Re: [beef] Tede vs Peja
: 20 kwie 2026, 21:17
A jednak w 2006 siedzieli razem z KNT w Rap Kanciapie i super się bawili
To chyba wyżyny Rysiowe hip hopowej techniki.igorzastyy pisze: ↑20 kwie 2026, 21:17 "Robię lans", "Nie kocham hip-hop" – w tych numerach Ryszard cisnął
I się nie doczekał ripost, bo siedziałeś cicho, pizdo
Patrząc na to jak kiepskie i mało charakterne były jego płyty w dużej mierze tuż przed beefem i zaraz po nim i zakładając, że nagrywałby na podobnym poziomie gdyby beef się nie wydarzył, to nie wiem czy Tede dociągnąłby do 2026 jako pełnoetatowy raper. Wyobrażam sobie to tak, że jako grubasek z TVN mógłby być takim raperem z telewizyjnych warszawskich salonów. Na płycie coś tam czasem poprzeklina ale w studiu Dzień Dobry TVN grzeczniutki, kraciasta koszula, kolorowe spodnie i czapka z prostym daszkiem jako element ubioru wskazujący na bycie raperem. Z czasem pewnie przeszedłby do rzadszego wydawania płyt co parę lat i grałby po różnych festiwalach w strefie oldschool z Numerem jako WFD (o ile by się nie pokłócili ofc). Może poszedłby bardziej w dziennikarską stronę i dostał jakiś angaż w CGM czy innym Rap Newsie albo radiu i prowadziłby wywiady z innymi raperami i ludźmi świata hip-hopu już 15 lat temu. Byłby też pewnie postrzegany podobnie jak Eldo czy inne dinozaury, jako raper lat 90. i początku 2000 kiedy był młody, a później to już raczej ciekawostka, że coś tam wydał sobie.
Nie zgadzam się bo...Tede w przeciwieństwie do numera czy eldoki jest zwierzęciem studyjnym i ma łatwość w pisaniu tekstów(jest na to milion swiadków od Ostrego zaczynając) i ma na to zajawkę cały czas mówi o tym z entuzjazmem choćby o formie pisania tekstów czy też innej formule nagrywania,nie bez powodu ma najliczniejszą dyskografie wśród raperów polskichSionek pisze: ↑20 kwie 2026, 22:33Patrząc na to jak kiepskie i mało charakterne były jego płyty w dużej mierze tuż przed beefem i zaraz po nim i zakładając, że nagrywałby na podobnym poziomie gdyby beef się nie wydarzył, to nie wiem czy Tede dociągnąłby do 2026 jako pełnoetatowy raper. Wyobrażam sobie to tak, że jako grubasek z TVN mógłby być takim raperem z telewizyjnych warszawskich salonów. Na płycie coś tam czasem poprzeklina ale w studiu Dzień Dobry TVN grzeczniutki, kraciasta koszula, kolorowe spodnie i czapka z prostym daszkiem jako element ubioru wskazujący na bycie raperem. Z czasem pewnie przeszedłby do rzadszego wydawania płyt co parę lat i grałby po różnych festiwalach w strefie oldschool z Numerem jako WFD (o ile by się nie pokłócili ofc). Może poszedłby bardziej w dziennikarską stronę i dostał jakiś angaż w CGM czy innym Rap Newsie albo radiu i prowadziłby wywiady z innymi raperami i ludźmi świata hip-hopu już 15 lat temu. Byłby też pewnie postrzegany podobnie jak Eldo czy inne dinozaury, jako raper lat 90. i początku 2000 kiedy był młody, a później to już raczej ciekawostka, że coś tam wydał sobie.
Dzięki odkuciu nie tylko wziął się zdrowotnie i wizualnie za siebie, ale też zaczął na powrót zajebiście rapować. Wymyślił się na nowo i zapisał się w świadomości kolejnych pokoleń słuchaczy z zupełnie nowej epoki, przez co omawiając jego dorobek i znaczący wkład w polski rap mówi się nie tylko o tym co robił na początku kariery, ale też o płytach które wydawał już jako dziadek. Wielu raperów z którymi zaczynał nie może się tym pochwalić i znikają gdzieś w toku dziejów pod koniec lat 2000 czy najpóźniej na początku lat 2010-ych kiedy to Wieprz zaczynał się na nowo. Bez beefu imo by się to nie wydarzyło i wraz z nastaniem nowej fali raperów i słuchaczy po 2011/2012 większość by o nim zapomniała gdyby nagrywał tak jak w latach 2008-2012
była akcja, że w święta była jakaś impreza rapowa w poznaniu zaraz po dissach. Rikardo na tej imprezie nie wytrzymał i przerwał wtedy wielomiesięczną abstynencję alkoholową. Latał gdzieś filmik z tego i słabo to wyglądało. Mam wrażenie, że on ten beef ciągnie bo to element jego terapii.
