Strona 1 z 1

gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 31 mar 2023, 23:23
autor: BENGAL
ziomus mi wyslal dzisiaj kurwa niezla rozkminke gdzie sa granice przyzwoitosci i czlowieczenstwa bycia kurwa ludzkim a nie kurwa co za pieniadze zje klocka ogolnie chodzi ze jest tak
gosohard to takie kurwa hiphopowe imprezki w pierdolonej oprawie szpanerstwa ciezkiej pozerki dla bananowcow hustlerow dilerow kurewek pod szyldem drogich marek z ktorymi usiluja sie utozsamiac jak belvedere dom perignon moet zapraszanie celebrytow infulencerow wystepy znanych raperow przepych bogactwo maciej musial zdjecia roleksow lancuchow z cyrkoniami dymanie studentek kozmina po afterach
w tej calej otoczce designerskich szat francuskich domow mody od oprawek okularow i diamentowo filtrowanych trunkow wyskokowych sa ludzie zarzadzajacy calym przedsiewzieciem ktorzy musza zgarniac niezly utarg organizujac takie zjazdy regularnie bo jest popyt sa klienci pelne sale
tu sie rodzi kurwa pytanie gdzie sa kurwa granice jebanej kurwa przyzwoitosci i czemu pozerstwo i zebractwo zaczyna wkraczac w takie kregi na pozor elitarne??
przegladajac to i owo mozna szybko rozkminic ze przed startem dzialanosci dymania studentow ani on jak i ona nie mieli ciezko i korzystali ze swiata mody z podrozy z tego co modne potem wjechal kwit imprezowy grosze to nie sa bo nikt by sie nie schylal po cenciaki
i nagle kurwa ceo hustla wypierdala zbiorke na pomagam pe el na ratowanie kici
normalni ludzie jak jest hujnia ciezka mierza sie z konsekwencjami oko w oko i wypierdalaja sie z zaskorniakow opierdalaja swoj majatek zeby ratowac sytuacje spieniezaja kurwa bizuterie przesadnie drogie okularki czy szmaty za ciezki kwit szyte w vietnamie i maja kapital do operowania i ratowania sie albo powijaja stefczyka kredyt bombarduja krewniakow babushke ziomali
Obrazek ziomus sohardowy opierdala bawelniaki z sitodrukiem po dwie paki nawet wojciech so qool nie odpierdalal takiej zydowizny do tego sohardzik goni wlasne energole kazdy kumaty wie po co robi sie energole i jak swietnie sie lupi na tym panstwo z podatkow
i tacy ludzie na przewozce hustlerskiej odjebany w domy mody pod palmami prosza sie w internecie o dziesiec patykow na kotka i im nie wstyd a w tym czasie jakas sterroryzowana przez los kobieta z nowonarodzonym bobasem ktory jest ciezko chory od urodzenia nawet nie mysli o tym zeby sie prosic o pomoc obcych osob
co kurwa sadzicie ziomki

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 31 mar 2023, 23:29
autor: lll
po co się robi energole i jak na tym się lupi państwo. Potrzebne informacje

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 31 mar 2023, 23:29
autor: emcess
ciekawe, no ale przy wysypie techno bunkrów musiało powstać cos dla bananowców słuchających Malika w kurtce puchowej TNF, ale faktycznie zbiórka na kotka to beka, i tak zdechnie jak ma FIP

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 01 kwie 2023, 0:37
autor: oldschool
Bananowcy to Monclery albo Canada Goose noszą, a nie TNF.

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 01 kwie 2023, 8:37
autor: FruitOffTheWall
chodzenie na imprezy na rapie, gdzie dj puszca majli sajrus 23 albo inne bangery to zawsze dla mnie sroga beka. Że zbiórki jeszcze większa

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 01 kwie 2023, 23:21
autor: stratemirat
lll pisze: 31 mar 2023, 23:29 po co się robi energole i jak na tym się lupi państwo. Potrzebne informacje
Spoiler
Dziś quality content (nie pierwszy i ostatni zresztą) od naszych wykładowców - ekspertów. Temat: napoje energetyczne. Może wydawać się trochę długie, ale polecamy przeczytać do końca ;) #vatowcy

Napoje energetyczne vs VAT - temat bliski memu sercu z racji tego, że działałem w tej branży kilka ładnych lat (oczywiście zgodnie z prawem, nie inaczej). No i faktycznie, do niedawna jeszcze energetyki były to jedne z ulubionych towarów w karuzelach. Co więcej, takie „energole karuzelowe” znajdziecie czasem na półkach sklepów – głównie tych mniejszych, niezrzeszonych w żadnej sieci. Jak jednak rozpoznać potencjalne napoje VAT-owców? Jest kilka punktów charakterystycznych.

