Strona 1 z 3
Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 9:03
autor: georgefloyd
Czy sama muzyka sprawiłaby, że raper Quebonafide byłby tak wysoko? Chodzi mi o jakość i repeat value. Ostatnio słuchałem eklektyki ( 1 dobry utwór), ezoteryki (hype), płyty roku (xD) egzotyka (xD). Flint może faktycznie miał rację.
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 9:20
autor: Jasion94
Nie, muzycznie to poza pierwsyzm mikstejpem nigdy się nie broniło, pamiętam dużo takich słusznych głosów na starym slg, czy śp Porcysie. Skillsy ma ogromne, ale w przełożeniu na piosenki które chce się słuchać, i wracać, to nigdy mu nie wychodziło
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 9:25
autor: Karkovsky
A co dokładnie myśli Marcin Flint? Pamiętam tylko, ze recenzowal Ezoteryke i ocenił ją dość średnio.
Jeśli chodzi o mnie, to od początku byłem sajko Que, więc przy ocenie jego muzyki zawsze miał ode mnie duże fory.
Nie będę tu teraz analizował poszczególnych płyt, powiem tylko, że na samej Egzotyce jest conajmniej z 5 dobrych kawałków, a są to: C'est la vie, Madagaskar, Zorza, Między słowami i Bumerang.
Eklektyka rzeczywiście się średnio zestarzala, ale nie przesadzałbym, ze tylko 1 dobry utwór. Na Ezoteryce tez wybralbym więcej dobrych kawalkow, Erotyka byla moim zdaniem świetna, niektorzy nawet uważają to za Opus Magnum Kuby. Płyty roku nigdy nie lubiłem zbytnio, tak samo jak Somy. Osobiście lubię też Romantic Psycho. Najnowsza płyta slabiutka
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 9:38
autor: Jose
Idzie nowe. Jeżeli chcesz sobie poradzić, zachęcić małolatów zapatrzonych w „Warsaw Shore”, żeby zechcieli ściągnąć twoją płytę z netu, musisz być „panem bardziej”. Ujmując rzecz krótko – być bardziej bezczelny, bardziej bezkompromisowy, bardziej wywożony od reszty. Eripe z Krakowa i Quebonafide z Ciechanowa dobrze o tym wiedzą. Postanowili wyrobić 200 procent normy w powyższych kategoriach i uderzyć płytą w ostatni dzień roku. Sprytne.
Na pierwszy rzut ucha wszystko się teoretycznie zgadza – mamy punchlines, hashtagi, sporo ćwiczeń flow i efektowne bity. Tyle, że słuchać się tego nie chce. I wtedy człowiek zastanawia się dlaczego. Czy to wina Quebo, nawijającego z nieadekwatną do osiągnięć (pięć minut sławy za sprawą puszczonej w zeszłym roku „Eklektyki”) i możliwości manierą rozkapryszonego, zblazowanego dzieciaka? Czy może Eripe, który w odróżnieniu od partnera ma swój styl, strawny jednak – wraz z przerysowanymi braggami i hejtami – tylko w małych ilościach? Obydwu. Listę przewinień mam długą długa.
Flow niby jest fajny, tylko że kto usłyszy jak Quebo próbuje śpiewać, a Eripe przyspieszać, będzie musiał mieć mocne nerwy. Teksty przypominają copywriterów na stażu, gotowych napieprzyć na kartkę w ciągu trzydziestu minut kilkadziesiąt najbardziej studenckich gier słów. I jeszcze te wszystkie pospinane na siłę podwójne wymuszające nienaturalne dzielenie wyrazów, to całe rapowanie rodem z „Mezokracji” w stylu „Nara łaki / Nagasaki” i wolnostylowy szajs o „piciu spermy” i tak dalej. Parafrazując powiedzonko o Las Vegas – co stało się na freestyle`u, niech zostanie na freestyle`u. Amen, bracia.
