wuiru pisze: ↑12 lut 2024, 19:24medialnie
Mezo w tamtych czasach (i jeszcze przez kilka lat później) był w gronie ksyw, które po usłyszeniu kategorii "raper" kojarzyły się tobie, twojej siostrze, szkolnej wychowawczyni i babie z kiosku. Wywiad u Wojewódzkiego to tylko namacalny szczyt góry lodowej zwanej karierą, a takowej łysawemu knypkowi odmówić nie można nawet będąc jego największym hejterem, chuj że jedni tkają ją z kilkupłytowej dyskografii, a inni do znudzenia muszą pałować na koncertach dwa-trzy wiadome utwory.
wuiru pisze: ↑12 lut 2024, 19:24muzycznie
Chuj w te tracki i to gdzie były lepsze bity, mówiłem o odciśnięciu piętna. Dzięki tej płycie Mezo przez całe lata był archetypem rapera (swojej wersji, bo jest ich oczywiście kilka) tak samo jak są/byli nimi Peja czy Tede. Wszystkie te postaci łączy to, że były na tyle wyraziste i w swoim peaku świeciły tak jasno, że na podobnych im raperów i na podobną muzykę nie musiałeś szukać całych zdań - wystarczyło posłużyć się ksywą rzeczonego archetypu i każdy wiedział o jaki rap chodzi. Morda Mezo była naklejką podpisującą całą skrzynkę płyt zwanych wesoło
hiphopolo i pobłogosławił tą mordą cały podgatunek. Można oczywiście się kłócić na ile pchanie tego było zabiegiem samego Mezo, a na ile jakiegoś tam pracującego w tle sztabu, ale na koniec dnia prawda jest taka, że chłop miał cały swój nurt, Eldo był jedynie rzemieślniczym odtwórcą już istniejącego.
wuiru pisze: ↑12 lut 2024, 19:24
memicznie owszem
A szkoda, bo zastanowiłem się chwilę i tu IMO Eldoka wygrywa.
wuiru pisze: ↑12 lut 2024, 19:24
Druga sprawa jakie znaczenie ma obecna sceny do tego, że jak wychodziła ta płyta
Ano ma takie, że Mezo przez całe lata dostał niewspółmierną ilość hejtu, beki i uwag od osób, które x lat później podrapały się po głowie, stwierdziły "chociaż w suumie" i pieniądze, śpiewane refreny i telewizja nagle przestały im śmierdzieć, tak samo jak słuchaczy, którzy po latach jebania
hiphopolo i unikania go jak ognia nagle zakochali się w skocznych, festyniarskich singlach Kizo wyjętych rodem z kurwa Polo TV czy White cyferki, który po odcięciu wtyczki do autotune i jakiejś tam niech będzie melodyjności (chociaż jednocześnie powtarzalnej, że ja pierdole), którzy RAPERSKO nie są w jednej trzeciej tak dobrzy jak Mezo. Bo widzisz, przez łatkę grajka z Vivy, smerfnych hitów i Aniele wielu ludziom umyka to, że chłop w 2003 czy którym tam roku podręcznikowo bawił się flow, w porównaniu do większości sceny biegał po tych chujowych bitach jak łasica, składał wielokrotne, rozumiał formułę czegoś takiego jak punchline i zrobił jeden dojebany skok na bombę do basenu, kiedy pozostali póki co woleli pobrodzić trochę nogą, a ostatecznie wpierdolili się tam po uszy w momencie, jak Mezo już wysychał po wyjściu.
Właśnie dlatego kurdupel zakolak jest Jezusem wszystkich wyjców grających swoje single w jakichś dyskotekach pod Grajewem, właśnie dlatego umarł na krzyżu pod naporem hejtów, które obecnie cichną w zalewie dużo większego gówna niż jakiekolwiek on dał, właśnie dlatego, że dyskutujemy o nim w 2024.