Nie trzeba nawet robić specjalnych badań, wystarczy spojrzeć na wyniki frekwencyjne tworu pt.
Miszmasz, czyli kogel mogel 3, który - chociaż jest tanio zrealizowanym gównem obesranym - na samym sentymencie zrobił do tej pory ponad 2,3 miliona widzów. To wystarczy, aby producenci zaczęli zacierać łapki wskrzeszając filmowe trupy. Zresztą w telewizji panuje podobny trend. Już jakiś czas temu TVP i TVN zorientowały się, że ich widzowie
mają w piździe nowości, woląc delektować się losami bohaterów, których już kiedyś widzieli, stąd zalew nowych
Odwróconych (którzy chyba zrobili TVNowi lepsze wyniki niż produkcje wcześniej emitowane w tym samym czasie antenowym, ale nie mam danych przed nosem), reaktywacja
39 i pół z Karolakiem, nowy
Big Brother,
Szansa na sukces i tak dalej, i tak dalej.
Co do projektu anonsowanego jako
Chłopaki nie płaczą 2, czyli
FUTRO Z MISIA, to radzę nie dać się nabrać, bo to nie jest żadna kontynuacja, tylko projekt Michała Milowicza, z którym bujał się od dłuższego czasu, ale widocznie teraz znalazła się na to kasa. Całość PODOBNO ma być utrzymana w klimacie
Chłopaki nie płaczą czy
Poranku kojota, ale znając poczucie humoru Michała Milowicza, to zapewne dostaniemy poziom kabaretonów z Polsatu. Zresztą opis fabuły mówi wiele:
Boss podhalańskiej mafii, o wiele mówiącej ksywie Nerwowy (Olaf Lubaszenko), jest wściekły. To akurat w jego przypadku normalne, bo facet z natury nie jest oazą spokoju, ale tym razem ma naprawdę dobry powód. Jego ludzie podczas brawurowej akcji ukradli z komisariatu w Tczewie 120 kilogramów ziołowej herbatki. Po cholerę gangsterom ziołowa herbatka? No właśnie. W policyjnym magazynie miała być marihuana, ale ktoś ubiegł zakopiańskich zakapiorów i zwiał z towarem. Całej sprawie bacznie przyglądają się agenci Dzik (Cezary Pazura) i Żubr (Artur Dziurman) z CBŚ, którzy podejrzewają przekręt na wojewódzką skalę. Tymczasem na Pomorzu ktoś handluje doskonałej jakości „trawką"...
Nowe
Młode Wilki rzeczywiście miały powstać. Zresztą rok czy nawet dwa lata temu już miały ruszyć zdjęcia, Jarosław Żamojda był w gotowości, był dystrybutor, byli młodzi aktorzy i (podobno) fabuła tylko szczątkowo związana z oryginałem, ale
coś się popsuło i do dzisiaj o filmie nie słychać. Chyba Deląg miał się pojawić gościnnie, ale wtedy obrazili się na niego panowie Szwedes i Jakimowicz, do których po czasie doszedł Suszyński i skruszony Deląg, zapowiadając chuj Żamojdzie na plecy i chęć nakręcenia własnej trzeciej części filmu. Ci, którzy znają oryginał zapewne pamiętają, że większość obsady przecież odjebano, ale im to kompletnie nie przeszkadzało. Tak zabrali się do kręcenia tej 3. części, że dzisiaj głównie brylują na imprezach typu festiwal gwiazd w Międzyzdrojach, a filmu, jak nie było, tak nie ma. No chyba, że się coś zmieniło, ale przy takich specjalistach...
Wracając jednak do głównego wątku - jeszcze kilka lat temu, jako wówczas naczelny fanboj Pasikowskiego, skakałbym aż do sufitu na wieść o nowych
Psach. Chcę wierzyć, że Pasikowski wyjął z szuflady naprawdę mocny scenariusz, gdzie Franz Maurer
zrobi porządek z nimi wszystkimi, a na koniec poniesie śmierć, jak zresztą miały skończyć się
Psy II, ale producenci wymusili inne zakończenie. Jednak boję się, że nic dobrego z tej reaktywacji nie wyjdzie. O ile
Pitbull. Ostatni pies był całkiem porządnym filmem i godnym zamknięciem serii
Pitbull (którym jednak nie będzie, bo Vega odzyskał prawa do marki i hop siup za dwa czy trzy lata czeka nas
Pitbull. Królowa chuliganów), tak pokraczny i grzeczniutki
Kurier pokazał, że Pasikowski już nie rozumie, albo nie chce zrozumieć, współczesnego kina. No nic, zobaczymy.