Epicentrum zażenowania okazuje się „Panczeon” (wiem, sama nazwa odstrasza). Takie tam wspólne przeglądanie bryków o mitologii, przekładanych na stos sucharów rzuconych na – jakżeby inaczej – do bólu klasyczny bit. . Komu ma to imponować? Podpowiedź: „Mity greckie” wjeżdżają już w trzeciej klasie szkoły podstawowej. W popisówach celuje Quebo. To przejście od rapowania zachrypniętym gardłem do bardzo szybkiego nawijania w „Prowo”. Kant, Heggel i Heidegger, a do tego sława pierwszego rapera który użył słowa „metylofenylopropylamina” w „Breaking Bad”. Eripe wystarczy z kolei: „spoko rozkmina to jebać was”. No tak, jasne. Bardzo spoko.
Podkłady, im dłużej ich słuchać, tym mniej efektowne, a bardziej efekciarskie się wydają. Niedopracowanie kłuje w ucho, nadpodaż pomysłów i niedostatek brzmienia. Obecność SoDrumatica w jednym z numerów ma wadę. Pozostałych można do niego łatwo odnieść. Wnioski będą cucące.
Napisałem w lidzie, że dostaliśmy „wybrakowanych raperów”. Przesadziłem – szczerze mówiąc, nie żaliłbym się gdyby tylko z takim wybrakowaniem przyszłoby w podziemiu obcować częściej – ale sporo mniej niż ci, którzy zdecydowali się nazwać te numery „Płytą roku”. Już numer z Eripe na „Eklektyce” nie wróżył dobrze, ta płyta była silna merytorycznymi, jasno i ostro wykładanymi kawałkami takimi jak „Polis”, a nie wyrzygiem dobranych pod jeden temat metafor. I tu jest równie irytująco. Owszem, zdarza się mocniej błysnąć. „Chcą hałas za chałturę, nie schodzi im chara z ryji / Ja Hattori Hanzo, oni hańbią się; harakiri” to rzeczywiście imponująca instrumentacja głoskowa, a „kręcę chujowo, ale biegam szybko #Uwe Bolt” – zmyślny, podwójny hasztag. Tyle, że i tak się panowie sami zdegradowali, jakby to ujął Jot zostali „wyrolowani przez iluzoryczną zajebistość”. Dobrze, że ta „Płyta roku” poszło w sylwestra. W 2014 konto póki co jest czyste. Żadnego rapowania figurowego proszę – chcę widzieć złych, głodnych, gorzkich i brzydkich.
Marcin Flint
https://cgm.pl/recenzje/eripe-quebonafide-plyta-roku/
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:24
autor: Moltisanti
Gdyby muzyka sama w sobie miala sprawiać ze ludzie do niej wracają to rapu słuchałoby 20 osób
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:33
autor: sqlie
Jak byłem gimbusem, czy tam kończyłem nim być to postać Kłebonafajda, robiła napewno na mnie jakieś wrażenie. Jak na tamte czasy i polski rap to jego wizerunek był ekscentryczny, myślę że to spowodowało w pewnym momencie taki hype. Słabo się postarzały te płyty, chociaż w przypadku Eklektyki i tak chyba najlepiej. I jest tam trochę więcej dobrych momentów, niż jeden utwór.
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:35
autor: Piters
Niegotowi byliśmy na te recenzje Flinta, bez kitu idzie się zgodzić teraz ze wszystkim
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:44
autor: Megidox
Que robił w pewnym momencie radiowki stąd nienawiść wielu osób z srodowiska
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:46
autor: Malloy
Euforia zajebisty kawałek i mówię to jako rondlarz
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:49
autor: horrypaz
pih miał racje co do quebo to na pewno
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:51
autor: 2do5
ślizgawce się oczy otworzyły jak pihowi wytrzeźwiały na dobre, mega niedoceniony ruch adama z białegostoku, props za te akcje
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:55
autor: Malloy
Props dla Piha, że nie strzelał na fejsbuku tylko wziął majka na koncercie i powiedział parę słów prawdy, numer z KRS One niczego nie zmienia
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:56
autor: FruitOffTheWall
ale was boli wielki queobanfide :v
georgefloyd pisze: ↑18 sie 2025, 9:03
Czy sama muzyka sprawiłaby, że raper Quebonafide byłby tak wysoko? Chodzi mi o jakość i repeat value. Ostatnio słuchałem eklektyki ( 1 dobry utwór), ezoteryki (hype), płyty roku (xD) egzotyka (xD). Flint może faktycznie miał rację.
