Zioło
Re: Zioło
Właśnie rozmawiałem z mamą przez telefon i spytała mnie czy słyszałem, że umarł 30letni hip hopowiec 
Re: Zioło
It's got a hold on me the streets won't let me go I'm in love
Ezio_Wroclaw pisze: ↑05 wrz 2019, 10:10 Jeszcze mi kot o 4.40 wskoczył na mordę, jedyne pussy co tam ostatnio siada.
- KolektywneOswiecenie
- Posty: 307
- Rejestracja: 24 maja 2019, 11:41
Re: Zioło
Faktycznie, producencko chłop był przekotem, te jego bity to jakby odrębne światy, co zdecydowanie wskazuje na niebywały talent i jakąś taką wewnętrzną iskrę.
BÓG JEST MIŁOŚCIĄ <3<3<3 /// </3 MOVEMENT /// WIERZĘ W TECHNO I LUDZI <333
- JA I MOJE KSIĘŻNICZKI, NIKT GORSZY, NIKT LEPSZY! -
- JA I MOJE KSIĘŻNICZKI, NIKT GORSZY, NIKT LEPSZY! -
Re: Zioło
Ja to katowalem swojego czasu dużo
Re: Zioło
Ogólnie Zioło był znany z bitów o wiele wcześniej niż zaczął rapować (dlatego płyte zaczyna od "Siema, nie znasz mnie jako rapera..."), a często ta kwestia producencka jest teraz pomijana. Myśle, że tak jak zdecydowana wiekszosc tutaj, po raz pierwszy uslyszalem go u Mesa na Zamachu. Troche dziwi mnie, że swojego czasu bitów nie brał od niego mainstream, bo dla mnie to był jeden z tych producentów na których powinien opierać się polski hip hop. Miał wyrobiony świetny styl i specyficzne brzmienie, czasem słuchając uważnie można było zgadnąć, że to robota Zioła
Re: Zioło
Hip hop to mój prywatny klasyczek. Magia, serio.
Nie zapomnę jak poznałem ten album. Miałem dość mocno wbite w wiele spraw, było gorące lato, a ja wstawałem o 6-7 rano, grałem w NBA2k12 i słuchałem tego na słuchawkach, kilka razy z rzędu. Dzień w dzień. Może to po latach lekko na wyrost, ale raczej znam większość na pamięć. Niebywały materiał, który dla mnie przede wszystkim wyróżniała błyskotliwość gospodarza.
Kilku ziomków również się zapoznało w tym okresie, a reszcie podrzuciłem płytkę i z miejsca się zajarali. Ta płyta wyróżnia pewien okres naszego życia, kiedy szliśmy na studia i towarzyszyła naszym melanżom na melinie. Ofiary i Głupi, to niesamowite tracki. Kultura zawsze krzyczana.
Zioła poznałem na jakimś koncercie. Może pamięć zawodzi, ale wydaje mi się że grał wtedy PARIAS w Alibi, całość organizował uż. LuckyLuke i jeśli dobrze pamiętam, uż. kosciey najebany się gdzieś zataczał i chyba miał jakąś spinkę z ochroną, a LuckyLuke go ratował/wprowadzał z powrotem (mogę mylić akcje i koncerty, to było kilka lat temu).
To był w ogóle fajny czas. Za 35zł można było pójść na koncert, gdzie grały z cztery mocne ksywy ze sceny. Można było poznać full ciekawych ludzi i porozmawiać o wszystkim, ale przede wszystkim ludzie żyli tam rapem. Jak nie chciało ci się iść na któryś koncert, to zawsze miałeś bar, ogródek, albo schody na przeciwko, zawsze się coś działo.
Z ziołem przegadaliśmy wtedy chyba z godzinę. O scenie, rapie, życiu, jaraliśmy się Milczmenem.
Później okazało się, że ziomek mieszka na ośce i często go widywałem. Zwykłe, codzienne sceny. Nie wiem czemu ale przypomina mi się teraz taki obrazek, jak wracałem w letni dzień z uczelni, a on z ówczesną dziewczyną wybierał pomidory na stoisku warzywnym pod blokiem.
