Laik grał w tamtych czasach w swojej lidze. Moge spokojnie powiedziec, że słuchając go, można wzbogacic slownictwo ale też przede wszystkim jakby wyobraźnie w jaki sposób można tym słowem pograć.. Mysle, ze wsrod raperow paradoksalnie Laik mogl miec dużo "fanów", nawet jesli jechał pół sceny. No i flow Laik ma tu przejebane, ja nie rozumiem jak ktoś mówi, że teraz ma lepsze flow, bo pojawiło się troche melodii
Ciężko mi oceniać same flow, bo wtedy Laik mógłby charyzmą obdarować pół tej zardzewiałej wtedy Polski i jeszcze by mu zostało, a tera no to tak średnio
Klasyk w chuj, są grafomańskie momenty, ale większość numerów jest po prostu zajebiście złożona, porusza konkretne tematy, raz za razem ładuje w punkt. Te delikatniejsze momenty jak "Lulaj syneczku" czy fragmenty kawałków tytułowych dalej powodują ciary.
"Lulaj" to imo w ogóle jakaś topka laikowych tracków, "Hoaxxxka" też wciąż zajebiście wchodzi. Co do reszty to mieszane uczucia, większość przesadnie pogmatwana, jak to u Laika w tamtym okresie, płyta dla koneserów Rap Geniusa.
No nie wiem, to też po prostu zajebiście brzmi bo Młodzik dał mocarne produkcje, a Laik płynie z niesamowitą charyzmą. Słuchałem tego w wieku 15 lat ni chuja nic nie rozumiejąc i dalej bym to mógł puścić bez wczutki w tekst i sie jarając
Troche psul odbior sam laik, podkrecajac ze on tu jakas natchniona poezje robi, jakies pierdoly o wychodzeniu z cial, a niestety wiekszosc to belkot, ktory pisal kompletnie pijany na sile dopasowujac zeby sie kilkukrotnie rymowalo, najlepsze fragmenty jak "lulaj" zapewne pisane byly zaledwie na lekkim rauszu
Pamiętam jak zjarany rozkminiałem pewien dwuwers z folwarku zwierzęcego który miał być przekminionym nawiązaniem do roku 1984 i jednocześnie po dluuuuuugim czasie dowiedziałem się o co chodzi w "?", świetnie to wchodziło w tamtym czasie, jakbym usłyszał to dzisiaj pierwszy raz to nie wiem czy przesluchalbym do końca
Nie no ze względu na bity to na pewno
Lulaj jeden z najodważniejszych i najważniejszych numerów pod względem wpierdalania w samo oko wewnetrznego emocjonalnego cyklonu jaki znam, like z całej kultury ever.
I to wpierdalania się z pogardliwym wobec przeciwności spojrzeniem, jakąś nad pewnością siebie i w połowie wyjaranym kiepem w kąciku ust, ze zwisającym z niego centymetrowym niestrzepanym popiołem.
A kontekst tego że on dojrzał i wersow nawiniętych na trzecim ikon to już w ogóle kurwa