Strasznie płaczliwa ta płyta i nie da się jej przesłuchać w całości przez monotonię. Rozumiem zamysł i wyjaśnienia Moliego we wkładce płyty, ale nie potrzebna była nowa Muzyka Emocjonalna. Ta płyta ma tylko fajne momenty, tak jak np Cosplay, Schemat i Bezdomny, gdzie jest odpowiednie pierdolnięcie, a nie mazanie się, że dupa go zostawiła.