Co mnie najbardziej przeraża - samobójstwo. Dwa tygodnie temu dzwoniłem z kumplami, z którymi Hip Hop towarzyszył nam w dzień w dzień, kiedy zaczynaliśmy życie we Wrocławiu. Padł temat narkotyków, poszła gadka, że Zioło jest wjebany w helupę i chyba nawet ja stwierdziłem, że to "one-way ticket", a ktoś potwierdził, że widział go wyglądającego marnie (sam nie mieszkam już w 71).
Ze smutkiem przyznaję, że można się było spodziewać informacji o przedawkowaniu.
Samobójstwo. Nie chcę wiedzieć co musiało dziać się w jego głowie. Czy był rozczarowany życiem, popsutymi relacjami, historiami związków. Czy próbował kolejny raz odstawić, wyprostować życie i nie był w stanie wygrać tej walki. Czy miał wystarczająco porytą banię. Do całości dochodzi temat długów.
Wyobrażam sobie, że na narkotycznych ciągach i w tego typu relacjach-towarzystwach, odchodzą krzywe akcje z hasjem i innymi tematami. Są jakieś nowe postacie i historia z ostatnich lat, ale nie wiem i nie chcę wiedzieć. Wolę go zapamiętać jako kochanego nieogara, który wyróżniał się luzem, humorem i błyskotliwością, która świadczyła o sporej inteligencji. Miał swój niepowtarzalny styl i jak to ktoś dobrze wcześniej ujął - słuchałeś i wiedziałeś, że to jego bit. Mogę się mylić, na pewno na tym forum są osoby, które znały go blisko, ale zawsze sprawiał na mnie wrażenie gościa który trochę niezręcznie czuł się ze swoją rozpoznawalnością.
Oczywiście, ludzie znali jego twórczość na hyperrealu i eksperymentowanie z narkotykami. Zawsze w takich sytuacjach pojawia się oczywisty komentarz - wiadomo było, na własne życzenie. Tak, prawda, ale to nigdy nie jest takie proste i zero-jedynkowe. Każdy przypadek jest inny, a używki też są sposobem ucieczki, radzenia sobie z problemami i całym innym ciągiem przyczynowo skutkowym, nie chcę tutaj tego dalej ruszać.
Nie jestem tu od rzucania kamieniem, sam nie jestem święty w temacie używek i uzależnień. Każdy ma swoje problemy, demony którego go ściągają. Jednak bardzo spodobał mi się post, który chyba ktoś tu napisał ileś stron temu jeszcze przed straszną informacją.
Jak ktoś wam będzie proponował, a spróbujmy kontrolnie hery - walcie go w mordę, z miejsca.
Wydaje mi się, że branie ciężkich narkotyków jest taką samo zapętlającą się otchłanią z której ciężko uciec. I strasznie ciężko jest z niej wyjść, kiedy trzeba powoli zrobić sto ciężkich kroków w tył, zostać w czeluściach i ciężko pracować, cierpieć, żeby po długim czasie móc w końcu zacząć robić bardzo powolne kroki do przodu. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jaki głód czuje osoba uzależniona od heroiny, jak to zmienia ją, jej motywy, zachowania.
To strata dla sceny, bo Michał miał potencjał żeby stworzyć dużo więcej zajebistych rzeczy, ale tu przede wszystkim chodzi o człowieka. To ludzkie historie. Wykoleił się, popełniał błędy, może nie trafiał w dobre towarzystwa. Może nie otrzymał pomocy, albo nie był w stanie sam sobie pomóc. Był dla kogoś synem, przyjacielem.
Spoczywaj w pokoju. Na pewno nie raz wypijemy Perłę Export i wspomnimy Cię słuchając Hip Hopu.
Nie zapomnę jak poznałem ten album. Miałem dość mocno wbite w wiele spraw, było gorące lato, a ja wstawałem o 6-7 rano, grałem w NBA2k12 i słuchałem tego na słuchawkach, kilka razy z rzędu. Dzień w dzień. Może to po latach lekko na wyrost, ale raczej znam większość na pamięć. Niebywały materiał, który dla mnie przede wszystkim wyróżniała błyskotliwość gospodarza.
Kilku ziomków również się zapoznało w tym okresie, a reszcie podrzuciłem płytkę i z miejsca się zajarali. Ta płyta wyróżnia pewien okres naszego życia, kiedy szliśmy na studia i towarzyszyła naszym melanżom na melinie. Ofiary i Głupi, to niesamowite tracki. Kultura zawsze krzyczana.
