Re: Kanye West - JESUS IS KING (2019)
: 26 paź 2019, 13:42
Ale na rym nisko lol po kilku odsłuchach lepiej niż ye I idzie tylko w górę za każdym razem
są to wszystkie leaki które można było jakkolwiek powiązać z okresem produkcyjnym YANDHI/JIK
Przecież ta wersja albumowa jest lepszapiernikowyskoczek pisze: ↑26 paź 2019, 14:09 [mention]instinct[/mention] słyszałeś Selah OG połączone z release chórem? fajnie wyszło
https://dbree.org/v/05db38
tak ten kawałek powinien wyglądać
ogólnie szkoda, że tyle wyjebał, naprawdę patrząc na niektóre kawałki to miało potencjał rozjebać
powinien ogarnąć jakiegoś Rubina czy innego executive producera, co mu dobierze materiał i doszlifuje
100 % racji, Kanye nauczył się naprawdę ładnie śpiewać! Nawet nie potrzebuje auto tune.
miałem już pisać, a tu patrzę i mrw wyartukułował moje myśli. nic więcej nie mam do dodania w kwestii tej płyty. może tylko to, że imo za kilka miesięcy wszyscy o niej zapomną i żadnym klasykiem po latach nie będzie. także ja wracam se do KSG i Ye.mrw pisze: ↑26 paź 2019, 10:12 Jeden z najgorszych albumow Yeezusa.
Nie rozumiem wyboru mixu, wszedzie jest clipping i wszystko jest za glosne - przy Yeezusie byl to wybor artystyczny, o czym sam Kanye i Rick Rubin mowili, disortion mial nadac albumowi bardziej rockowo/metalowy feel. Przy Yeezusie to mialo sens, a tutaj daje zupelnie odwrotny efekt. Nie wiem czemu Kanye zdecydowal sie pojsc ta droga. Ta sama historia z wokalami.
Lirycznie jest nudno. Albo mamy kawalki typowo gospelowe, w ktorym Kanye wychwala Jezusa (nuda), albo linijki sa zwyczajnie slabe. W On God narzekanie na IRS i podatek dochodowy na gospelowym albumie, "Everybody wanted Yandhi, but Jesus did the laundry" i nawijanie o lean w Salem?
Kanye nie zaskakuje niczym. MBDF byl o wiele lepsza plyta o wybaczeniu, wierze - byla plyta ktora zadawala wiele trudnych pytan i starala sie na nie odpowiedziec. Teraz wydaje sie, ze Kanye zaslonil swoje uszy i krzyczy: "Nie slysze co mowisz, Jezus mnie poprowadzi".
Dla mnie Kanye zawsze byl ciekawym artysta, bo na nowych albumach zaskakiwal nowymi pomyslami - muzycznie, lirycznie, wizerunkowo. Teraz dostalismy gorsze lirycznie, muzycznie i wizerunkowo TLOP. Nic nowego, nic ciekawego.
Produkcja jest super, ale to album Kanyego. Nie mozna spodziewac czegos innego. Tylko... Slyszelismy juz to wszystko wczesniej. "Selah" to nowe "Ultralight Beam" z TLOP, "Closed on Sunday" zabiera nas w minimalistyczny swiat 808s & Heartbreak, "Outro" moglo rownie dobrze pojawic sie na Late Registration.
Muzycznie Kanye nie wprowadzil nic nowego od TLOP/Ye. Flow jest takie same, muzycznie jest tak samo, tylko tresc jest inna, tylko z gorszymi linijkami.
Ant Clemons > Kanye na tym albumie.
Pierwszy album Kanye'go ktorego nie jestem fanem. Nie rozumiem co innym podoba sie w tym albumie.