Re: Hot 16 Challenge #2 (2020)
: 11 maja 2020, 11:25
witon mógłby coś nagrać w końcu
cc [mention]baqlashan[/mention]gods bidness pisze: ↑11 maja 2020, 11:03 Ktoś mógłby uzasadnić to zbiorowe robienie lachy Jimsonowi? Ja pamiętam, że to zawsze był bożek ślizgowy, ale myślałem, że te czasy dawno minęły, zwłaszcza, że teraz zauważyłem tutaj nowych bożków typu Sentino, Belmondo i trend "beka z trusków i wczutych tekstów", gdzie Jimson przecież jest definicją smutnego truska.
Sama zwrotka bez podniety. Nigdy wielkim fanem Jimsona nie byłem, zwłaszcza delivery, jego smutnego, monotonnego głosu i flow, ale przyznaję, że tekstowo zawsze dawał radę. Rozumiem, że odgrzanie kotleta sprzed 10 lat (chyba nawet lepiej) w postaci prztyczka w nos VNMa może wywołać emocje, ale to mi wygląda na jakiś dziwny owczy pęd i słuchanie po ksywach.
Piejącego VNMa raczej nie lubię (choć ma pojedyńcze kawałki koty, jak te czysto braggowe) i dla mnie ten beef zawsze oscylował wokół remisu. Jego nowej płyty nie słuchałem, więc nie umiem powiedzieć, na ile przytyk Jimsona jest celny. Ale co taki VNM mógłby odpowiedzieć na przytyk wyrzucony z siebie po kilkunastu latach? Że Jimson o nim 15 lat myślał, podczas gdy on nagrał ileś tam płyt itd.? Nie ma to chyba wielkiego sensu.
pewnie ta słynna charyzmagods bidness pisze: ↑11 maja 2020, 11:03 Ktoś mógłby uzasadnić to zbiorowe robienie lachy Jimsonowi? Ja pamiętam, że to zawsze był bożek ślizgowy, ale myślałem, że te czasy dawno minęły, zwłaszcza, że teraz zauważyłem tutaj nowych bożków typu Sentino, Belmondo i trend "beka z trusków i wczutych tekstów", gdzie Jimson przecież jest definicją smutnego truska.
Sama zwrotka bez podniety. Nigdy wielkim fanem Jimsona nie byłem, zwłaszcza delivery, jego smutnego, monotonnego głosu i flow, ale przyznaję, że tekstowo zawsze dawał radę. Rozumiem, że odgrzanie kotleta sprzed 10 lat (chyba nawet lepiej) w postaci prztyczka w nos VNMa może wywołać emocje, ale to mi wygląda na jakiś dziwny owczy pęd i słuchanie po ksywach.
Piejącego VNMa raczej nie lubię (choć ma pojedyńcze kawałki koty, jak te czysto braggowe) i dla mnie ten beef zawsze oscylował wokół remisu. Jego nowej płyty nie słuchałem, więc nie umiem powiedzieć, na ile przytyk Jimsona jest celny. Ale co taki VNM mógłby odpowiedzieć na przytyk wyrzucony z siebie po kilkunastu latach? Że Jimson o nim 15 lat myślał, podczas gdy on nagrał ileś tam płyt itd.? Nie ma to chyba wielkiego sensu.
Prosze cie kurwa nie bluznij...gods bidness pisze: ↑11 maja 2020, 11:03 Ktoś mógłby uzasadnić to zbiorowe robienie lachy Jimsonowi? Ja pamiętam, że to zawsze był bożek ślizgowy, ale myślałem, że te czasy dawno minęły, zwłaszcza, że teraz zauważyłem tutaj nowych bożków typu Sentino, Belmondo i trend "beka z trusków i wczutych tekstów", gdzie Jimson przecież jest definicją smutnego truska.
Sama zwrotka bez podniety. Nigdy wielkim fanem Jimsona nie byłem, zwłaszcza delivery, jego smutnego, monotonnego głosu i flow, ale przyznaję, że tekstowo zawsze dawał radę. Rozumiem, że odgrzanie kotleta sprzed 10 lat (chyba nawet lepiej) w postaci prztyczka w nos VNMa może wywołać emocje, ale to mi wygląda na jakiś dziwny owczy pęd i słuchanie po ksywach.
Piejącego VNMa raczej nie lubię (choć ma pojedyńcze kawałki koty, jak te czysto braggowe) i dla mnie ten beef zawsze oscylował wokół remisu. Jego nowej płyty nie słuchałem, więc nie umiem powiedzieć, na ile przytyk Jimsona jest celny. Ale co taki VNM mógłby odpowiedzieć na przytyk wyrzucony z siebie po kilkunastu latach? Że Jimson o nim 15 lat myślał, podczas gdy on nagrał ileś tam płyt itd.? Nie ma to chyba wielkiego sensu.