Intro - wiadomo
Czas to iluzia - nie dałem rady przesłuchać do końca.
Magenta - Ten sampel główny to brzmi jak z czasów C-Boola. Refren brzmi jak z diskopolo.
Obrazy Pollocka - Wixa kurwa a nie ameryczka.
5.07 - Okej przerywnik, kojarzy mi się z spoko sentymentalnymi instrumental płytami, jak Tycho np.
2k30 - bit to nie mam pojęcia co to, pezet nawija jak typowy taco, taco nawija jak chujowy taco.
Braincell/Gorzka Woda - Brzmi jak Love Parade i głowa mnie zaczęła od tego bolec
Nauczysz się czekać - Pierwszy dobry kawałek ale ja lubię takie smuty sentymentalne. Na zywo jak to grał brzmiało lepiej, jak grała sama perkusja na początku kawałka, bez sampli z dupy wokalnych w tle, było okej.
Zły śpi spokojnie - Nudny ten bit mocno, nawet oskar rapuje jakby mu się nie chciało być na tej płycie.
Samotność - nawet nie wiem co napisać o tym klepanym w pierwszym miesiącu każdego z fruity loopsem bicie.
Nie zobaczysz łez - Czuć, że ten kawałek nie był zrobiony w 2 miesiące przed premierą płyty bo brzmi kompletnie inaczej w porównaniu do reszty i jest chyba najlepszy.
Dom - Refren jakich nie znoszę w rapie, perkusja 808 której już kurwa nie mogę słuchać bo w każdym gównianym bicie jest. Tekstu nawet nie przesłuchałem.
Piroman - zdecydowanie lepszy niż żabsonowy kawałek (wpłać hajs na pieski za PSP kurwiu jeden) Pezet przeciąga ostatnie sylaby jak Oskar, da się słuchać. Bit przynajmniej nie zlewa się jak połowa.
Outro - tak samo jak intro, najsensowniejsze kawałki.
Tych bonusów to mi się nawet nie chce drugi raz słuchać po jutubie, beka z pezeta ze bonus traki na jutubie przed premierą
No to tyle, Pezet sam nie wie o czym na rapować, Auer to te bity robił chyba na kolanie jak pezet pisał tekst, na drugim kolanie.
Bity z Bonsoulu bowego wpierdalają dupą te pierdziawy auera bez składu i ładu. Ogólnie to jestem zawiedziony, dobrze, że się nie hajpowałem na ten album.
Big pondro dla wszystkich.