Zioła poznałem na jakimś koncercie. Może pamięć zawodzi, ale wydaje mi się że grał wtedy PARIAS w Alibi, całość organizował uż. LuckyLuke i jeśli dobrze pamiętam, uż. kosciey najebany się gdzieś zataczał i chyba miał jakąś spinkę z ochroną, a LuckyLuke go ratował/wprowadzał z powrotem (mogę mylić akcje i koncerty, to było kilka lat temu).
To był w ogóle fajny czas. Za 35zł można było pójść na koncert, gdzie grały z cztery mocne ksywy ze sceny. Można było poznać full ciekawych ludzi i porozmawiać o wszystkim, ale przede wszystkim ludzie żyli tam rapem. Jak nie chciało ci się iść na któryś koncert, to zawsze miałeś bar, ogródek, albo schody na przeciwko, zawsze się coś działo.
Z ziołem przegadaliśmy wtedy chyba z godzinę. O scenie, rapie, życiu, jaraliśmy się Milczmenem.
Później okazało się, że ziomek mieszka na ośce i często go widywałem. Zwykłe, codzienne sceny. Nie wiem czemu ale przypomina mi się teraz taki obrazek, jak wracałem w letni dzień z uczelni, a on z ówczesną dziewczyną wybierał pomidory na stoisku warzywnym pod blokiem.
Co mnie najbardziej przeraża - samobójstwo. Dwa tygodnie temu dzwoniłem z kumplami, z którymi Hip Hop towarzyszył nam w dzień w dzień, kiedy zaczynaliśmy życie we Wrocławiu. Padł temat narkotyków, poszła gadka, że Zioło jest wjebany w helupę i chyba nawet ja stwierdziłem, że to "one-way ticket", a ktoś potwierdził, że widział go wyglądającego marnie (sam nie mieszkam już w 71).
Ze smutkiem przyznaję, że można się było spodziewać informacji o przedawkowaniu.
Samobójstwo. Nie chcę wiedzieć co musiało dziać się w jego głowie. Czy był rozczarowany życiem, popsutymi relacjami, historiami związków. Czy próbował kolejny raz odstawić, wyprostować życie i nie był w stanie wygrać tej walki. Czy miał wystarczająco porytą banię. Do całości dochodzi temat długów.
Wyobrażam sobie, że na narkotycznych ciągach i w tego typu relacjach-towarzystwach, odchodzą krzywe akcje z hasjem i innymi tematami. Są jakieś nowe postacie i historia z ostatnich lat, ale nie wiem i nie chcę wiedzieć. Wolę go zapamiętać jako kochanego nieogara, który wyróżniał się luzem, humorem i błyskotliwością, która świadczyła o sporej inteligencji. Miał swój niepowtarzalny styl i jak to ktoś dobrze wcześniej ujął - słuchałeś i wiedziałeś, że to jego bit. Mogę się mylić, na pewno na tym forum są osoby, które znały go blisko, ale zawsze sprawiał na mnie wrażenie gościa który trochę niezręcznie czuł się ze swoją rozpoznawalnością.
Oczywiście, ludzie znali jego twórczość na hyperrealu i eksperymentowanie z narkotykami. Zawsze w takich sytuacjach pojawia się oczywisty komentarz - wiadomo było, na własne życzenie. Tak, prawda, ale to nigdy nie jest takie proste i zero-jedynkowe. Każdy przypadek jest inny, a używki też są sposobem ucieczki, radzenia sobie z problemami i całym innym ciągiem przyczynowo skutkowym, nie chcę tutaj tego dalej ruszać.
Nie jestem tu od rzucania kamieniem, sam nie jestem święty w temacie używek i uzależnień. Każdy ma swoje problemy, demony którego go ściągają. Jednak bardzo spodobał mi się post, który chyba ktoś tu napisał ileś stron temu jeszcze przed straszną informacją.
Jak ktoś wam będzie proponował, a spróbujmy kontrolnie hery - walcie go w mordę, z miejsca.
