Generalnie wiedzę teoretyczną mam, ale próbowałem już tylu sposób i mało co mi pomaga, jedynie jak jestem świeżo po fryzjerze i przycięty krótko, to na max. dwa tygodnie mam spokój i jest git, ale potem, jak już mi boki odrastają i góra jest coraz wyższa, to ehh.
O ręczniku wiem, znaczy nie stosuję ręcznika papierowego, tylko normalnie ręcznik na łeb kładę i nie "szoruję" po głowie, tylko lekko przyklepuję.
Jak używam suszarki, to nigdy najgorętszy strumień, kiedyś stosowałem zimny, ale on u mnie odwrotne efekty przynosił, nie wiem czemu, i od tamtej pory biorę średniej.
O dziwo najlepszą kondycję włosów miałem jak na co dzień używałem pomad i wcierek z wody brzozowej. Teraz pomady nie używam i u fryzjera na krótko się strzygę, za to teraz powróciłem do wody brzozowej i zobaczę, co będzie.
Oczywko nie "przeciągam" mycia włosów, choć kiedyś tak robiłem i to była tragedia. Moim ideałem byłoby myć je samą wodą, tylko do tego trzeba mieć normalne włosy.

A jak myjesz samą wodą, to na początku jest ciężko, a potem włosy się przyzwyczajają.
A, no i kurwa od zawsze mam tak, że szampon mi się nie pieni jak za pierwszym razem nakładam i mycie jest do dupy, kompletnie nie czuję, że mi się umyło. Więc teraz tak naprawdę jak myję, to na dwa razy - biorę raz, spłukuję, zero piany i jak drugi raz nakładam, to już piana elegancko się robi.
