Zajęło to miesiąc, alem przeszedł. Mocna dziewiona na dziesięć.
#nikogo i spoilery FABULARNE
Historia prawie idealna. Cała końcówka z oblężeniem Suchdołu rozjebała konkretnie, chociaż może w połączeniu z odebraniem graczowi wolności od momentu napadu na mennicę była tak o godzinkę za długa.
Możliwość odjebania Markvarta i Francuzika miodzio. Tym bardziej, że nie są to oznaczone cele questów. Szkoda jednak, że wątek von Bergowa po prostu się urywa, a Henryk nie ma możliwości (chociaż nie oszukujmy się kurwa, lekko naciągany ten timing z przybyciem armii podczas pojedynku) zadania śmiertelnego ciosu Erykowi.
A, no i nie wiedziałem co w tej misji z wymknięciem się z twierdzy zrobić z Samuelem. Jebany sam powiedział, że nie może jechać konno. To pomyślałem, że mam go zanieść z powrotem do twierdzy, a tu dupa. Niewidzialna ściana. Trochę mnie to wkurwiło, musiałem wygooglować i dowiedziałem się, że trzeba zanieść go do stajni, CO WCZEŚNIEJ ZROBIŁEM, ALE GRA NIE WYŚWIETLIŁA MI KURWA MAĆ OPCJI "WYJEDŹ Z SAMEM" BO ZAMIAST PATRZEĆ NA BOK KONIA, TO PATRZYŁEM MU NA ZAD. Tak trudno byłoby odpalić cutscenkę w momencie jak wchodzę po prostu do stajni z Samem?
Końcówka z moralnymi wysrywami rodziców do wycięcia kompletnie. Wolałbym wiedźminowe/falloutowe grafiki z podsumowaniem moich wyborów. Tym bardziej, że w Maleshov co prawda wziąłem udziałem w paleniu wioski, ale bierny—sam nikogo nie zabiłem, a NPCom kazałem uciekać, no ale gra ma niestety w to wyjebane i i tak był zawód w oczach matki.
Trochę szkoda, że gra nie miała jaj rzeczywiście spalić Rosy i Bergowa we wieży w Maleshov. Myślałem, że podejmuje tam realny trudny wybór, a wychodzi na jedno, nieważne co powiesz. Jedyna konsekwencja to, że Rosa się obraziła.
Na minus jednak też paczka Dry Devila. Niby badass i wogle, ale wszyscy trochę tacy sami. Hehe ruchanie, chlanie i bitka. Sam Diabeł (Czart? Nie wiem jak tłumaczyli) to ciekawa postać, ale trochę różnorodności wśród jego towarzyszy by nie zaszkodziło.
Mimo to żal Komara, bo rodak i generalnie sympatyczna postać. Aż dziw, że to jedyna śmierć kompana w grze. Jednak lekko naciągane jest to, że przeżyli prawie wszyscy "dobrzy".
No właśnie "dobrzy". Niejednoznaczne podejście do my vs oni to chyba najlepszy element historii dla mnie. Jedziemy sobie z Ptaszkiem przez spaloną wioskę i ubolewamy, że czemu tak musi być, a kilka misji dalej sami palimy inną wioskę, no bo... tak musi być. Antagoniści to w KCD2 też ludzie, patrz rozmowa z Markvartem.
Także no, fabuła mimo kilku wad na plus zdecydowanie. Jedna z lepszych historii w grach w ogóle w mojej skromnej opinii.
Gameplayowo gra jest stanowczo zbyt łatwa. Jest trudno przez te pierwsze 10-20h, potem jest zbyt prosto. Nawet z tymi innowatorskimi mechanikami i dość mądrymi NPCami, przestępstwa są trywialne. A nawet jak cię złapią, to albo płacisz (pieniądze nie są problemem bo przestępstwa są trywialne), albo napierdalasz skill check. Mnie chcesz aresztować, czy ty wiesz kim ja jestem? (Success) W teorii fajna mechanika i nagrano wiele śmiesznych wytłumaczeń Henryczkowi, ale w praktyce udało mi się raz wymigać od morderstwa, nie mając nawet max charyzmy, także bez przesady.
Walka z masterstrikiem za łatwa. Miecze tną przez zbroję płytową jak przez masło. Henryk w zbroi to niepokonany czołg. Ja się nie lubię bawić w minmaxing, wręcz przeciwnie. Pod koniec musiałem sobie grę ułatwiać np. nie nosząc zbroi, albo używając jakiejś podrzędnej siekiery, żebym nie mógł robić master strików, a i tak było za łatwo.
Czekam na hardcore, może będzie odpowiednim wyzwaniem.
@kurator Ta misja z pisaniem listu świetna, fakt. Z tych bardziej zapadających w pamięć misji pobocznych wspomnę też degustację win, strażnika bram piekieł, wątek młynarza z Troski, zhańbiony rycerz... Coś tam pewnie by się jeszcze znalazło, ale mam słabą pamięć.
Szkoda tylko, że w niektórych misjach pobocznych jest sporo wyborów, a w innych wcale. Nie będę spoilerować, ale często jak ktoś każe ci coś np. ukraść, to możesz donieść na tę osobę do prawowitego właściciela (czego mój Henryk nie robił, bo nie jest 60stką, ale sama opcja mile widziana). Za to czasami, najwidoczniej trochę losowo, takiej opcji w ogóle nie ma i musimy się po prostu na coś zgodzić, a potem zrobić to dokładnie tak, jak prosi nas o to zleceniodawca, żeby popchnąć misję do przodu. I tak np. jebać muzyków z regionu Troski, mój Henryk nie będzie tyrał na jakichś darmozjadów, ale najwyraźniej innej opcji nie ma... więc tej misji z braku swobody nie ukończyłem w ogóle. Podobnie w misji z mistrzem miecza Menhardem, gdzie w ogóle nie możemy wybrać stron, tylko musimy... dobra, miałem nie spoilerować