Wydaje mi się, że branie ciężkich narkotyków jest taką samo zapętlającą się otchłanią z której ciężko uciec. I strasznie ciężko jest z niej wyjść, kiedy trzeba powoli zrobić sto ciężkich kroków w tył, zostać w czeluściach i ciężko pracować, cierpieć, żeby po długim czasie móc w końcu zacząć robić bardzo powolne kroki do przodu. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jaki głód czuje osoba uzależniona od heroiny, jak to zmienia ją, jej motywy, zachowania.
To strata dla sceny, bo Michał miał potencjał żeby stworzyć dużo więcej zajebistych rzeczy, ale tu przede wszystkim chodzi o człowieka. To ludzkie historie. Wykoleił się, popełniał błędy, może nie trafiał w dobre towarzystwa. Może nie otrzymał pomocy, albo nie był w stanie sam sobie pomóc. Był dla kogoś synem, przyjacielem.
Spoczywaj w pokoju. Na pewno nie raz wypijemy Perłę Export i wspomnimy Cię słuchając Hip Hopu.
yer a wizard, Harry
- johnsonpokrywa
- Posty: 289
- Rejestracja: 23 paź 2019, 15:33
Re: Zioło
[mention]gambler[/mention], bardzo ładnie napisane.
Mam mega sentyment do Zioła, nie byłem nigdy na koncercie, nie znałem osobiście, ale boli mnie jak potoczyła się historia tego gościa. Wszystkie rzeczy od niego to dla mnie prywatne klasyki, "rap o życiu", jednak podany w bekowych, ironicznych i po prostu prawdziwych linijkach. 'Hip-Hop' znam na pamięć, od premiery cały czas obecny na moim odtwarzaczu mp3. Natomiast co go naprawdę wyróżniało z tłumu to produkcja, dają ci 50 bitów do przesłuchania i bez problemu wybierasz z nich te, które zrobił Zioło. Zajebisty styl i fazowe brzmienie. Ta epka Twin Peaks to jebane mistrzostwo świata. Gdzieś tam w duchu miałem nadzieję, że rzuci jeszcze kiedyś jakąś instrumentalną płytę, straszny głód jakiejś nowej muzyczki Zioła miałem. Wydawało się, że Rób Rzeczy są na fali w pewnym momencie i jakiś większy sukces jest pewny. Szkoda, że tak to się skończyło, jak dla mnie Zioło zasłużył na wiele więcej - same Twin Peaksy powinny mieć z miliard odtworzeń.
Zawsze piłem Chmielową, ale dzisiaj otwieram Export, spoczywaj w pokoju Michał i dzięki za kawał zajebistej muzyki.
Mam mega sentyment do Zioła, nie byłem nigdy na koncercie, nie znałem osobiście, ale boli mnie jak potoczyła się historia tego gościa. Wszystkie rzeczy od niego to dla mnie prywatne klasyki, "rap o życiu", jednak podany w bekowych, ironicznych i po prostu prawdziwych linijkach. 'Hip-Hop' znam na pamięć, od premiery cały czas obecny na moim odtwarzaczu mp3. Natomiast co go naprawdę wyróżniało z tłumu to produkcja, dają ci 50 bitów do przesłuchania i bez problemu wybierasz z nich te, które zrobił Zioło. Zajebisty styl i fazowe brzmienie. Ta epka Twin Peaks to jebane mistrzostwo świata. Gdzieś tam w duchu miałem nadzieję, że rzuci jeszcze kiedyś jakąś instrumentalną płytę, straszny głód jakiejś nowej muzyczki Zioła miałem. Wydawało się, że Rób Rzeczy są na fali w pewnym momencie i jakiś większy sukces jest pewny. Szkoda, że tak to się skończyło, jak dla mnie Zioło zasłużył na wiele więcej - same Twin Peaksy powinny mieć z miliard odtworzeń.
Zawsze piłem Chmielową, ale dzisiaj otwieram Export, spoczywaj w pokoju Michał i dzięki za kawał zajebistej muzyki.
I live on borrowed time, my expiration date I passed it, so lock me up forever, but this shit is everlastin'
Re: Zioło
Robił rap, który uwielbiam. Luźna nawijka i pomysłowe wersy, to coś czego mi zawsze mało. "Ofiary", "Polskie Złote", zwrotka z "Rzecz", oraz kapitalny "Dzieciak" to prywatne klasyki. Szkoda, że tak to się skończyło. Cały czas miałem nadzieję, że ogarnie jakiś odwyk i wyjdzie z tego gówna.
