1. "Album Intro"
2. "N.Y. State of Mind Pt. II"
3. "Hate Me Now" feat. Puff Daddy
4. "Small World"
5. "Favor For a Favor" feat. Scarface
6. "We Will Survive"
7. "Ghetto Prisoners"
8. "You Won't See Me Tonight" feat. Aaliyah
9. "I Want to Talk to You"
10. "Dr. Knockboot"
11. "Life Is What You Make It" feat. DMX
12. "Big Things"
13. "Nas Is Like"
14. "K-I-SS-I-N-G"
15. "Money Is My Bitch"
16. "Undying Love"
Robiąc unboxing vinyla mocno się zdziwiłem, że nie ma tu tematu o "I am..." Nasa. Trzeci solowy album Kinga z Queensbridge. Pierwsza płyta Nasa, którą usłyszałem, jeszcze u kumpla na kasecie z liceum i jednocześnie zdecydowanie moje TOP 3 od tego MC. Dlaczego? "Nas Is Like" jeden z najlepszych rapowych hymnów na bangerowym beacie od Preemo, "Hate Me Now" z zajebistym beatem i klipem, i fajnymi podbitkami Puffa, gdy wszyscy jeszcze myśleli, że jest spoko. W końcu "You Won't See me Tonight" z moją ulubioną Aaliyah i Timbo na bicie, czyli jednym z moich fav producentów. To w zasadzie wystarczy, ale reszta jest też nieskipowalna. "I am..." - polecam każdemu.
Re: Nas - I Am... (1999)
: 05 sie 2025, 14:11
autor: Parlae
Aaliyah królowa, piękny refren tutaj dała.
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 12:27
autor: Rymekk
Ja bym tego do top3 Nasa nie dał, dobra płyta, ale trochę nierówna. God's Son lepiej wchodzi. Na I Am mam wrażenie, że Nas trochę szukał siebie, trochę taka tranzycja z surowszych klimatów z poprzednich płyt, na bardziej współczesne brzmienia, sporo eksperymentów, np kawałek Big Things, jakieś przyśpieszenia, średnio to wyszło. Dr. Knockboot ma bit, na którym bardziej bym usłyszał Method Mana/Redmana. Money is My Bitch to dla Jay-Z, by pasowało. Ten z DMX też tak średnio. Wiadomo Nas Is Like, Hate Me Now mocarne wałki, z mniej oczywistych Undying Love.
I ta okładka zawsze nieco śmieszy, co autor miał na myśli? Bardziej, by do Nastradamus pasowała.
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 14:43
autor: unboxera
Okładka pewnie spodobała się Nasowi - megalomania (Pomysłodawca: "Ej ziom, zrobię cię pieprzonym Faraonem na okładce". Zbakany Nas: "zajebiście" ). A cover Nastradamusa ma Nasa z kapturze - nie wiem czy taki miał Nastradamus, ale tak mi się kojarzyła zawsze
W ogóle na wspomnianym przez Ciebie "God's Son" kończą się płyty Nasa do których wracam.
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 15:04
autor: Paul
Okładka jest związana z modną w latach 90-tych i nie tylko, teorią amerykańskich afrocentrystów rozprzestrzenionej wśród raperów, że to czarnoskórzy są potomkami władców Egiptu. Nas i inni o tym nieustannie rapowali.
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 16:15
autor: gods bidness
To coś jak każdy Polak "patriota" w dresie jest potomkiem husarzy.
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 16:55
autor: Rymekk
^
Paul pisze: ↑06 sie 2025, 15:04
teorią amerykańskich afrocentrystów rozprzestrzenionej wśród raperów, że to czarnoskórzy są potomkami władców Egiptu.
Ok, ma to sens, dalej mi jednak pasuje Nas - I Am jako zwykły Nas w kapturze, a Nastradamus, jako ktoś z przeszłości, wizjoner do faraona.
