Re: Transfery
: 02 lip 2026, 13:18
Anka mistrzyni w upokarzaniu męża w internecie niedługo wrzuci zdjęcie z jakimś umięśnionym murzynem trenerem fitness czy innego gówna, zobaczycie
nawiązując do posta, to baciaty z hiszpańskimi byczkami stały się trochę memem, nawet sobie z kolegą ostatnio o tym gadałem i tak wyszło, że serio ta kobieta z regularną częstotliwością, z premedytacją robi coś co uderza w naszego ukochanego robercika. z tego co mi przychodz z pamięci to: w jakimśtam podcastcie deprecjonuje karierę lewego i rzuca tezy że Robert to ma talent i on to wcale nie musiał jakoś się przykładać żeby zrobić karierę, a ona do wszystkiego doszła sama. w innych wywiadach twierdzi że ona dla męża musiała poświęcić karierę i tworzy narrację jakby ona w tym karate czy co ona tam trenowała to już za chwileczkę, za momencik wygrałaby igrzyska olimpijskie, złotą piłkę i dostała kontrakt 20mln/sezon. przy zakończeniu rozdziału barcelońskiego, wstawia post, z którego ma wybrzmieć, że za facetem z sukcesami, stoi kobieta, która ogarnia wszystko od kulis i to dzięki niej są wyniki, czyli klasycznie- ja jestem zajebista, kosztem lewusa wiadomo. no i te baciaty nieszczęsne, nawet jak sobie ustalili z robertem że 'to tylko taniec' (chociaż osobiście ciężko mi uwieżyć że facet może na luzaczku sobie patrzeć jak jego partnerka obmacuje się w erotycznych pozach z latynoskimi czadami) to po chvj ona to cały czas wrzuca w neta, w sensie chyba nie jest tak głupia, żeby nie wiedzieć jaka będzie reakcja. przecież ludzie się z lewego śmieją, koledzy z boiska kręcą beczkę (kto trenował sport, ten wie do jakich poziomów rozkręcana jest szydera w szatni) i lewandowska mimo to pcha to do neta. jakby chodziło tylko o sport/taniec, to by sobie chodziła i trenowała za zamkniętymi drzwiami.
Otóż nie. Pisze to w kontekście tego co przeczytałem w tej ostatniej książce o Lewym. Wypady na miasto to nie było coś wyjątkowego u niego. Restauracje, klubu nocne, tak właśnie spędzają czas piłkarze. Było nawet wspomniane, że Lewy ubierał perukę żeby nikt go nie rozpoznał na mieście xdzuperhero pisze: ↑dzisiaj, 11:33ja się tak zawsze zastanawiam kiedy wchodzi dyskusja o pogodzie/mieście, w kontekście wyboru kierunku przez piłkarza- czy to rzeczywiście jest tak istotne, jak się o tym mówi. przecież taki piłkarz multi-milioner i tak nie buja się po mieście, tylko siedzi w swojej gigantycznej willi, gdzie ma swoje kino, korty, kucharza. fryzjer, zakupy i sprawy które mogą dojechać to dojeżdzają pod drzwi. a na wakacje leci sobie na bezludną wyspę i elo