowali mnie i tak ściągnąłem Animal Rap i Eve of War na edonkey i zostałem dożywotnim fanem.

I widzę na forumku zdania podzielone. Od bakłażańskich - kompletny badziew, poprzez takie, no coś tam spoko, ale tylko tyle, do turbo fanów, jak ja. Może to przez ciapackość Vinniego i setki pocisków wymierzone w katoli, na co litościwie przymykam oko.