Re: Kaz Bałagane
: 17 kwie 2020, 19:38
dobrze jest dobrze chlopaki robia, jest wszystko git, pozdrawiam cala slizgawke dobry przekaz leci
Spoiler
niech sie napierdalaja
dobrze jest dobrze chlopaki robia, jest wszystko git, pozdrawiam cala slizgawke dobry przekaz leci
imo też powinni się nakurwiać, ale nic ciekawego już nie mówią
wcześniej pisałeś ze dyskusja dlaczego future nadraper sie dzieje od trzech stronprzedszkolanek pisze: ↑17 kwie 2020, 19:37 przecież te moje cytaty o futurze to są prawie wszystko moje cytaty z ciebie
właśnie pokazałeś jaki jest poziom argumentacji u ciebie
patrzyłeś do lustra jak to pisałeś?baqlashan pisze: ↑17 kwie 2020, 19:43 albo weź się nie decyduj, weź na klatę, że jesteś pierwszy do rzucania kontrowersyjnych hipotez z dupy wysranych których nie umiesz nijak obronić i utkaj dziurę, bo odwracać kota ogonem we wszystkie strony świata potrafi każdy, ale nikt na tym jeszcze nie wypadł korzystnie
ważne to były rzeczy, ale nie wracam do nich, kaz na scib miał asłuchalną manierę na wokalu, okropne to było
[insert "I was only pretending to be retarded meme" here]
Może trochę wtrącę się nie pytany, ale jak dla mnie głupotą jest nazywanie radia gruz rozwinięciem lotu. Chociażby pod względem liryki epka jest dużo "cięższa" i ostatecznie znacznie poważniejsza, bitowo wiadomo, smolasty dostarczył super paczkę bitów z gatunku drejk mógłby na tym nagrać, przez co materiał jest mocno spójny i wybija się właściwie tylko dr. traphouse jako bardziej "starokazkowy". Radio gruz za to jest znacznie luźniejsze w większości momentów, sam kaz reklamując materiał przed premierą mówił o powrocie do mocno burackich klimatów i właśnie to dostaliśmy, brakuje już pierdolenia o blokach czego było dużo w okresie lot-źródło. Bitowo też zupełnie inaczej temat ugryziony, nagrywanie na bitach różnych producentów lepiej zrobiło kazowi, dont get me wrong, super są biciki na locie, ale po jakimś czasie całą tą stylowa słusznie już zmarłego ringtone rapu zlewa się w jedną papkę. Dlatego dość często można spotkać opinie, że kazek na locie to super a później to już tylko wynurzenia warszawskiego buraka. A o scib nie będę się wypowiadał już, każdy zna mój stosunek do tego momentu geniuszu zaklętego w niepozornym mikstejpie.
nigdzie i nigdy nie pisałem o wpływie TPAB na kulturze, o tej płycie jako zjawisku społecznym itd
ja tam argumentuje dlaczego kendrick jest bigger than rapprzedszkolanek pisze: ↑17 kwie 2020, 21:29 nie chcę rozogniać znowu dyskusji, ale jedną rzecz muszę napisaćnigdzie i nigdy nie pisałem o wpływie TPAB na kulturze, o tej płycie jako zjawisku społecznym itd
bo jak sądze to o kendricku to do mnie przede wszystkim
Moim zdaniem da się - starczy spojrzeć jak rap dzisiaj wygląda, nie tyle w USA (bo to to wiadomo) co globalnie. Przecież cały ten brytyjski UK Drill, francuskie euro-afro-trapy i generalnie cały trapowy sznyt europy zachodniej to pokłosie Gloribojzowego drillu z Chicago. To jak się Chief z kolegami woził na tych klipach ze swoimi ziomkami, poubierani w dresy i kurtki skórzane, pozowali z karabinami maszynowymi (tzw army guns, wcześniej tego w rapie nie było w ogóle na taką skalę) a to wszystko było kręcone telefonem ziomka - to jest wykładnia tego czym jest ogólnie uliczny trap dzisiaj na świecie. Pierwszych oznak tego doszukiwałbym się właśnie w GBE. Pamiętam jak w 2014 natrafiłem na Batara Gang z Francji i pierwsze co mnie uderzyło, że oni mają 1:1 styl i przewózkę co chłopacy od Chicago Drillu.
No Leanowy, melodyjny, trudny do zrozumienia trap to robili wcześniej od Futura chociażby Soulja Boy czy Lil B, ale zgodzę się z tym, że brakowało tam tej charakterystycznej dla późniejszego mumble rapu melancholii. Natomiast nie powiedziałbym, że jeśli mowa o Keefie to to właśnie kwestia tego o czym tutaj piszesz winna być jakkolwiek kluczowa. Gdy mówimy o Sosie to przede wszystkim nie chodzi o bełkotanie na bicie, tylko o liczne flow, które wymyśla. Chief zreanimował zapomniany nigga rhyming, powiązał melodyjne przyśpiewki z gangsterką, (bo wcześniej słynęli z tego głównie pajace jak właśnie soulja boy) dużo z tych rzeczy było bardzo alternatywnych, nawet nie wiem jak to dobrze opisać, ale chodzi mi o te właśnie "patenty" na nawijki jak ja to nazywam, w końcu zaczęło chodzić o błyskotliwość i minimalistyczne flow, które przestało być traktowane w kategorii rapowania, a zaczęło być traktowane jako kolejny instrument w numerze - obok migos flow i ksero thuggera to był zdecydowanie najbardziej popularny nurt w trapie tamtych lat, zresztą jest tak do teraz. A najlepsze jest to, że Sosa to wszystko dopinał swoją retard postacią. Akcje pokroju tego jak z Fredem chcieli zacząć beef z jebanym ISIS, albo jak Fredo pisał że odjebie każdego z Migosów i pójdzie za to siedzieć z czystym sumieniem są już legendarne.
Ja tak nie uważam, i podejrzewam, że większość street nigga w USA też tak nie uważa. Obydwa albumy Chiefa, które wymieniłeś uważam za o wiele lepszy w tym co robią od DS2, ale naturalnie rozumiem, że to kwestia czysto subiektywna.
100% zgody.koniec pisze: ↑17 kwie 2020, 20:58 - TPAB uważam za lepszy album niż GKMC, spuścizna Kendricka wychodzi daleko poza ramy rapu właśnie przez ten album, pisałem o tym już dużo dłuższy wywód i nie chce mi się tu znowu tych samych argumentów przytaczać w każdym razie za 100 lat dzieciaki się będą uczyć o wpływie TPAB na amerykańską kulturę a nie jakiegoś some rap songs deal with it
Przesadzasz, ale fani thuggera mają to do siebie, bo są jebanymi sekciarzami, no ale spoczko.