jogi pisze: ↑17 sie 2022, 6:59
gods bidness pisze: ↑16 sie 2022, 21:31
świrować gangstera i twardziela.
przecież on nigdy nie świrował a i jednego ani drugiego.
A ja przecież nigdzie nie napisałem, że świrował.
Abstrahując:
Ten cały super bowl to był właśnie festiwal emerytów dla boomerstwa. Może Game się powinien cieszyć, że go tam nie było? On to dla mnie to trochę inna półka, nie że lepszy czy coś, nie śledziłem zbytnio jego kariery po 2010 roku, ale wydaje mi się, że się ciągle utrzymywał na swoim poziomie fonograficznym i regularnie coś wypuszczał. A przy tym był i jest przede wszystkim raperem, a nie biznesmenem, aktorem czy reżyserem, którzy będą wypuszczać jeden album na dekadę i srać się przy tym, pierdoląc o wielkich powrotach, jakby nowe kosmiczne technologie odkrywali.
Cała ta ekipa Smoke on Tour + 50 Cent, poza Snoop Doggiem, który zawsze był, jest i będzie Snoop Doggiem, wywołuje już raczej sentymentalny uśmiech politowania i rozrzewnienia.
Fiddy to widać było na pewnym etapie, że bardzo chciał stać się kimś w stylu Jaya-Z - eleganckiego murzyna, hip hopowego potentata. Zaczął od dupy strony, chodząc w eleganckich garniturach, które mu pasowały jak świni siodło. Ostatecznie jest tam jakimś producentem serialu, roztył się i tyle go widzieli.
Dre podobnie, z tym że on faktycznie stał się potentatem z prawdziwego zdarzenia, z muzyką ma tyle wspólnego, że sztabowi coś tam czasem powie, żeby w jego imieniu zrobli to czy tamto, na tym superbowl też wyglądał jak taki utyty dziadek bez dawnego błysku i polotu.
Eminem wiadomo, twarz i mimika bladego manekina, bóle dupy, bicie się z samym sobą, własnymi "demonami" i sceną naćpanych zawodząco-memłających 20-letnich raperów, którzy mają go w piździe.
Ich formę obrazuje mniej więcej poniższe zdjęcie Xzibita i nie trzeba nic dodawać.
Czas zwycięża wszystkich, a rap to muzyka młodych. W tym wszystkim Game jawi się mimo 42 lat, jako ktoś pomiędzy tamtymi dziadkami, a dzisiejszą sceną. Wizerunkowo też dużo lepiej, siłka, sterydy, zdjęcia bydlaka na instagramach, to się klika, to się ogląda, to się ceni w dzisiejszych czasach. Nie wiem jak mu się tam sprzedażowo wiedzie, ale przynajmniej się kojarzy z hip-hopem, a nie telewizją śniadaniową i sitcomami.