Po pierwsze niska cena – ok. 1 PLN na półce. Zamówienie w rozlewni = 250 tys. puszek (minimum produkcyjne Ball Packaging, producenta tychże puszek) i jest to koszt rzędu 62-65 groszy netto, w zależności od kursu Euro i danej rozlewni. Przy zamówieniu 1 miliona puszek zapewne da się zbić do 50-kilku groszy netto. Przyjąłem ten 1 milion jako maksymalną wartość, ponieważ nikt o zdrowych zmysłach nie mający własnej rozlewni i/lub rozbudowanej sieci dystrybucji (o tym więcej później) nie wypuszczałby większych ilości na start – za duże ryzyko po prostu. Ok, a wiesz po ile musisz sprzedać, żeby Janusz sklepikarz wziął to od ciebie i postawił na półce za ok. 1 zeta? Otóż jakieś 65 groszy netto/80 groszy brutto to max. Za więcej sklepikarz nie weźmie niewypromowanego brandu, bo za mały zysk, żeby blokować sobie czymś takim półkę. Masz więc jakieś 15 groszy wrzuty. Ale teraz odejmij od tego koszty transportu i magazynowania. Odejmij koszty dotarcia bezpośredniego do sklepów (handlowiec + paliwo). Odejmij dochodowy (litościwie mały nawet, ale jednak). Ile Tobie zostanie w kieszeni? Grosz, dwa, trzy od puszki? A to przy dobrych wiatrach! Czyli jakieś 10 – 30 k od zainwestowanych 500 tys. PLN. A myślisz, że to taka prosta sprawa rozprowadzić 1 milion puszek przez +- 1,5 roku (potem termin przydatności zacznie wychodzić z mody) po małych sklepach bez posiadania dużej, sprawnie zorganizowanej dystrybucji? No pewnie, że nie! A czy wiesz, ile zamawia na początek, tak na próbę, przeciętny Janusz – sklepikarz? 2 zgrzewki (dane z kilkuset punktów sprzedaży). Potem, jak pójdzie dobrze, to weźmie może średnio 3-4 zgrzewki w miesiącu. No i teraz sobie podziel 1 milion zamówionych napojów na 24 (tyle jest w zgrzewce) i co wyjdzie? Jakieś 40 tys. transakcji sprzedaży! Tyle wystawionych faktur i dostaw - ogarnij i męcz się z tym wiedząc, że zarobisz na tym litościwe 20-30 kawałków, heh. A jeszcze Janusze biznesu żądają gratisów, opłat „półkowych”, prezentów i całowania po dupie nawet (to ostatnie to żart akurat, chociaż kto tam wie, nie znam wszystkich Januszy). O hurtownikach możesz zapomnieć – są tak zawaleni ofertami znanych napojów w cenach +-70 groszy netto, że mają w dupie jakiś energetyk no-name, co to im tylko będzie zajmował przestrzeń na magazynie, a nie wiadomo, czy zejdzie. No a poza tym boją się, że mają do czynienia z VAT-owcami, bo już się nacięli i mieli potem kontrolę ze skarbówki, więc wolą sprawdzone firmy. Czyli co, biznes dla debili nie umiejących liczyć? Skąd to zwątpienie - bardzo możliwe, że napoje tak naprawdę zarobiły już wcześniej, bo krążyły i krążyły w karuzeli, a więc ktoś zwrócił już sobie za nie VAT-y i teraz może je pchnąć po kosztach (a raczej poniżej nich). Ktoś powie: ale zaraz, zaraz, przecież są tanie brandy obecne także w marketach, to do nich też dopłacają i to VAT-owcy są? Otóż niekoniecznie – słowo klucz to skala. Tanie napoje będące np. markami własnymi firm posiadających rozlewnie, pchane przez markety wykorzystują efekt skali – sprzedają się w milionach puszek, więc mogą być przystępne cenowo i da się na nich zarobić przy małych wrzutach (zwłaszcza, gdy dana rozlewnia ma kilka brandów). Ale napoje produkowane w krótkich seriach (a 250 tys. – 1 milion puszek to krótka seria) nie pchane przez markety tylko przez małe sklepy, to nie jest do ogrania i nie zarobisz jeśli stoją po 1 zeta na półce. No ok, chyba, że ktoś ma wielką hurtownię zaopatrującą setki sklepów i sprzedaje te napoje niejako przy okazji, to jeszcze, jeszcze, ale tu dochodzimy do punktu drugiego.