Ej, a czy Nas jest też jako akornim, coś ala Niggas Against System? Bo wczoraj to gdzieś widziałem, ale teraz jak szukam to pierdolona cenzura google/AI nie pomaga..
unboxera pisze: ↑06 sie 2025, 14:43
W ogóle na wspomnianym przez Ciebie "God's Son" kończą się płyty Nasa do których wracam.
Gdyby skrócić Street's Disciple do jednej płyty, to wracałbym i do niej, ale tak to pojedyńcze tracki.
A i ta z Damianem Marleyem, trochę inna kategoria, ale bardzo ją lubię, udane kolabo rap-reagge. Piosenka "Friends" <3
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 18:26
autor: chuj
gods bidness pisze: ↑06 sie 2025, 16:15
To coś jak każdy Polak "patriota" w dresie jest potomkiem husarzy.
nie no, patrioci w dresie mają z husarzami przynajmniej rasę wspólną
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 19:19
autor: jogi
Potomkiem Sarmatów.
I am... wielbiłem kiedyś.
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 19:24
autor: marmolad_k2
Paul pisze: ↑06 sie 2025, 15:04
czarnoskórzy są potomkami władców Egiptu
We wuz kangz and shiet
Re: Nas - I Am... (1999)
: 06 sie 2025, 21:14
autor: jogi
White Jezus poison
Re: Nas - I Am... (1999)
: 08 sie 2025, 1:08
autor: chuj
Jezusowi na pewno było bliżej do białasa niż starożytnym Egipcjanom do murzynów. te robienie z Jehoszuy araba na wzór dzisiejszych palestyńców (czyli nieautochtonow) to jest grubo przestrzelone przez analfabetów historycznych. tu masz jak wyglądają Samarytanie, czyli ci Izraelici co przesiedzieli tam na dupie te minimum 2700 i nie tułali się po całym świecie ani się z nikim nie mieszali z powodu swojej niezrozumianej przez świat starożytnej religii - w przeciwieństwie do Żydów. to są właśnie prawdziwe autochtoniczne geny iszrailu: Spoiler
jak najbardziej wpisuje się to w fenotyp europidalny, choć na pewno nie w rozumieniu "aryjskim"
Re: Nas - I Am... (1999)
: 08 sie 2025, 7:41
autor: jogi
Ale ja z tym nie dyskutuję ekolego. To jest cytat z Nasa w nawiązaniu do dyskusji wyżej.
Re: Nas - I Am... (1999)
: 08 sie 2025, 9:08
autor: dziejaszek
Rymekk pisze: ↑06 sie 2025, 16:55
Ej, a czy Nas jest też jako akornim, coś ala Niggas Against System? Bo wczoraj to gdzieś widziałem, ale teraz jak szukam to pierdolona cenzura google/AI nie pomaga..
Rymekk pisze: ↑06 sie 2025, 16:55
czy Nas jest też jako akornim
Nagły Atak Spawacza
Re: Nas - I Am... (1999)
: 23 gru 2025, 22:22
autor: ether
Lubie, ale bity moim zdaniem mocno ukryły potencjał tych numerów. Refreny eksperymentalne, ale niektóre naprawdę spoko. Bardziej połamane bity, oszczedne, dośc cieżko brzmiące zupełnie nie niosą tych wokali Nasa. Aż z ciekawości sprawdziłem czy są jakieś remixy. Nie są to jakieś wybitne bity, ale wystarczy by ten wokal i technika Nasa były bardziej uchwytne.
To siedzi zajebiście:
To też złe nie jest:
Re: Nas - I Am... (1999)
: 25 gru 2025, 15:23
autor: KubbasOG
do dzis wg mnie top10 kombinacja klip/track w historii rapu
Nas mocno z Diddym lecial w tamtych czasach
Re: Nas - I Am... (1999)
: 25 gru 2025, 19:38
autor: 2rzyn
Ale numer opor chujowy pdzyzjan
Re: Nas - I Am... (1999)
: 25 gru 2025, 22:04
autor: Prez
No ten numer jest strasznie przereklamowany, okrutne gówno, jeden ze słabszych kawałków na płycie