niesamowite jest dla mnie to że ten album wyszedł tak dawno temu, brzmi dużo "młodziej"
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 30 wrz 2019, 9:41
autor: hustler342
Zero komentarzy od kwietnia mówi samo za siebie - najsłabsza płyta Kanye. Nie ma w niej żadnego ciekawego momentu nad którym można się chwilę zatrzymać.
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 30 wrz 2019, 10:45
autor: Kusmier
Jesus Walks piękny kawalek
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 30 wrz 2019, 10:50
autor: mql
Nie istnieje najsłabsza płyta Westa.
A The College Dropout jest przecież pięknym albumem, uderzającym świeżościa nawet dzisiaj - soulowo-funkowy klimat, młody Kanye w wersji optymistycznej, ciepłej i antyuniwerstyteckiej, z którego aż wylewa się pewność siebie i chęć przebicia się na sam szczyt. I te wspaniałe gościnki: Mos Def, Twista czy Talib Kweli, którego od czasu do czasu uwielbiam i na TCD jest ta lepszą wersją siebie, a to co Syleena robi na All Falls Down jest przekurwawspaniałe, no i J.Ivy, którego z żadnego innego projektu nie kojarzę - solowej kariery tym bardziej nie, a chłopa nie odstaje od Ye i Jaya.
Kurde, ja mialbym problem, by znaleźć na tej płycie słabszy moment - w sensie słabszy utwór.
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 30 wrz 2019, 13:36
autor: TheD
Usunięto
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 30 wrz 2019, 16:56
autor: FMH
nazywanie płyty nieciekawą bez jakiegokolwiek momentu do zatrzymania się, gdzie jednocześnie na albumie znajdują się numery jak Through the Wire, Jesus Walks czy All Falls Down, to jakiś wyższy poziom herezji. przepiękne samplowane instrumentale, mocne linijki, multum nominacji i pozytywne przyjęcie krytyków - całkiem nieźle, jak na debiutancki solowy album. wracam równie często jak do 808s i Graduation.
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 30 wrz 2019, 17:17
autor: wtt
mql pisze:Nie istnieje najsłabsza płyta Westa.
Słuchajcie, bo to prawda. Tyle, ze dla mnie TLOP i ye brakuje spójności, przez co odstają od reszty dyskografii. Poziom numerów to osobna sprawa.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 30 wrz 2019, 19:05
autor: Chojny
akurat popełniłem dzisiaj wspominajkę na fb:
Spoiler
PRZEWODNIK PO ALBUMACH KANYEGO BY S.Z.R.P.
#1
TUTUŁ:
"kolydż drapałt"
ROK WYDANIA:
ten w którym wyszło "Madvillainy", ale mnie oczywiście w tamtych czasach bardziej interesowały solówki członków G-Unit czy "Tical 0" Method Mana xD
COVER STORY:
chyba najsłabsza okładka w dyskografii (ta ramka, ughhh), ale zapoczątkowująca bardzo pozytywny trend wychodzenia spoza oczekiwań wobec typowego hiphopowego covera. chociaż... jak na tamte czasy i tak to było co najmniej 8/10. no i misiek stał się ikoniczny, c'nie
HIP HOP, ALE TROCHĘ JAK:
soul. z lekkimi wybuchami gospelu. ale soul
CYTAT Z ALBUMU: "Last year shoppin' my demo, I was tryin' to shine
Every motherfucker told me that I couldn't rhyme
Now I could let these dream killers kill my self-esteem
Or use my arrogance as the steam to power my dreams"
ALSO CYTAT Z ALBUMU: "But I can't complain what the accident did to my left eye
Cause look what an accident did to Left Eye"
WSPOMNIENIE ZWIĄZANE Z ALBUMEM:
cóż, chyba to jak po prostu pierwszy raz zobaczyłem w MTV BASE teledysk do "Through The Wire" i było to pierwsze moje zetknięcie z Kanye w roli solowego artysty, bo jako producenta słyszałem go już nieraz u Hovy, nie wiedząc zresztą o tym. przyznam, że potrzebowałem więcej argumentów do zainteresowania się całym albumem. całkiem możliwe, że "The College Dropout" było moim pierwszym zakupem w sklepie internetowym KAZAA (gimby nie znajo), po tym jak doczekałem się nareszcie STAŁKI NA DZIELNI (gimby nie znajo 2)
WRAŻENIA WTEDY:
