Elo. W sumie zadałem sobie sprawę że mamy teraz takie czasy że granica między nielegalami a legalami zaciera się lub już się zatarła. No bo, jest tak. W porównaniu do takich lat 2000, twórcy mają bardzo ułatwione możliwości nagrywania rapu i beatmakerzy sklejenia profesjonalnie brzmiących bitów 100% w domu. Mało tego, nawet pomijając to, więcej szarych normików zasadniczo może sobie zabookować sesję w zawodowym lub semi-pro studiu żeby tam nawijać numery lub/i skorzystać z usługi mixu przez kompetentnego realizatora. Od lat 2010ych do teraz, absolutną normą są kooperacje między raperami/producentami przez neta. Każdy MC Jan Kowalski może teoretycznie założyć swoją własną wytwórnię i nie potrzebuje kontraktu z jakimiś niezależnymi labelami jak kiedyś np. taki RRX albo Step Records. Zwłaszcza że teraz zasięgi są kierowane przez algorytmy portali typu TikTok, YT, itp., i tutaj to czy te hip hopowe kampanie reklamowe MC funduje jakiś Super Lux Records czy MC Zbychu Lewandowski we własnej osobie nie ma znaczenia jak dla mnie. Oficjalne niezależne labele i tak ostatnio idą w dystrybucję wyłącznie cyfrową. Wydania fizyczne prestiż. Okej. Ale czy do tego potrzebny jest label? W 2000 to takie "nielegale" na fizyku mogły się kojarzyć z gównianymi CD-Rkami typu Dysan, Verbatim, Titanum itp. i kopertami designowanymi w paincie zadrukowanymi domową drukarką. Jednak obecnie, od dawna, podobnie jak wspomniane wcześniej usługi mixu/masteru, tłoczone płyty i pro poligrafia są w zasięgu ręki raperów. I też odnośnie samych słuchaczy to ludzie jeśli już kupują płyty to nie tylko spacerek do empiku ale duża część zamawia online. Jestem trochę do tyłu z czasami, przyznam i nie jestem pewien czy młodsze pokolenia w ogóle kupują płyty. I teraz kurde, gdzie ta przepaść "legal" vs "nielegal"? I czy teraz w ogóle wydaje się te nielegale? Czy to już po prostu nie zlało się z mniejszymi wydaniami niezależnymi.
Co sądzicie na ten temat?
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 12 wrz 2026, 22:19
autor: baqlashan
dobrze mówisz
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 12 wrz 2026, 22:34
autor: kebab
mówisz dobrze
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 12 wrz 2026, 22:42
autor: dr zjeb
A jak przestawić "nie" z początku na koniec, wychodzi "legalnie".
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 12 wrz 2026, 22:58
autor: Jaayu
nielegale sa zwiazane z czysta zajawka hip hopowa, a tej troszke bardzo brakuje w polskim rapie
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 13 wrz 2026, 0:04
autor: Sionek
Czyszy pisze: ↑wczoraj, 21:30
I teraz kurde, gdzie ta przepaść "legal" vs "nielegal"? I czy teraz w ogóle wydaje się te nielegale? Czy to już po prostu nie zlało się z mniejszymi wydaniami niezależnymi.
Nielegali w takiej formie klasycznej już praktycznie nie uświadczysz. Nawet jeśli coś jest nielegalem to pod względem jakości wykonania poligrafii czy jakości samej muzyki różnicy też nie ma, brzmi i wygląda to profesjonalnie. Dzisiaj tą granicę między legalem, a nielegalem postawiłbym raczej na kwestii własności praw do bitu. Jeśli jakiś materiał jest nagrany na bitach, których nie możesz wgrać na Spotify bo nie będzie ci się to monetyzować to wg mnie jest współczesny nielegal. Jako przykład przychodzi mi do głowy No to bajka EP od Queby gdzie bity mają sample z bajek Disneya. Nie ma tego nigdzie w oficjalnych kanałach, ale wyszło na fizyku. Wg mnie to taki nowoczesny nielegal.
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 13 wrz 2026, 0:16
autor: Dzonson
Trochę nie na temat, chociaż w nawiązaniu do posta wyżej.
Polski rap cierpi na brak kultury mixtejpowej. Rap to jest kurwa kradzież bitu który akurat jest zajebiście popularny i robienie tego po swojemu. Tede to zajebiście kumał nagrywając DJ Buhhy. Było parę pojedynczych akcji z remixami danego kawałka przez dużą część sceny, jak np z Nie banglasz lub Nanana. Dla mnie to jest w chuj zajawkowe i potrzebne. Nawet Wini kiedyś się porwał na remix 6 zer i wg mnie wyszło spoko.