- Moltisanti
- Posty: 4789
- Rejestracja: 05 maja 2019, 21:11
Re: Zioło
Musiala paść legendarna ucieczka od problemów. Ktoś kto ucieka od problemów nie nawija z bananem na twarzy o tym jak to fajnie sobie ćpają z dynamicznymi kolegami z wielkiego miasta i ze ogólnie ćpanko super i polecamy młodzieży.
Re: Zioło
Znałem go jedynie z pobieżnej lektury postów na SLG i Hyperrealu, nigdy chyba nawet nie przesłuchałem żadnego jego utworu i może właśnie przez ten niedomiar informacji zawsze jawił mi się jako archetypiczny, bezrefleksyjny wesołek zafascynowany wyzwalającą twórczością Tollego. Trochę zdziwiony byłem, gdy parę miesięcy temu na forum, podczas debatowania o [mention]adriee[/mention] i Diance, pojawiły się pogłoski na temat zmenelenia Zioła, bo mnie też wydawał się 'ogarniętym używkowiczem' i w postach na hyperrealu/slg wypowiadał się raczej negatywnie o opio (nie tyle o potencjale uzależniającym, co o samym rozczarowującym profilu działania). Jeśli jest jeszcze z nami Adrian Sitko, to może niech zdradzi kulisy jego utraty kontroli nad spożyciem substancji psychoaktywnych i w ogóle decyzji o samobójstwie, którą tak ciężko dopasować do tego wadliwego obrazu śmieszka.
- pepperoni363
- Posty: 35
- Rejestracja: 03 maja 2019, 18:44
Re: Zioło
Spoiler
gambler pisze: ↑23 paź 2019, 20:42 Hip hop to mój prywatny klasyczek. Magia, serio.
Nie zapomnę jak poznałem ten album. Miałem dość mocno wbite w wiele spraw, było gorące lato, a ja wstawałem o 6-7 rano, grałem w NBA2k12 i słuchałem tego na słuchawkach, kilka razy z rzędu. Dzień w dzień. Może to po latach lekko na wyrost, ale raczej znam większość na pamięć. Niebywały materiał, który dla mnie przede wszystkim wyróżniała błyskotliwość gospodarza.
Kilku ziomków również się zapoznało w tym okresie, a reszcie podrzuciłem płytkę i z miejsca się zajarali. Ta płyta wyróżnia pewien okres naszego życia, kiedy szliśmy na studia i towarzyszyła naszym melanżom na melinie. Ofiary i Głupi, to niesamowite tracki. Kultura zawsze krzyczana.
Zioła poznałem na jakimś koncercie. Może pamięć zawodzi, ale wydaje mi się że grał wtedy PARIAS w Alibi, całość organizował uż. LuckyLuke i jeśli dobrze pamiętam, uż. kosciey najebany się gdzieś zataczał i chyba miał jakąś spinkę z ochroną, a LuckyLuke go ratował/wprowadzał z powrotem (mogę mylić akcje i koncerty, to było kilka lat temu).
To był w ogóle fajny czas. Za 35zł można było pójść na koncert, gdzie grały z cztery mocne ksywy ze sceny. Można było poznać full ciekawych ludzi i porozmawiać o wszystkim, ale przede wszystkim ludzie żyli tam rapem. Jak nie chciało ci się iść na któryś koncert, to zawsze miałeś bar, ogródek, albo schody na przeciwko, zawsze się coś działo.
Z ziołem przegadaliśmy wtedy chyba z godzinę. O scenie, rapie, życiu, jaraliśmy się Milczmenem.
Później okazało się, że ziomek mieszka na ośce i często go widywałem. Zwykłe, codzienne sceny. Nie wiem czemu ale przypomina mi się teraz taki obrazek, jak wracałem w letni dzień z uczelni, a on z ówczesną dziewczyną wybierał pomidory na stoisku warzywnym pod blokiem.