Fakt, ale to przez tego beefa niemal kariera się załamała Jaculi i gdyby nie czul presji to by pener go walkowerem rozjechal a tak to możemy jedynie mu podziękować za Elliminati, Kurta i VH$.spoken pisze: ↑21 kwie 2026, 0:11Nie zgadzam się bo...Tede w przeciwieństwie do numera czy eldoki jest zwierzęciem studyjnym i ma łatwość w pisaniu tekstów(jest na to milion swiadków od Ostrego zaczynając) i ma na to zajawkę cały czas mówi o tym z entuzjazmem choćby o formie pisania tekstów czy też innej formule nagrywania,nie bez powodu ma najliczniejszą dyskografie wśród raperów polskichSionek pisze: ↑20 kwie 2026, 22:33Patrząc na to jak kiepskie i mało charakterne były jego płyty w dużej mierze tuż przed beefem i zaraz po nim i zakładając, że nagrywałby na podobnym poziomie gdyby beef się nie wydarzył, to nie wiem czy Tede dociągnąłby do 2026 jako pełnoetatowy raper. Wyobrażam sobie to tak, że jako grubasek z TVN mógłby być takim raperem z telewizyjnych warszawskich salonów. Na płycie coś tam czasem poprzeklina ale w studiu Dzień Dobry TVN grzeczniutki, kraciasta koszula, kolorowe spodnie i czapka z prostym daszkiem jako element ubioru wskazujący na bycie raperem. Z czasem pewnie przeszedłby do rzadszego wydawania płyt co parę lat i grałby po różnych festiwalach w strefie oldschool z Numerem jako WFD (o ile by się nie pokłócili ofc). Może poszedłby bardziej w dziennikarską stronę i dostał jakiś angaż w CGM czy innym Rap Newsie albo radiu i prowadziłby wywiady z innymi raperami i ludźmi świata hip-hopu już 15 lat temu. Byłby też pewnie postrzegany podobnie jak Eldo czy inne dinozaury, jako raper lat 90. i początku 2000 kiedy był młody, a później to już raczej ciekawostka, że coś tam wydał sobie.
Dzięki odkuciu nie tylko wziął się zdrowotnie i wizualnie za siebie, ale też zaczął na powrót zajebiście rapować. Wymyślił się na nowo i zapisał się w świadomości kolejnych pokoleń słuchaczy z zupełnie nowej epoki, przez co omawiając jego dorobek i znaczący wkład w polski rap mówi się nie tylko o tym co robił na początku kariery, ale też o płytach które wydawał już jako dziadek. Wielu raperów z którymi zaczynał nie może się tym pochwalić i znikają gdzieś w toku dziejów pod koniec lat 2000 czy najpóźniej na początku lat 2010-ych kiedy to Wieprz zaczynał się na nowo. Bez beefu imo by się to nie wydarzyło i wraz z nastaniem nowej fali raperów i słuchaczy po 2011/2012 większość by o nim zapomniała gdyby nagrywał tak jak w latach 2008-2012
Różnica jest taka że bez beefu by nie czuł jakiejś presji,chęci udowodnienia czegoś i wyszło to na dobre scenie,tej scenie
Peja po ostatnich wpisach tutaj to faktycznie widać że fałszywa rura,propsuje w wywiadach,atakuje w kawałkach...dobrze że do beefu doszło ze wszystkimi tego konsekwencjami
Swoją drogą chciałbym widzieć Ryśka w dzień wigilijny 2009 roku,jego odsłuch ah24n2,jak dzielił się opłatkiem z kijem w dupie i z żyłką na czole...może poszedł na miting rzucać kurwami na Tedego przez godzinę z pianą w pysku![]()
Te wersy jak dla mnie też są z dupy, ale może jestem trochę za młody. O Peji usłyszałem jeszcze w podstawówce na fali słuchania pierwszego albumu Liroya, bo przeklinał, był agresywny i to było cool dla 8-10 latkaWladcaSlimakow pisze: ↑20 kwie 2026, 22:08 Ryszard, kim jesteś żeby mi ubliżać?
O tobie nikt tu nie słyszał, jak mnie grali na dzielnicach
Nikt nie łykał farmazonów o gnatach
Z magnetofonu Killa Hertz latał, nie Slums Attack
Mi się wydawało, że w tym wersie chodziło mu o to, że Peja nie był popularny w jego dzielnicy/znanych mu okolicach gdzie się przewijał. Jak nawijał o całej Polsce to faktycznie pierdoliłgods bidness pisze: ↑21 kwie 2026, 10:11Te wersy jak dla mnie też są z dupy, ale może jestem trochę za młody. O Peji usłyszałem jeszcze w podstawówce na fali słuchania pierwszego albumu Liroya, bo przeklinał, był agresywny i to było cool dla 8-10 latkaWladcaSlimakow pisze: ↑20 kwie 2026, 22:08 Ryszard, kim jesteś żeby mi ubliżać?
O tobie nikt tu nie słyszał, jak mnie grali na dzielnicach
Nikt nie łykał farmazonów o gnatach
Z magnetofonu Killa Hertz latał, nie Slums Attack, słuchaliśmy też Gangsta's Paradise, Nana, C-Block i nikt nie miał pojęcia, że jedno to eurorap robiony przez niemieckich imigrantów z Afryki, a drugie to hip hop z USA. To były czasy gdy z kolegami w podstawówce się kłócilismy, że rap jest wtedy jak rapują tylko, a hip hop jest wtedy, gdy oprócz rapu jest śpiewany refren.
![]()