nie no dajcie spokoj, Mes ma pełno kozackich utworów, raperem był świetnym, w Polsce przez lata moim ulubionym, nawet jak czasem za bardzo odpływał w eksperymenty to jednak zawsze gdzieś obok potwierdzał klasę. Flexxip wiadomo,
Spaleni wiadomo, wszystkie solówki do Kandydatów włącznie to bezdyskusjnie klasa. Poźniej pojawiły się Żbiki srednio udane (tu pierwszy raz widać, że Mes jako twarz wytwórni to będzie flop), ale wjechał za chwile potężny
Dresiarz i... no i tu zaczyna się problem. Mniej więcej na etapie Ała zaczął się Piotr rozjezdzać ze swoim audytorium, gość miał poglądy typu randomowy mieszkaniec Warszawy, a zaczął sprzedawać to jako jakąś niebywale unikatową postawę i dzelić się masą przemyśleń, które dla jego fanbesu zbliżającego się niestety w rejony 30 były już po prostu strasznie infantylne (nie chodzi nawet o zgadzanie lub niezgadzanie z nim). Nagle z lekkoducha który
pary z labradorem sztywne jak taboret zaczepia na mieście pytając czy jest wtorek prezentującego balansowanie na granicy dobrej zabawy i patologii dostaliśmy jakiegoś wczutego pseudointelektualistę. I nawet to byłoby do przełknięcia dla dużego grona odbiorców, bo już nawet z sentymentu do tego starego luźnego mesa można sprawdzić te jego wynurzenia, ale nadeszła moim zdaniem największa katastrofa czyli...
PŁYTA KTÓRA KURWA ŚWIECI W CIEMNOŚCI
Dla tych którzy nie wiedzą - Mes do Rapersamplera dodał w ramach preorderu dodatkowe PUSTE PUDEŁKO (XD tak się to robi panie Steez) na płytę którą już niebawem dostaniemy. W sumie można by pomyśleć, że fajna akcja, fani zamawiający preorder dostaną po paru miesiącach dodatkowego bonusa. Otóż dodatkowego bonusa można sobie było zamówić na stronie alkopoligamii i zaplacic za przesylkę

czyli tak naprawdę preorder (w cenie preorderowej) zawierał dodatkowe puste pudełko na płyte pozdro lamusy. No i jeszcze można było z tego wybrnąć (na przykład powiedzieć - kurwa sluchajcie pojebało nas z tym pomysłem, później sobie policzyliśmy że trzeba by było zapłacić za wysyłkę tych bonusów 120 koła no za dużo to jest zeby tak o wyjebac w fajną akcję) ale niestety sam zainteresowany zaczął bronić tej sytuacji czego apogeum miało miejsce na pamiętnym spotkaniu z fanami gdzie miedzy innymi rzucił tekst o płycie która kurwa świeci w ciemności i zakończył dyskusje upuszczając mikrofon na ziemie
Wtedy mam wrażenie nastąpiła jakaś kulminacja odpływu jego odbiorców, bo nawet ci najwierniejsi którzy sprawdzali go z sentymentu dla wizerunku wyluzowanego bumelanta utracjusza który latami pielęgnował machnęli ręką.
Później już równia pochyła, ten wygrzew biały tunel który miał niby pokazać że Mes jest taki kurwa młodzieżowy (XD), konflikt z ex ziomkami (a to też mocna rysa na jego wizerunku bo posiadaniem super wieloletnich ziomków flexował się regularnie) i najgorsza rzecz jaka wyszła pod jego szyldem czyli KSIĄŻKA. O chuju złoty co to jest za
GÓWNO PIERDOLONE. Piotrek się wczuł w bycie wielowymiarowym interdyscyplinarnym artystą i popełnił jakąś 180 stronicową historyjkę z dupy ze sceną ruchania w krzakach gdzieś w środku. Z jednej strony zachęcam do sprawdzenia, z drugiej odradzam
tej płyty "ojcowskiej" nie przesłuchałem prawie w ogóle, tak się składa że w tym okresie również zostałem ojcem i to jego pierdolenie dwudziestoletniego czterdziestolatka o rodzicielstwie wywoływało u mnie ciary żenady