Warto nadmienić twórczość Alcomindz z początku czy sos ciuchy i borciuchy. Brakuje tego typu rzeczy w polskim rapie i nigdy nie było tego jakoś wiele. Przykładowo, taki Weezy wypuszczał Dedication na DatPiffa i wiedziałeś, że usłyszysz najpopularniejsze kawałki z ostatniego roku tylko zrobione w stylu Wayne'a. No zajebista rzecz i bardzo lubię tę estetykę. W Polsce niestety jest tego mało, prawie nic nie ma.
Hosting DJa też nie istnieje. A to dodaje klimatu i kolorytu tych produkcji. Nie dorobimy się naszego odpowiednika DJa Dramy albo nawet DJ Khaleda.
W jakimś temacie ostatnio została poruszona rola DJingu w hip-hopie jako kulturze, i to, jak dużo skreczy było zawsze na polskich albumach. I niestety, wraz z odejściem od nich, zaginęło też DJowanie. A wg mnie w ten element tej muzyki też wpisuje się rewindowanie numerów, darcie ryja i puszczanie co jakiś czas swoich tagów.
Albo to może tylko ja za tym tęsknię a resztę wkurwiaja te wstawki. Nie wiem. Wiem, że ściągam specjalnie stare wersje różnych tejpów aby mieć tam hosting, bo na streamingi czesto są wrzucane "gołe" wersje kawałków.
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 13 wrz 2026, 0:42
autor: Krew
No i Tede musial potem placic ulicznemu zaiksowi.
Inna sprawa, że dla naszych rodzimych raperów to ta muzyka nie była zadna zajawka tylko sposobem na chleb to co beda za darmo muzykę robic
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 13 wrz 2026, 0:52
autor: sqlie
Tym co się wybili już się nie opłaca robić numerów na podpierdolonych bitach, bo nie będzie kaski z odsłuchań, a młodziaki bez praw do bitów nie utrzymają kawałków na streamingach, bo ktoś się dojebie o prawa, a zrobienie virala na tik toku to priorytet. I tak się dzieje życia cud.
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 13 wrz 2026, 1:05
autor: oldschool
Dzonson pisze: ↑dzisiaj, 0:16
Rap to jest kurwa kradzież bitu który akurat jest zajebiście popularny i robienie tego po swojemu. Tede to zajebiście kumał nagrywając DJ Buhhy. Było parę pojedynczych akcji z remixami danego kawałka przez dużą część sceny, jak np z Nie banglasz lub Nanana. Dla mnie to jest w chuj zajawkowe i potrzebne. Nawet Wini kiedyś się porwał na remix 6 zer i wg mnie wyszło spoko.
Warto nadmienić twórczość Alcomindz z początku czy sos ciuchy i borciuchy. Brakuje tego typu rzeczy w polskim rapie i nigdy nie było tego jakoś wiele. Przykładowo, taki Weezy wypuszczał Dedication na DatPiffa i wiedziałeś, że usłyszysz najpopularniejsze kawałki z ostatniego roku tylko zrobione w stylu Wayne'a. No zajebista rzecz i bardzo lubię tę estetykę. W Polsce niestety jest tego mało, prawie nic nie ma.
No i nie będzie, bo rap stał się biznesem i jak młody raper Brokos sobie nagrał remix Blachar Gangu Albanii, to mu Step Records wyjebało teledysk za prawa autorskie. Pewnie mogli przejąć zarabianie i zostawić klip, ale postanowili wyjebać. Co dziwne na Spotify się ostało. Jak młody raper ma się liczyć z tym, że nagra jakiś Remix i mu wypierdolą kawałek z YT i Spotify i zostanie tylko na jakimś Soundcloudzie, z którego obecnie korzysta pewnie z 5-10% słuchaczy rapu, to się nie dziwię, że im się nie chce. Szczególnie, że teraz zajebiste bity są dostępne na każdym kroku - często za grosze, albo nawet za darmo.
Dzonson pisze: ↑dzisiaj, 0:16
Hosting DJa też nie istnieje. A to dodaje klimatu i kolorytu tych produkcji. Nie dorobimy się naszego odpowiednika DJa Dramy albo nawet DJ Khaleda.
W jakimś temacie ostatnio została poruszona rola DJingu w hip-hopie jako kulturze, i to, jak dużo skreczy było zawsze na polskich albumach. I niestety, wraz z odejściem od nich, zaginęło też DJowanie. A wg mnie w ten element tej muzyki też wpisuje się rewindowanie numerów, darcie ryja i puszczanie co jakiś czas swoich tagów.
Hostingi w amerykańskim rapie są zajebiste i gdyby w polskim rapie też były dobre, to by były zajebistym dodatkiem - jak na CTG Lemika. No ale takie akcje to rzadkość, w Polsce hosting by był robiony przez grubasa Winiego czy innego bezbeka, to może lepiej, że tego nie ma. Mała szansa, że ktoś by wziął na większy album jakąś nieznaną, ciekawą postać na hosting, bo to za duże ryzko. Musiałby ktoś nieznany z hostingiem na płycie się wybić. No i nie ukrywajmy nie do każdego klimatu gadający typ na początku kawałka pasuje.
