Amerykańska prowincja w popkulturze
: 21 gru 2025, 11:04
Howdy! Wychowałem się na strażniku z teksasu, cały ten klimat jest dla mnie jak dom, jak zapach pierogów z cebulą lub babki ziemniaczanej. Setting niby tak odległy, a tak bliski - właśnie przez to, że polsat zainstalował ten motyw w mojej głowie dość głęboko i mimo, że moja stopa nigdy nie stanęła na amerykańskiej ziemi - to przez całe me życie, raz na jakiś czas, pojawia się chęć by powrócić do tego domu. Toż to klasyczny przykład fałszywej nostalgii.
Ostatnio założyłem plebiscyt z naszymi best filmami zagranicznymi i zachęcam każdego do wzięcia w nim udziału: viewtopic.php?t=12774
Przy konstruowaniu listy jorgnąłem się, że zarówno "To nie jest kraj dla starych ludzi" "Fargo" oraz "W morzu ognia" stały się dla mnie klasycznymi pozycjami właśnie ze względu na scenerię i klimat jaki obrazują - fabuła, postacie itd były sprawami drugorzędnymi, szczególnie w przypadku tego ostatniego, który jest typowym 90s akcyjniakiem klasy B ze Stigalem w roli głównej - ale właśnie przez ten amerykański DUCH jest to pozycja tak esencjonalna. Innymi dziełami idealnie wpisującymi się w ten schemat podróży do USA jest serial miasteczko twin peaks, oraz genialny film z Johnny Deppem pt Sekretne Okno.
W gierkach? Imo najlepsze co seria gta miała do zaoferowania to właśnie ten wątek wiosek, gdy nasz bohater kończy jako gołodupiec w jakiejś kalifornijskiej dziurze zabitej dechami - to jest moje pierwsze skojarzenie gdy słyszę "san andreas" a nie jakieś gangsterskie murzyńskie bzdury. Oprócz tego zostaje nam jeszcze far cry 5, który starał się ogrywać ten klimat - jednak motyw mordowania chrześcijan i wysadzania kościołów to była za duża bariera do przekroczenia, i jak skumałem co jest 5 to odinstalowałem tę gierkę w pizdu, bo to bluźnierstwo. Fallout New Vegas też miał śladowe ilości tego prowincjonalnego posmaku, i pewnie przez to, jest to jedna z moich ulubionych gierek ever.
Jeśli chodzi o muzykę, to mam 2 osobiste klasyki, które idealnie oddają ducha tego o czym mówię. Po pierwsze jest to legendarny, niedoceniony gem country bluesa jakim jest jedyna płytka Charlesa Caldwella "Remember Me"
https://www.youtube.com/watch?v=xTleIux ... kU&index=1
oraz "My mother's Hymnbook" który jest zbiorem klasycznych pieśni południowych baptystów z 19 wieku w wykonaniu Johnnego Casha, wspaniały materiał na te ciężkie czasy: https://www.youtube.com/watch?v=f9Q6uo5 ... yT&index=1
Bezdroża, małomiasteczkowy, swojski klimat, domki z tektury, rednecki w kowbojskich kapeluszach i czy to północne lasy, czy południowe pustkowia - amerykańska prowincja jest magiczna. Nie ukrywam, że liczę, na to iż wzbogacicie moją wyliczankę o kolejne przykłady z popkultury i wymienicie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
Ostatnio założyłem plebiscyt z naszymi best filmami zagranicznymi i zachęcam każdego do wzięcia w nim udziału: viewtopic.php?t=12774
Przy konstruowaniu listy jorgnąłem się, że zarówno "To nie jest kraj dla starych ludzi" "Fargo" oraz "W morzu ognia" stały się dla mnie klasycznymi pozycjami właśnie ze względu na scenerię i klimat jaki obrazują - fabuła, postacie itd były sprawami drugorzędnymi, szczególnie w przypadku tego ostatniego, który jest typowym 90s akcyjniakiem klasy B ze Stigalem w roli głównej - ale właśnie przez ten amerykański DUCH jest to pozycja tak esencjonalna. Innymi dziełami idealnie wpisującymi się w ten schemat podróży do USA jest serial miasteczko twin peaks, oraz genialny film z Johnny Deppem pt Sekretne Okno.
W gierkach? Imo najlepsze co seria gta miała do zaoferowania to właśnie ten wątek wiosek, gdy nasz bohater kończy jako gołodupiec w jakiejś kalifornijskiej dziurze zabitej dechami - to jest moje pierwsze skojarzenie gdy słyszę "san andreas" a nie jakieś gangsterskie murzyńskie bzdury. Oprócz tego zostaje nam jeszcze far cry 5, który starał się ogrywać ten klimat - jednak motyw mordowania chrześcijan i wysadzania kościołów to była za duża bariera do przekroczenia, i jak skumałem co jest 5 to odinstalowałem tę gierkę w pizdu, bo to bluźnierstwo. Fallout New Vegas też miał śladowe ilości tego prowincjonalnego posmaku, i pewnie przez to, jest to jedna z moich ulubionych gierek ever.
Jeśli chodzi o muzykę, to mam 2 osobiste klasyki, które idealnie oddają ducha tego o czym mówię. Po pierwsze jest to legendarny, niedoceniony gem country bluesa jakim jest jedyna płytka Charlesa Caldwella "Remember Me"
https://www.youtube.com/watch?v=xTleIux ... kU&index=1
oraz "My mother's Hymnbook" który jest zbiorem klasycznych pieśni południowych baptystów z 19 wieku w wykonaniu Johnnego Casha, wspaniały materiał na te ciężkie czasy: https://www.youtube.com/watch?v=f9Q6uo5 ... yT&index=1
Bezdroża, małomiasteczkowy, swojski klimat, domki z tektury, rednecki w kowbojskich kapeluszach i czy to północne lasy, czy południowe pustkowia - amerykańska prowincja jest magiczna. Nie ukrywam, że liczę, na to iż wzbogacicie moją wyliczankę o kolejne przykłady z popkultury i wymienicie się swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