zachwyt, idealnie album wstrzelił się w moje ówczesne oczekiwania wobec hip hopu, czyli żeby było w nim jednak sporo tej melodii, różnorodności w produkcji, znanych featów. zauroczył mnie też samym ciepłem nawijki Westa, jakiegoś takiego innego rapera wśród tych 50 centów i Lloydów Banksów. po prostu nie dało się nie kochać "The College Dropout", nawet jak nie było się jakoś specjalnie narażonym i manipulowanym przez hiper pozytywną reakcję środowiska - które odkryło z nim ten złoty środek między diamentowym mainstreamem, a backpackerskim niezalem. ciekawe czy jestem pierwszą osobą, która w ciągu ostatnich dziesięciu lat użyła określenia "backpackerski"
WRAŻENIA DZIŚ:
z prawie każdym kolejnym krążkiem "The College Dropout" coś w moich oczach traciło. choć już w tym prehistorycznym 2004 roku autor miał taki producencki warsztat jak mało kto, "CD" było raczej showcase'em jego znanych do tej pory patentów (z chipmunk soulem na czele), ukoronowaniem dorobku typa KLEPIĄCEGO BICIORY dla innych. wychodzenie na przeciw wszystkiemu i wszystkim - mój ulubiony motyw twórczości tego artysty - miał dopiero nadejść. wciąż bardzo lubię osobowość Kanyego zaprezentowaną tutaj, pomimo jeszcze takiego sobie flow (choć i tak było lepiej niż na tej przypałowej zwrotce z "Blueprint 2"). IN YOUR FACE buc, ale jeszcze taki nieokrzesany, gówniarski, z potencjałem na stand-upera - ale takiego dobrego. przyziemny, w jakiś pokrętny sposbób sympatyczny gość, z którym można by się NAPIĆ WÓDECZKI i przeszperać skrzynie w sklepie z winylami. może i potem zaczął się dystansować od rzeczywistości przynależnej śmiertelnikom tacy jak my, ale był to koszt warty poniesienia. BUT STILL - miło, że pozostało nam świadectwo tamtego Yeezy'ego będącego jak JA WAM TERAZ POKAŻĘ LAMUSY
UTWÓR FAWORYT:
chyba "We Don't Care". nie słucham tego na mieście by przypadkiem nie zacząć nieświadomie śpiewać refrenu. budująco, cwaniacko, cholernie melodyjnie i BLISKO LUDZI. "Wyrzutek z Koledżu" w pigule i cudowny opener albumu
UTWÓR ZDECYDOWANIE-NIE-FAWORYT:
"Breathe In Breathe Out", nuuuuuudny muzycznie i ogólnie niepotrzebny numer
WHAT ELSE:
po pierwszych odsłuchach ubóstwiałem "The New Workout Plan", co dzisiaj mnie trochę śmieszy, bo ta piosenka jednak trochę cringe-fest. ale zapoczątkowała pewną tradycję - t w ramach której Ye pokazywał, że potrafi wyprodukować rozbudowaną piosenkę FROM SCRATCH, bez żadnych sampli. nie umiem dziś jednoznacznie powiedzieć jak podoba mi się dzisiaj ten VIOLIN PORN, ale wciąż mega uwielbiam outro z talk-boxem. aż szkoda że West jako miłośnik kreatywnej obróbki ludzkiego głosu nie kontynuował przygody z pudłem, ale trochę też rozumiem. autotune i vocodery są prostsze w użyciu, ale i - jak sam pan West później pokazał - dają nieograniczone możliwości zabawy
MIEJSCE W MOIM RANKINGU PŁYT WESTA:
gdzieś w tej drugiej, gorszej połowie. sorry stary, jeszcze uśmiechnięty i wyluzowany KAŃJEJU, konkurencję zrobiłeś sobie samemu później niemałą
Gdyby tylko tych skitów nie było...bo są trochę irytujące a tak to super album przede wszystkim muzycznie.
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 10 lut 2020, 18:40
autor: zlewam
kiedys moj ulubiony krazek westa, ale na przestrzeni lat coraz mniej mi sie podoba, a takie all falls down, the new workout plan czy breathe in breathe out postarzalo sie okrutnie.
nadal mozna wyciagnac dobre pojedyncze tracki, ale do calosci juz rzadko wracam
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 27 cze 2020, 9:36
autor: clockers
a dla mnie praktycznie w całości w ogóle się nie zestarzała. ogromny sentyment i w sumie płyta dość przełomowa moim zdaniem. co prawda zawsze uważałem, że mógłaby być nieco krótsza, ale jako że lirycznie wolę Kanyego z tamtych lat właśnie, to super wraca mi się teraz do całości i nie skipuję nawet. Spaceship, Get Em High, Jesus Walks, Slow Jamz, czy Two Words piękne tracki wciąż i zawsze przewijające się gdzieś na osobistych playlistach. ileż w tym jest serca, pasji. ileż w tym jest autentyzmu i takiego uderzającego, czystego talentu. top3 moich ulubionych płyt Westa bez wątpienia.
Re: Kanye West - The College Dropout (2004)
: 27 cze 2020, 9:49
autor: aleksy
nic się nie zestarzała, cały czas jego najlepszy album, pozdro dla ludzi, którzy nie boją się mieć swojego zdania