------
A co do nielegali, to uważam, że przesadzacie. W ogóle kiedy postawicie granicę, że coś przestało być nielegalem, mimo, że tak naprawdę nie różni się od tego co za nielegal uważaliście?
Przykładowo mamy pierwszą płytę Bonsona, która poszła szeroko - HIstorię po pewnej historii. Wychodziła jako nielegal, dopiero reedycja wyszła legalnie w Koce. Autorskie bity? Są. Jakość wokali - no średnia, ale gdyby ją nagrywali w 2026, to wokale byłby lepszej jakości. Klipy? No był promujący płytę przed premierą, gdy nie było wiadomo jak ona pójdzie. Spoiler
A na klipie patronat Popkillera i sponsoring Diamante Wear. To HPPH to nielegal czy nie? Bo jak wychodziła to była uznawana za nielegal.
A w 2026 załóżmy, że są ziomki, które sobie rapują i nagrywają płytę czy luźne kawałki. Bity są autorskie, bo to nie problem. Klip nakręcić w 2026? Bez problemu. Jakość wokali? No lepsza, bo jest lepsza technologia. No i takie ziomki chcą, żeby ich muzykę można było sobie słuchać w wygodny sposób to wrzucają to na Spotify przez jakieś MUGO czy innego dystrybutora, gdzie pewnie wszystko dostarczają sami (materiał, okładkę itd.) i nikt im niczego nie nakazuje. Czy to nielegal? No a czemu nie?
Natomiast gdy jest sytuacja, że za chłopami stoi jakiś dystrybutor/wytwórnia, która nakazuje pewne ruchy albo ogranicza rapera, to już nielegalem nie jest. To np. nie jest nielegalem: Spoiler
No i oddzielną kwestią jest kwestia rozpoznawalności w momencie premiery/ilości wyświetleń. Ciężko mówić o nielegalach w przypadku takiego Sentino, mimo, że takie Czary Mary czy Fenix by się łapały wedle wcześniejszych ustaleń, bo Sebek wtedy chyba działał sam, a Remo tylko to wpierdalał na Spotify.
Re: Nielegale w erze dystrybucji cyfrowej. Relikt?
: 13 wrz 2026, 5:13
autor: Burak
Streamingi rozleniwiły słuchaczy muzyki, zabiły zabawę nią, a rozwiązania typu ContentID zabiły sampling. Kiedyś żeby posłuchać muzyki swojego ulubionego wykonawcy musiałeś się natrudzić, nie miałeś wszystkiego podanego na srebrnej paterze, tylko sam musiałeś się naszukać żeby znaleźć działający link do mp3 z albumem.
Szukając tego linku, robiłeś chcąc czy nie chcąc organiczny crate digging przeglądając co tam nowego jest na peb.pl czy innym darkwarez.pl, oprócz muzyki której szukałeś neutralnie natrafiałaś na muzykę innych wykonawców których w obecnych czasach nigdy w życiu byś nie natrafił, a tu ktoś Cię zainteresował fajną okładką, a to jakiś album miał dużo pobrań / komentarzy w temacie z linkiem do albumu do rapidshare, każdy miał wyjebane na prawa autorskie liczyło się tylko żeby posłuchać muzyki za friko. Obecnie odpalasz swoją zasubskrybowaną aplikację z muzyką i nawet nie próbujesz słuchać nowych artystów, tylko słuchasz sobie już ci znanych płyt lub konsumujesz sobie papkę którą cię algorytm nakarmi. Kiedyś nie trzeba było jakoś specjalnie diggować żeby natrafić na kozacki album który nigdy by cię nie zainteresował, bo ni chuja nie pasuje do twojego algorytmu.
Streamingi rozleniwiły słuchacza i jak czegoś nie ma na streamingach to 90% słuchaczy tego nie przesłucha, co spowodowało to że raperzy przestali nagrywać na kradzionych bitach, bo i po co skoro i tak nikt tego nie przesłucha. Już nawet nie chodzi o to że raper nie nagra na kradzionym bicie bo nic z tego nie zarobi, a o fakt że nikt tego nie będzie słuchać jak nie będzie tego dostępnego w jego aplikacji z muzyką, bo komu by się chciał przerzucać pliki na telefon?
Z tej strony props dla Tedego który sobie nic z tego nie robi i wciąż nieprzerwanie wydaje mixtape na zajebanych bitach, widać że mu to sprawia przyjemność, kocha muzykę, rap płynie w jego żyłach i się nią bawi, jest prawdziwym GOATem.