Ja przeczytałem. Taka tam bajeczka jak Wojtek powiedział i jest to w 100% adekwatne. To, co uważam za cringe, to zbyt dużo slangu napakowanego w zdania złożone, jakby Wojtek chciał zostać Big L’em. Końcowy motyw sprawia, że mógłbym to nawet zaklasyfikować jako sci-fi, aczkolwiek w pewnych momentach miałem wrażenie, że przypomina historię z jakiegoś filmu ze Stevenem Seagalem.
Na duży plus jest to, że różne perspektywy bohaterów są napisane w taki sposób, że można poczuć ich emocje. Imponuje mi, że taki dosyć zaawansowany element debiutant ma już opanowany. Jak trochę poczytałem wcześniejsze posty, to z pewnością nie stwierdziłbym, że brakuje warsztatu, bo wszystko jest napisane bardzo poprawnie.
Czyta się to okej, wiadomo, czasem trafiają się nudniejsze fragmenty, a czasem coś jest opisane zbyt płytko, na przykład zachowanie Sumy podczas wigilii było mało konkretne, ale było też wiele momentów, które to nadrabiały, będąc bardzo ciekawymi i momentami emocjonującymi historiami.
Uważam to za dobrze spędzony czas, chociaż przyznam, że gdyby nie znajomość autora z HH, to raczej bym po tę książkę nie sięgnął. Polecam i wydaje mi się, że już teraz można mówić o sukcesie, który z czasem może być jeszcze większy. Może nie legenda, ale definitywnie jest to rzecz na tyle dobra, że nie byłaby argumentem w żadnym dissie (m

s).
Czytało mi się to lepiej niż Ślepnąc od świateł, chociaż serial ogląda się świetnie. Wątpię jednak, żeby powstał z tego film z podobnym polotem, bo jest to napisane inaczej i nie widzę tu łatwej drogi adaptacji. Wybitny reżyser pewnie by to dobrze ugryzł, ale nie byłoby to proste zadanie.
Na sam koniec dodam, że najbardziej przejęła mnie jednak historia Beaty i tamtej części uniwersum tych bohaterów. Z pozoru na początku wydaje się ona raczej nudna i niepozorna, ale wraz z rozwojem bardzo zyskuje i zaczyna dawać konkretną lekcję realiów PRL-u. To w dużym stopniu podnosi wartość całej książki, tym bardziej że ta historia jest bardzo umiejętnie wpleciona w zupełnie inne wątki, które na końcu świetnie się splatają i zaczynają ze sobą sensownie grać.
Ogólnie oceniam całość na 7 na 10.