Zidane WIELKI, uparł się na ligę i jest jego. To na pewno coś pozytywnego dla tej drużyny i szatni, która często gubiła gdzieś motywację, a z nimi punkty w długim dystansie. Kto wie, Messi się starzeje, może uda się odwrócić trend w przyszłej dekadzie.
klimat pomiędzy oboma klubami jest taki, że ZAWSZE powstaje narracja : to nie wy wygraliście ligę, TO MY JĄ PRZEGRALIŚMY. Moja opinia: Real potrzebował grać naprawdę wielkie sezony żeby podnosić puchar. Barcelona Leo ma niesamowity patent na te rozgrywki. Pewność siebie, posiadanie piłki, dominowanie słabszych drużyn, zabijanie każdego na Camp Nou. Niebywały folwark, gdzie Messi urządził sobie farmę. Nadal człowiek przeciera oczy ze zdumienia, jak widzi że w klasyfikacji kanadyjskiej tego sezonu Argentyńczyk ma 43 (!) punkty, a drugi Benzema - 29
Na pierwszy rzut oka gry obu drużyn, można krzyknąć: "najsłabszy mistrz od lat", ale ja doceniam wysiłek i solidność Realu w tym sezonie.
Blancos grali w zasadzie cały sezon bez 2/3 podstawowego ataku, zmiennika dla napastnika oraz z wyłączeniem bale i jamesa, którzy pewnie w wielu miejscach są w stanie kręcić super liczby boiskowe i marketingowe.
warto zwrócić uwagę:
- Real nie przegrał u siebie w tym sezonie,
- nie przegrał meczu z top10 w tabeli,
- stracił najmniej goli w lidze (i w top lig europy??),
- lepszy w każdym z czterech spotkań przeciw fcb i atm (360min bez straty gola),
- po drodze zgarnął superpuchar,
trzeba wyróżnić zajebisty sezon: Cortouis, Varane, Ramos, Carvajal, Mendy, Casemiro, Benzema, Fede Valverde (do pandemii). Względem Modricia zachowałbym lekki dystans, bo wiem że na finiszu ligi gość grał turbo i wszyscy oszaleli, ale pamiętam że w wielu momentach tego sezonu wyglądał na starzejącego się piłkarza. Brakowało jego aktywności, dynamiki, odpowiedzialności w środku pola, a real często oddawał pole gry innym.
Ogromną pracę wykonał i zdał egzamin Gregory Dupont. Real dyszał, jechał na oparach, mało odpoczywał, ale na koniec wygrał 10/10. Były wątpliwości, tęsknota za pintusem, ale profesor pokazał że to właściwy człowiek na właściwym miejscu.
szkoda wtopy w copa del rey i odjebania w pierwszym meczu z city, ale to i tak bardzo pozytywny sezon.
Jedyne co mnie zastanawia to kierunek jaki obierze ta drużyna, bo łysy rotował, rotował, zmieniał formację, wszystko. Na prawdę co mecz nie wiedziałeś, kto zagra, jaki będzie system i pomysł. Z jednej strony dużo rzeczy zostało przetestowane/wypracowane, z drugiej brakuje ciągłości w jednym pomyśle na grę.
Ogólnie w trenowaniu zidane, może znaleźć dużo odniesień do Barcelony guardioli, jak i wiele naprawdę interesujących taktycznie manewrów, ale lepiej sprzedaje się, że to wieczny farciarz a real piłuje wrzutki od 1410.
Dla tego projektu i piłkarzy, którzy są tu od lat to ważne mistrzostwo, daje wiarę że można wrócić na top poziom i tymi samymi nazwiskami dalej to kontynuować. Ciekawe, jak będzie wyglądał postpandemiczny rynek, Real raczej nie zarobi zbyt dużo na jamesie i bale'u, których musi się pozbyć. Pewnie odejdzie też Mariano, a drugą szansę dostanie Jović. Co dalej z takim Isco, który pije kolejne piwka i robi się okrąglutki, pewnie wkurwia go rola rezerwowego, a potem Real gra 442 kontra City i hiszpan z lodówki jest najlepszym piłkarzem w grze
Floro coś zapowiadał, że nie będzie wielkich transferów, na Mbappe trzeba poczekać, a Havertz chyba zostanie sprzątnięty z przed nosa.
Cieszy powrót Asensio i to że z Hazardem może być tylko lepiej, przecież jak był w grze to zaskakiwało to zajebiście w fazie kreacji.
od przyszłego sezonu doradcą prezesa ma być Casillas (parę lat temu robił to Zizek), a klub zdaje się dość mocno prostować stosunki z federacją. W karnego na campo, czy kartki dla messiego dalej nie wierzę, ale widać sporo zmian względem ostatnich lat i na prawdę patrząc na pierdolnik po drugiej stronie, widać że trend ligowy może się odwrócić.
tam jest niebywały rozpierdol w organizacji, gdzie z jednej strony cieszy, bo człowiek wiedział i przewidywał, a z drugiej jednak hiszpański futbol oraz Real potrzebuje mocnej i konkurencyjnej fcb.
barcę czeka mega trudny moment w erze post messi, ale może trzeba w końcu (póki on gra) TRENERA, ZARZĄDU, POMYŚLUNKU, KOMUNIKACJI i PROJEKTU SPORTOWEGO, a nie stawiania na idiotę vidala, przekonywania wszystkich dookoła że martin braitwhite to super transfer na okoliczności oraz brania kolejnej pożyczki, czy płakania o co się da (kiki setien przebił wszystkich

)
Dzisiaj Leganes. Szkoda tych karnych, ale może jeszcze Benziemu uda się dogonić Pichichi (przy równych bramkach obaj dostają czy Messi, który ma mniej spotkań rozegranych/więcej asyst?)
¡CAMPEONES!