Po drugie: spójrz na etykietę - cóż to za firma wypuściła na rynek takie napoje? Wygugluj: może jest to duży gracz z branży, posiadający własną rozlewnię? Ok. A może to duża hurtownia/sieć hurtowni, która ma już zbudowaną sieć dystrybucji i oprócz tych napojów ma w ofercie jeszcze inne rzeczy z FMCG? Też ok. A może jest to spółka z o.o. z kapitałem zakładowym 5 tys. PLN, o której w zasadzie nic nie wiadomo, nie prowadziła większej (albo żadnej) sprzedaży czegokolwiek, a w zarządzie są wyłącznie osoby nie związane z jakąś większą rozlewnią/firmą zajmującą się dystrybucją? No to już troszkę podejrzane. A jeszcze bardziej podejrzane jest to, jeśli spółka – właściciel danego brandu zmienia się średnio 2-3 razy w roku (znam takie przypadki, ale nie będę wskazywał konkretnych brandów z wiadomych względów). A w ogóle najbardziej podejrzane jest to, jeśli na puszcze widnieje napis w stylu „wyprodukowano w EU dla Janusz-VAT s.r.o.” czyli Czechy czy tam Słowacja – no lepsze symptomy przygotowania do karuzeli ciężko sobie wyobrazić. Oczywiście, może zdarzyć się i tak, że gnębiony przez polskie służby uczciwy przedsiębiorca zdecydował się przenieść działalność do Czech i stamtąd atakować polski rynek, ale bajkowe historie tylko czasem okazują się prawdą, choćby w części. Jak by tak jeszcze dodać do tego angielskie napisy na puszce napoju o swojskiej nazwie typu Mocarz czy inny Piorun, wypuszczonej przez firmę „5 tys. kapitału zakładowego”, to już kombo w ogóle. Bo tak szczerze to mało kto znający realia tego biznesu uwierzy, że skoro nie potrafią ogarnąć dobrej dystrybucji na polskim rynku, to uda im się z sukcesem podbić zagranicę dysponując brandem, którego nazwy zagraniczny konsument nie będzie nawet w stanie odczytać, więc po co te angielskie napisy? Chyba nikt nie uwierzy, chociaż… Chociaż w sumie urzędnik ze skarbówki może w to uwierzyć (szczególnie jak otrzyma dodatkowo faktury), a takie napisy ENG w pewien sposób uprawdopodabniają możliwość wystąpienia rzeczywistej transakcji. I to po to one właśnie są – aby WDT wyglądała bardziej wiarygodnie.

Reasumując: co zrobiłbym, gdybym był kontrolerem z KAS albo innej instytucji? Po prostu poszedłbym do kilkunastu osiedlowych sklepów w różnych miastach i kupił po puszce mało znanych napojów (tzn. nie Red Bull, Tiger, Black czy inny Rockstar) kosztujących mniej niż 1,60-1,80 PLN. Zapewne byłoby ich +- kilkanaście. Następnie sprawdziłbym, które z nich są dystrybuowane przez firmy posiadające własne rozlewnie lub duże hurtownie posiadające własną rozbudowaną sieć dystrybucji, a w przypadku nowych, nieznanych spółek, czy w ich zarządzie są osoby związane z wcześniej wymienionymi firmami – te bym odrzucił. Pozostałe Januszexy wrzuciłbym na tzw. bęben, a już w szczególności wszelkie zagraniczne s.r.o. oraz spółki zarejestrowane na adres w bloku mieszkalnym czy w wirtualnym biurze – wszelkie zwroty VATu wstrzymane i kontrola krzyżowa do 6 albo i 7 firmy w łańcuchu sprzedaży, czy towar rzeczywiście istnieje w zadeklarowanej ilości i czy stany magazynowe się zgadzają + kilka innych rzeczy jeszcze. Gwarantuję, że kilku VAT-owców by się trafiło.

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 02 kwie 2023, 10:32
autor: yungXpaproch
ja to pierdole, wiem tyle ze fajnych ludzi zapraszaja na koncerty do polski i dla mniw gites
chociaz akcja z kotem faktycznie beka

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 02 kwie 2023, 11:02
autor: fromage
Mam nadzieje ze kotek zrobi deda a nie respawna
Pewnie te Cale imprezy SA oeganizowane zeby pozbyc sie tych energoli jak malolaty pija wudeczqe

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 02 kwie 2023, 18:55
autor: nescafeklasyg
No typowe bogackie pedały co w życiu nie poznały co to praca ( a sorry, przecież robienie zdjęć i prowadzenie insta to ciężka praca) więc jacy oni mają być.A ten kocur to pewnie sam jest warty z 10k więc beka że wzięli sobie taki lambo wsród kotów i teraz jęczą o wymianę uszczelki pod głowicą.Życzę sukcesów ogólnie.

Re: gosohard hustlerka hiphopowa czy pozerka i zebractwo??

: 02 kwie 2023, 20:19
autor: fromage
Zgadzam sie ale tutaj wpada pytanie
Szanowac czy hejtowac
Przeciez Oni chyba tego kotka nie zabili a to ze jest market/supply/demand I ze mlodzi ludzie nie SA But madrzi yo Inna sprawa