nie do końca sama muzyka ale systematyczność w wydawaniu to na pewno. W trakcie gdzie jakies karawny i inne zamlueńce z podziemia, którego mogły zrobić więcej ale oczywiście kierwa nie robili nic lub max wydali po jednym singlu, quebo nakurwiał te projekty i wydawał, wydawał. Eklektyka jak na 2013 była świeża w chuj, numery jak open bar czy lara croft do dzisaj jak dla mnie słuchalne, gość miał zawsze dobrą kurwa czutke do wszystkiego. Np. Goście: małolacik Troom, legedna wolnych stylów 3-6, muflonik w legendarnym edenie hazardzie. Później płyta roku z eripe wydana 31 grudnia 2013, można powiedzieć że od wtedy tak do 2016 to był peak PANCZLAJN RAPU w polsce, gośc mógł kurwa zamulić jak podany karwan czy inny braddu, ale wydał zajebistą płytę z raperem eripe. Recenzje tej płyty były dobre, kurwa nie pierdolcie mi ze jak to wychodziło to pisaliście jakieś głupoty z chuja kurwa, leciały pewnie

na ślizgu
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 10:58
autor: Malloy
Boli, że kłentobonafinte ma dziś szanse na wyimaginowanych chorobach nieuczciwie zarobić
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 11:00
autor: Burak
Rapowanie figurowe

props Flint dobry rant i prawdziwy
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 11:22
autor: oKulTywowany
Jak spaślak wymówi poprawnie R to może mu przyznam rację
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 11:45
autor: marmolad_k2
Pan Fllint to jest profesjonalista jednak

Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 11:47
autor: Karkovsky
Quebo super spieniezyl swoją karierę i to zawsze był hip hop, zszedl ze sceny w wielkim stylu, a Adam z Białegostoku jest cieniem siebie z przeszłości i robi plyty, które slucha 20 osób.
A Pihu o Flincie nawinal tak:
"pamietasz ten pismak, pucołowata pyza?
Gęba napełniona szambem prezerwatywa?"
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 11:58
autor: 2rzyn
Nie ogladalem nigdy klipow quebo, nie sledzilem newsow, pudelkow, instagramow. Wiec znam go praktycznie tylko z plyt.
Kazda chujowa. Najbardziej przereklamowany typ.
Re: Czy gruby flint ma rację co do Quebo?
: 18 sie 2025, 12:25
autor: bronek
Troche dziwne pytanie, to tak jakby sie zastanawiac czy ronaldo bylby profesjonalnym pilkarzem gdyby mu nogi odcieli

Chyba czescia bycia muzykiem jest robienie ciekawych rzeczy ktore przyciagaja ludzi do niego, po to chyba sa teledyski, koncerty, akcje promocyjne, itd... Artysta i otoczka to nieodlaczna czesc pewnej calosci. No i tak samo chyba dziala sluchanie, bo chyba nie ma sluchacza co by sobie nie dopowiadal sluchajac wersow i widzac ruchy, i tworzy sobie jakis tam wyimaginowany obraz postaci jak np burak z bosskim romanem (taki tylko przyklad pierwszy z brzegu).
Z reszta na pewno czesc formunkowego i nieforumkowego hejtu i umniejszania temu osobnikowu tez jest spowodowane otoczka (jak ludzie moga sie tak nim jarac przeciez on nie ma niczego specjalnego tak naprawde on ma chujowa muzyke i tylko pajacuje czemu tego nie widzicie ludzie!!!!111!!1)
Mysle ze sam fakt ze jego muzyka przemawia do tylu osob (no bo jednak jest tam troche wyswietlen pod utworami) jest jakims tam fenomenem, i to wystarczy zeby typa propsowac a nie brnac pod prad niewiadomo po co tak naprawde