Co mnie najbardziej przeraża - samobójstwo. Dwa tygodnie temu dzwoniłem z kumplami, z którymi Hip Hop towarzyszył nam w dzień w dzień, kiedy zaczynaliśmy życie we Wrocławiu. Padł temat narkotyków, poszła gadka, że Zioło jest wjebany w helupę i chyba nawet ja stwierdziłem, że to "one-way ticket", a ktoś potwierdził, że widział go wyglądającego marnie (sam nie mieszkam już w 71).
Ze smutkiem przyznaję, że można się było spodziewać informacji o przedawkowaniu.
Samobójstwo. Nie chcę wiedzieć co musiało dziać się w jego głowie. Czy był rozczarowany życiem, popsutymi relacjami, historiami związków. Czy próbował kolejny raz odstawić, wyprostować życie i nie był w stanie wygrać tej walki. Czy miał wystarczająco porytą banię. Do całości dochodzi temat długów.
Wyobrażam sobie, że na narkotycznych ciągach i w tego typu relacjach-towarzystwach, odchodzą krzywe akcje z hasjem i innymi tematami. Są jakieś nowe postacie i historia z ostatnich lat, ale nie wiem i nie chcę wiedzieć. Wolę go zapamiętać jako kochanego nieogara, który wyróżniał się luzem, humorem i błyskotliwością, która świadczyła o sporej inteligencji. Miał swój niepowtarzalny styl i jak to ktoś dobrze wcześniej ujął - słuchałeś i wiedziałeś, że to jego bit. Mogę się mylić, na pewno na tym forum są osoby, które znały go blisko, ale zawsze sprawiał na mnie wrażenie gościa który trochę niezręcznie czuł się ze swoją rozpoznawalnością.
Oczywiście, ludzie znali jego twórczość na hyperrealu i eksperymentowanie z narkotykami. Zawsze w takich sytuacjach pojawia się oczywisty komentarz - wiadomo było, na własne życzenie. Tak, prawda, ale to nigdy nie jest takie proste i zero-jedynkowe. Każdy przypadek jest inny, a używki też są sposobem ucieczki, radzenia sobie z problemami i całym innym ciągiem przyczynowo skutkowym, nie chcę tutaj tego dalej ruszać.
Nie jestem tu od rzucania kamieniem, sam nie jestem święty w temacie używek i uzależnień. Każdy ma swoje problemy, demony którego go ściągają. Jednak bardzo spodobał mi się post, który chyba ktoś tu napisał ileś stron temu jeszcze przed straszną informacją.
Jak ktoś wam będzie proponował, a spróbujmy kontrolnie hery - walcie go w mordę, z miejsca.
Wydaje mi się, że branie ciężkich narkotyków jest taką samo zapętlającą się otchłanią z której ciężko uciec. I strasznie ciężko jest z niej wyjść, kiedy trzeba powoli zrobić sto ciężkich kroków w tył, zostać w czeluściach i ciężko pracować, cierpieć, żeby po długim czasie móc w końcu zacząć robić bardzo powolne kroki do przodu. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jaki głód czuje osoba uzależniona od heroiny, jak to zmienia ją, jej motywy, zachowania.
To strata dla sceny, bo Michał miał potencjał żeby stworzyć dużo więcej zajebistych rzeczy, ale tu przede wszystkim chodzi o człowieka. To ludzkie historie. Wykoleił się, popełniał błędy, może nie trafiał w dobre towarzystwa. Może nie otrzymał pomocy, albo nie był w stanie sam sobie pomóc. Był dla kogoś synem, przyjacielem.
Spoczywaj w pokoju. Na pewno nie raz wypijemy Perłę Export i wspomnimy Cię słuchając Hip Hopu.
-
rubinstein
- Posty: 1097
- Rejestracja: 22 kwie 2019, 11:21
Re: Zioło
ostatnio sobie przypomnialem ten kawalek:
kto wyprodukowal? ehhhh...
arcydzielo
Spoiler
arcydzielo
Re: Zioło
Stary wywiad z Ziolem: https://www.hip-hop.pl/teksty/projector ... 1267091887
baqlashan pisze: przyszedł belmondo i każdy wybraniec od razu skminił że on obiektywnie jest najlepszy, nie widzisz to znaczy że nie doznałeś wizji, nie jesteś po prostu wrażliwy na tak subtelnie tętniące zajebistością i ogładą piękno












