Muszę powiedzieć, że z radością przyjmuję każdą informację o bugach i innych niedoskonałościach tej gry. Wielka korporacja wypuszcza sobie pobugowaną grę w dużej cenie, a miliony betatesterów sami płacą, by móc zagrać. Wszystko to na wielkich wymaganiach, które wymagają nowszych kart graficznych, gdzie korporacja współpracuje z jednym wydawcą kart graficznych. A na końcu i tak czytam, że CDR chyba oszukało, bo grafika nie jest taka, jak miała być. Z roku na rok mam wrażenie, że gry są coraz mniej dopracowane - no bo po co się postarać, skoro gracze kupią na hypie tak czy siak? Kiedyś oczywiście też się patchowało gry, pobierało się łatki, ale mam dziwne wrażenie, że błędów było dużo mniej i nie trzeba było co chwila pobierać łatek po 60 GB (no bo po co optymalizować grę, skoro gracze i tak pobiorą, Warzone to pod 150 GB miejsca podpadał jak na początku go instalowałem). Nie wspomnę o specjalnych sterownikach pod jedną grę.
Zanim powiecie, że to ból dupy, to jedyny ból dupy jaki mam obecnie jest taki, że wczoraj mi się fajnie oglądało streamek z RP GTA parysa, a przez tą grę pewnie teraz z tydzień będę czekał.

Patrzę na to bardziej biznesowo i nie mogę pojąć jak gracze, którzy nie piracą tyle, co kiedyś i płacą za nie duuuużo więcej, mogą się godzić jeszcze na takie zachowania ze strony producentów.
Skoro przy okazji polityki można mówić, że "polaczków należy jebać, bo sami się dają", to to samo można o graczach. Graczy należy jebać na hajs, bo się dają i jeszcze są szczęśliwi.