Album u mnie nadal na dużej rotacji

.
Posprawdzałem też trochę leaków, które ponoć miały być lepsze. Tak więc pierwotna wersja
Everything We Need (czyli The Storm) jest na pewno gorsza od tego co teraz mamy,
Selah OG jest równie dobre co wersja z albumu, ale brakuje tam tego zajebistego alleluja. Oryginał
Use This Gospel, czyli
Laws Of Attraction - wolę wersję albumową, Kenny G pasuje idealnie, brak bębnów również. Jedynie refren Anta był piękny, chociaż Kanye też świetnie brzmi. Jeśli chodzi o kawałki, które miały być na Yandhi, a tutaj ich w ogóle brak w jakiejkolwiek formie to
City In The Sky jest piękne (weź zrób w 2019 kawałek, żeby Desiigner brzmiał rewelacyjnie),
Hurricane też, ale brzmi na bardzo nieskończone jeszcze,
Slave Name (czy raczej
Last Name), bardzo dobre, ale to nie poziom albumu,
We Got Love z Teyaną warto sprawdzić, ale wrzuciłbym to raczej na jej album (ponoć coś się szykuje, więc kto wie - może tam trafi).
Garden, czy raczej
We'll Find A Way coś czuję, że będzie na tym zapowiadanym albumie z chórem, który ma wyjść w Boże Narodzenie (Kanye jeśli to czytasz: pamiętaj, że kłamstwa i niedotrzymanie słowa to grzech

). Zostały jeszcze 2, do których będę wracał, czyli
Alien (ta dłuższa wersja z wstępem Thuggera) - bardzo dobry, ale niestety trochę chaos i
New Body, ale ten brzmi zbyt "normalnie" jak na Yeezusa.
Pozostałe kawałki, które wyciekły to raczej średniawa, albo słabizna, więc nawet o nich nie wspominam (chyba, że ktoś coś kojarzy to dawajcie).
Jeśli chodzi o
Jesus Is King to niestety teksty są moim zdaniem najsłabszą jego stroną (pomijając Selah, Everything We Need, Hands On i Use This Gospel), ale nie na tyle, żeby mnie to odpychało od słuchania płyty. Muzycznie to nadal najwyższa półka, wyżej niż
Ye, które było świetne i na pewno lepsze tekstowo, ale muzycznie wolę JIK. Nie wiem czy nie przesadziłbym, gdybym wrzucił ten album (pod względem przyjemności słuchania) do TOP5 albumów Yeezy'ego, wyżej niż
808,
Graduation,
Late Registration i wspomniane
Ye. Chociaż minęło jeszcze zbyt mało czasu od premiery, żeby na pewno tak stwierdzić. W każdym razie o żadnym zawodzie nie ma tutaj mowy. Patrząc na oceny, dziwię się że aż tak go wszędzie zjechali, ale jak się spojrzy na zbiór recenzji i ocen użytkowników na metacritic to widać dużą polaryzację, z przewagą ocen pozytywnych (nie mówię o krytykach, gdzie jest to bardziej wyrównane).
Ulubione kawałki. Hmm... ciężko wskazać mi coś czego wolę słuchać zdecydowanie bardziej od pozostałych, chyba tylko intro, Closed On Sunday i Water odrobinkę mniej lubię, reszta to ogień
Podsumowując, thank you Kanye, very cool
