Finn pisze: ↑03 maja 2021, 2:09
nie, jimson w "muhammad ali"
to prawda, ale to zupełnie inna liga rapu już, daleko poza zasięgiem czołowych przedstawicieli "złotej ery podziemia" w Polsce. jimson to goat
a co do eisa, to on faktycznie zainspirował pezeta czy mesa, i to słychać w ich nawijce. Eis nigdy nie popełnił buraczanego wersu, jego liryka z perspektywy czasu jest tak dojrzała że ja pierdole, eis poruszał istotne kwestie w ciekawy sposób, nie ma tam patosu, sprowadzania wszystkiego do ogólnika, a przy tym wszystko było luźne i zwyczajnie wiarygodne.
Sposób w jaki Eis układał rymy to była nowość, i do dzisiaj te patenty są świeże i nie czujesz żenady gdy to słyszysz, gdzie w przypadku smarkiego serio musisz przymykać non stop oko na jego wysrywy, i przykład powyżej podany z pióropuszami to kwiatek jeden z miliona.
Eis stworzył styl, wyprzedził wszystko co się dało. Eis mógłby wyjść wczoraj i z miejsca wciągnąłby nosem oskara z problemu, a nikt by się nie skapnął że to styl sprzed 20 lat. Ten styl dalej potrafi zaskoczyć słuchacza, o ile nie zna już wszystkiego na pamięć (jak w moim przypadku) Oczywiście, że Eis jest większym klasykiem od poprawnego (czasem genialnego, ale przeważnie przaśnego) Smarkiego. Co to w ogóle za zestawienie.
Odporność na starzenie się sztuki wyznacza jej forma. Każdy podskórnie wie, że gdyby Smark wyszedł kilka lat później to nie byłby niczym specjalnym, oczywista oczywistość. I fakt, że smarki coś zapoczątkował jest tutaj drugorzędny. Eis mógłby wyjść te kilka lat później i dalej byłby tak samo świeży, po prostu. Kwestia czasu w żaden sposób go nie nadgryza, a jak dołożymy do jego flow i patentów na rymy jego teksty to mamy rapera kompletnego. Eis lirycznie był wybitny. Jeśli trafia się jakiś wsiórski niuans w rapie Eisa to wiesz, że jest to co najwyżej wypadek przy pracy. W przypadku Smarka jest to integralna część jego stylówki.