Pod względem kibicowskim mecz w Porto był mega przeciętny, no niestety potencjał niewykorzystany. Na sektorze było około 3k kibiców z Polski, wcześniej ze 100-150 osób zebrało się w centrum i przemaszerowało większość trasy na stadion z ciągłym dopingiem, trochę szkoda że tak mało osób było, no ale trudno. Na wejściu od razu psy zaczęły prowokować, nie chcieli wpuszczać ludzi bez wydrukowanych biletów, nie dali zgody na wniesienie megafonu i już było pierwsze zamieszanie i szarpanina.
Na samym meczu wiele ekip z całej Polski, gdzie największa kumateria widziana była z Wałbrzycha, Konina, Bełchatowa i Tarnobrzegu.
Doping w pierwszej połowie nawet nawet i można było bez wstydu śpiewać że gramy u siebie ale w drugiej połowie po 2-3 bramkach siadło wszystko i została szydera.
W przerwie meczu sebastiany z Polski postanowiły przeprowadzić segregacje rasową na sektorze i wypierdolić większość murzynów i portugalczyków którzy mieli kupione bilety na nasz sektor. Po meczu psy oczywiście trzymali nas za długo na sektorze i rozpętała się bitwa o schody gdzie przez 10 minut była regularna walka o zdobycie jak największej przestrzeni za trybuną
Po meczu na mieście spokój, nic się nie działo ale była taka konkretną ekipa że tego wieczoru nikt by nie dał nam rady.
Porto przepiękne miasto, a dziada dostaniesz wszędzie od ręki
jeszcze miłym akcentem było spotkanie pana Dariusza Szpakowskiego, spontaniczne spotkanie w windzie z Mają Strzelczyk i złożenie jej życzeń urodzinowych.