wuiru pisze: ↑29 lip 2022, 21:18
jakby ktoś cie zapytał 2 lata temu kogo byś chciał usłyszeć na bitach Noona to jestem pewien, że byś nigdy nie wpadł na to żeby wymienić rapera żyto
No pewnie, że bym nie wymienił, bo nie słuchałem w ogóle jego muzyki. To wszystko trochę nadrobiłem właśnie przy okazji tej płyty )zresztą, Ciecz w pierwszym podejściu wcale we mnie rapowo nie wzbudziła jakichś turbo propsów)
Ale podoba mi się, że właśnie taki raper dostał te bity, bo serio dla mnie jest na nich autentyczny tzn. jestem w stanie uwierzyć, że to o czym on rapuje to nie jest tylko czysta kalkulacja i kreacja pod publikę (a ten problem mam z połową sceny obecnie)
Co do techniki to ona nie jest jakaś Bóg wie jaka, ale to dodaje mu moim zdaniem autentyczności w wielu miejscach, podkreśla ten buntowniczy charakter i to, że on naprawdę chce coś przekazać, a nie liczyć rymy czy sylaby. Bardziej szczere się to wydaje. Wiadomo, że bity tu robią też swoją robotę, ale to dobrze, o to chodzi - w końcu lepiej słuchać dobrych bitów czy chujowych?
Mamy zestawienie zajebistych bitów z rapem, który zwraca na siebie uwagę, a takie połączenie daje płytę do której chce się wracać z zainteresowaniem. W 2021 miałem do czynienia ze sporą ilością płyt, na których raper był technicznie kilka poziomów nad Żytem, bity teoretycznie wybrał dobre, a wyszła z tego płyta na jedno przesłuchanie do której totalnie nie chcę wracać, bo tam nie ma praktycznie żadnej treści (tak Łajzol to do Ciebie)
I to jest dla mnie definicja dobrej płyty - ona może dzielić, odrzucać, zachwycać, ale przede wszystkim jest jakaś, zwraca na siebie uwagę nawijką, bitami, treścią, a przede wszystkim relacja między bitami, a nawijką i treścią wychodzi na plus - wszystko to się dopełnia i tworzy całość. Wychodzi po prostu na to, że czasem liczy się moment, pomysł - wcale nie musisz być wybitny żeby nagrać dobrą płytę (co zresztą historia muzyki pokazywała nie raz)
W ogóle tak sobie myślę czytając niektóre posty
W tym temacie widzę coś w rodzaju takiego bóldupienia tyle, że w wydaniu niuskulowym, tzn niektórzy userzy będący bardziej "obeznani" nie mogą przełknąć piguły, że rap Żyta może się naprawdę komuś podobać (tak jak my, truskule czasem jęczymy o tym, kto jest w stanie słuchać wyjców na tjunie xD) i on w połączeniu z bitami i tekstami robi zajebistą robotę nawet jeśli technicznie nie jest jakiś nie wiem jaki (co zresztą już mówiłem wyżej)
Żyto wyjaśnia swoim rapem hejterów tak jak Grucha wyjaśniał Freda. Cytując klasyka:
Może i ten sweter jest wieśniacki, ale taki właśnie ma być...
I tyle
Bo najważniejsze w rapie powinno być to co masz do przekazania, na ile jesteś w tym szczery i potrafisz zainteresować słuchacza. Dlatego nie zamieniłbym Żyta na żadnego innego rapera jeśli chodzi o tę płytę - ba nawet instrumentali nie słucham, bo bez rapu czegoś mi w nich brakuje