Re: [beef] Eripe - Bedoes
: 09 sie 2025, 2:38
każda ocena, jeśli tyko jest czymś więcej, niż tylko wyrazem własnych upodobań, składa się z dwóch rzeczy - wyrażenia aprobaty lub dezaprobaty, które samo w sobie nie podlega żadnej dalszej argumentacji (i to jest właśnie to o czym ty mówisz) oraz jakiegoś odniesienia do obiektywnych cech ocenianego utworu, które mają wyjaśniać, dlaczego utwór zasługuje lub nie zasługuje na aprobatę (i to jest właśnie to na co ja zwracam uwagę)bronek pisze: ↑08 sie 2025, 19:07Tak jak pisalem, mozesz to sobie robic co chcesz, jak ci sie podoba ocenianie na podstawie rzeczy ktore sa zalezne od czegos tak obiektywnego jak punkt widzenia danej osoby (chyba ze wylozysz mi jak mierzysz obiektywnie te wszystkie czynniki o ktorych wspominasz, oczywiscie juz widze ten argument: po prostu wiesz bo to wszystko juz slyszales, i kazdy ktos sie zna™ tez slyszal i to wystarczy cnie) no to nie mnie oceniacchuj pisze: ↑08 sie 2025, 16:48 to, że nie ma perfekcyjnie obiektywnych kryteriów, nie znaczy tym samym, że ocena rapu musi z góry być skazana na nierzetelność. jak najbardziej możemy oceniać rap rzetelnie, na podstawie takich kryteriów jak jakość rymów, adekwatność poszczególnych wersów, czy oryginalność. oczywiście kwestie typu kto ma lepsze flow, albo który bit bardziej buja są ekstremalnie subiektywne, no ale w ogólnym rozrachunku nie jesteś nawet blisko prawdy.Mnie to nudzi, ale jak kogos bawi to have fun
![]()
najsamprzykład opinię "jazz jest dobry" można potraktować jako koniunkcję "jazz jest X" oraz "hurra, jazz!", gdzie w miejsce X podstawiamy cały szereg argumentów typu: jest wymagający dla muzyków, bogaty w emocjonalny wyraz, skomplikowany harmonicznie i cokolwiek jeszcze ktokolwiek wymyśli. przez to, że X nadaje się na przedmiot rzeczowej dyskusji, to również komponent "hurra!" (czyli aprobata) podlega tej dyskusji, gdyż wypowiadając ocenę, oceniający uzależnił trafność tego "hurra!" od jakichś argumentów, które jest nam gotowy przedstawić.
jak dla mnie pytanie epistemiczne pt: "czy ocena może być obiektywna?" jest źle postawione. ocena z natury dąży do obiektywności, natomiast na ile ona spełnia jej wymogi zależy od tego, jakie argumenty się za nią przedstawi, a w kontekście sztuki nigdy nie spełni tych wymogów w pełni. zamiast pytania epistemicznego, należy więc postawić pytanie normatywne pt: "czy warto oceniać, czy może lepiej poprzestać na komunikowaniu własnego gustu?" - otóż jak dla mnie, warto, bo warto jest być istotą mającą rigcz, a nie być bydlęciem, którego słowa są jak miedź brzęcząca, albo cymbał brzmiący, które zapytane o swoje gusta, nie potrafi odpowiedzieć ani be, ani me, ani kukuryku.
jeśli więc wyobrażasz sobie, że przy odsłuchu każdego dissu siedzę z jakimś notatnikiem i prowadzę tabelki z punktacją no to nie, nie jest tak, niemniej jako wieloletni słuchacz rapu jestem w stanie odróżnić coś zajebistego od podpuchy, na takiej samej zasadzie jak degustator Wina potrafi odróżnić w blind teście walory smakowe chilijskiego Shiraza od amareny z biedry, albo krytycy jazdy figurowej na lodzie potrafią ocenić występ zwracając uwagę na takie detale jak ułożenie stóp i stopień finezji piruetu - mimo iż to też nie są czynniki perfekcyjnie obiektywne, to jednak jak najbardziej można i należy obrać je za kryteria, tak żeby nasza ocena była rzetelna. nie przebiega to wedle schematu - ok, to teraz podejmę decyzję, że obieram takie a takie kryteria - no nie, bo to nie jest decyzja - mózg to robi automatycznie i jeśli siedzisz w czymś długo i zaczynasz kąsać co z czym się je to zaczynasz zwracać uwagę na pewne rzeczy w sposób całkowicie naturalny.
innymi słowy:
-umiejętność zmiany flow jako taką jak najbardziej jesteś w stanie odróżnić od jej braku i potraktować jako atut.
-oryginalność jesteś w stanie odróżnić od jej braku - punktem odniesienia jest przecież reszta sceny. rzecz "oryginalna" jest taka właśnie dlatego, że odbiega od tego co jest standardem, normą. jeśli coś wyprzedza swoje czasy / wyłamuje się ze schematu to należy to docenić.
-pisanie adekwatnych wersów (czyli zgodnych z prawdą, stanem faktycznym) jesteś w stanie odróżnić od farmazonu przy założeniu że otrzymamy jakiś reality check np w postaci nagrania z kamery zajścia tej słynnej sytuacji z "partyzantem". jeśli wtedy wyjdzie prawda np eripa to będzie to przecież potężny argument na jego korzyść w kontekście beefu!
-umiejętność ubierania tych powyższych adekwatnych linijek w jakieś dobre rymy o których jakości może świadczyć ich długość (rzecz całkowicie policzalna) albo schemat - też jesteś w stanie odróżnić od ich braku i potraktować to jako atut.
i to samo będzie z pewnością siebie na wokalu, jakimiś zabiegami / patentami, muzykalnością czy czymkolwiek co jeszcze będzie w stanie poświadczyć o twojej przewadze nad oponentem.
można oczywiście na powyższe przykłady warsztatu machnąć ręką i sprowadzić wszystko do: podoba mi się / nie podoba mi się, jednak z jakichś powodów ludzie co zjedli na rapie zęby są jednak zgodni co do tego, że kendrick wjebał drejka, albo jeszcze ogólniej - że pikers jest lepszym raperem niż żurom. czy oznacza to, że pikers jest obiektywnie lepszy niż żurom? no nie, ale to nic nie zmienia.
ogólnie to dajesz wajb takiego ziomka na pierwszym roku filozofii, który odkrył podział obiektywne / subiektywne i tera myśli, że jest ponad takimi wczutkami jak ocenianie rzeczywistości. nie rozumiem takiego podejścia szczególnie na forum, gdzie powinniśmy argumentować swoje stanowiska najlepiej jak potrafimy. niemniej pozdro ziomek, dzięki za wymianę zdań.
Dodano po 29 minutach 25 sekundach:
jakby ktoś był zainteresowany: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura ... jalki.htmlMietek pisze: ↑08 sie 2025, 18:33 Kiedyś czytałem taką polemikę Pascala z Jezuitami, Tzn. no cisnął po nich po prostu i tam było wszystko. Poetycka forma, drwina, totalne retoryczne zwycięstwo i przede wszystkim biła z tego ta energia, że chłop ma prawdę moralną po swojej stronie i przyszedł ją pokazać i to jest jego życiowa misja.