Ciekawy album póki co po pierwszym odsłuchu, ale nie rzucił mnie na kolana. Najlepsze chyba Like Him, Tomorrow i Take Your Mask Off. Bardzo dużo się dzieje muzycznie, dlatego 1 przesłuchanie to absolutnie za mało, żeby powiedzieć coś więcej. Mam wrażenie jednak, że chyba lepiej niż CMIYGL. Czas pokaże
Re: Tyler, the Creator - CHROMAKOPIA (2024)
: 28 paź 2024, 12:58
autor: clockers
Take Your Mask Off chwyciło mnie odrazu, fantastycznie wyprodukowany numer. ale faktycznie, trzeba chwilę dłużej spędzić z tym albumem, bo jest na czym ucho zawiesić i w co się wgryzać. choć trzeba powiedzieć, że muzycznie/brzmieniowo raczej bez elementu zaskoczenia.
Re: Tyler, the Creator - CHROMAKOPIA (2024)
: 28 paź 2024, 13:35
autor: Groszek
Po pierwszym odsłuchu w tle nuda straszna
Re: Tyler, the Creator - CHROMAKOPIA (2024)
: 28 paź 2024, 15:11
autor: Parlae
Weezy na Sticky.
Re: Tyler, the Creator - CHROMAKOPIA (2024)
: 28 paź 2024, 18:09
autor: jogi
Patchworkowy album, tak jak się spodziewałem. I to jest największy zarzut imo. Jest taka jak sie spodziewałem, czyli piękne żonglowanie stylami i różnymi flow (ja pierdole). Jest funkowo, a za chwilę neptjunsowo, potem wjeżdżają jakieś solówki na organkach casio i żołnierze i mama przypomina chlopu o kondonach i chuj i żyg. Stał się chujową wersja samego siebie. Tylko sampelek w Tommorow przypomnial mi Pharcyde, bo to chyba ten sam sampelek.
Re: Tyler, the Creator - CHROMAKOPIA (2024)
: 28 paź 2024, 18:53
autor: Karko_Nape
Groszek pisze: ↑28 paź 2024, 13:35
Po pierwszym odsłuchu w tle nuda straszna
Re: Tyler, the Creator - CHROMAKOPIA (2024)
: 28 paź 2024, 23:28
autor: Groszek
Od sticky nawet fajny album
Re: Tyler, the Creator - CHROMAKOPIA (2024)
: 29 paź 2024, 10:18
autor: Pvsio
Nawet spoko ta płyta, ale chyba zbyt chaotyczna żebym do niej chciał często wracać.
Przesłuchałem cala uznałem, że dość ambitnej muzyki na dzisiaj i odpaliłem Artyste Kombinatora, może to ja po prostu wieśniak jestem.
Re: Tyler, the Creator - CHROMAKOPIA (2024)
: 29 paź 2024, 11:08
autor: niuhniuh
Są momenty, ale muszą nawet w kurwa bengerach jak Sticky, czy I killed you wjeżdżać te Tylerowe jazzowe akordy pod koniec i zabić cały klimat. No ten murzyn ma jakąś obsesję na tym punkcie.
A tak poza tym, to dość nudne to. Chociaż Darling, I kozak w stylu Pharellowym.