Janet is awful - pomysł niby ok, ale poprowadzone to tak, że trudno jakkolwiek się w to zaangażować i ten cały komizm też mocno nieudany, bohaterka irytująca, finał zjebany, słabe w opór, 3/10
Loch Henry - nawet spoko, klimatyczny, elegancko trzyma w napięciu, twist może dość oklepany, ale już sposób w jaki dziewczyna poznaje całą prawdę już szokujący i robi robotę ten mind fuck, problem jest w tym, że ten komentarz w finale zdaje się być mocno doklejony, jakby twórcy przypomnieli sobie, że to nie jakieś Crime Story, tylko Black Mirror i ostatnie sceny wchodzą na doczepkę i krzyczą
„patrzcie jak romantyzujemy morderców i nie mamy empatii do rodzin dotkniętych tragedią”,
no zgrabniej należało to wkomponować, ale całościowo dobrze mi się to oglądało, 7/10
Beyond The Sea - zaczynają trzęsieniem ziemi i przez długi czas wydaje się, że BM najwyższych lotów powraca, ale potem się to trochę rozjeżdża zarówno pod względem tempa jak i prowadzenia postaci, bo pomysł na który wpada „wiejska para” jest tak infantylny i niebezpieczny zarazem, że czerwona lampka zapala się od razu, potem w tą brną i totalnie trudno mi uwierzyć w bohaterów podejmujących tak lekkomyślne decyzje, finał pod względem psychologii też bardzo mało wiarygodny,
bo trudno mi kupić tak skrajną przemianę kochającego męża i ojca w bezwzględnego mordercę, nawet jeśli wziąć pod uwagę traumy, których doświadczył,
przekombinowana ta końcówka, ewidentnie działali na zasadzie -
myślisz, że zostawi go na zewnątrz a sam zajmie jego miejsce? to by było za proste!
no i zrobili taki twist w twiście, który nie pyknął, niemniej ogląda się to z wypiekami na twarzy i trzyma w napięciu jak cholera, całkiem ok odcinek, ale był potencjał na więcej,
7/10 6/10
Kurde, jak tak teraz kminię, to poza infantylnym zachowaniem
bohaterów i tą naciąganą metamorfozą, jest więcej nieścisłości. Generalnie, że w samym tym projekcie nie ma jakichś porządnych zabezpieczeń przed
wymienieniem się replikami
plus brak
zapasowej repliki.
No całkowicie palcem na wodzie pisane jest to przedsięwzięcie. Rażące mocno. Na tyle, że zmieniam ocenę.
Mazey Day - mega intrygujący odcinek, z fajną bohaterką i fabułą, która zmierza w jak najlepszym kierunku…a potem wjeżdża jakiś kurwa
Wilkołak
i zastanawiasz się, czy ty w zasadzie oglądasz BM, czy jakieś inne chuj wie co, no durne to strasznie, ale plus za tempo, 4/10
Demon 79 - jakiś urok to ma, ładnie wystylizowane i cieszy oko, sama historia taka sobie, raczej z zapartym tchem nie oglądałem, ale całkiem dobrze to płynie, tyle że tutaj mamy już stężenie 0% Black Mirror w Black Mirror i za to jednak musi być minus, tak jak w poprzednich odcinkach można było się tego czarnolustrzanego spoiwa doszukać, tak tutaj nie ma niczego takiego 6/10
Ps. Choć teraz wpadłem na to, że
zagłada nuklearna to ostatecznie też porażka w starciu ludzkość vs technologia. Wychodzi na to, że gdyby bohaterka zabiła tego polityka to uchroniła by ludzkość zarówno przed wojną atomową, jak i przed psami z Metal Head (są one widoczne w jednej z wizji).
No ale to grubymi nićmi szyte. BTW, dlaczego demon tak bardzo nie chciał, by ostatnią ofiarą była wyżej wspomniana osoba?
No i ostatecznie podsumowując, to jest to sezon mizerny, ale nie aż tak tragiczny jak poprzedni, z którego pamiętam tylko tragiczny odcinek z homo Street Fighterem i nic więcej. Tutaj mamy 3 przyzwoite odcinki na 5. Katastrofy nie ma, ale wiadomo, że niepotrzebna produkcja.