nie no, po prostu jest to zwyczajnie trudna książka - szczególnie dla kogoś, kto nie odróżnia absurdu od magii. wymagane są lata ciągłego czytania, żeby w Stu latach przebić się przez warstwę tekstu do warstwy treści. polecam zatem użytkownikowi @jogi powrócić do elementarza literatury (w załączniku) i będę się za niego modlił:
Spoiler
Dziękuję nie skorzystam. Nie czytam książek dla definicji gatunku ani nie patrzę na ich skale trudności według elementarza doktora nauk, który nie dostrzega absurdu i próbuje nazywać to magią. Trudnosc tej książki polega na tym o czym już tu o niej pisałem i nie ma nic wspólnego z przebijaniem się do treści.
Realizm magiczny = wszystko czego nie da się wyjaśnić, a co bohaterowie przyjmują za normalność, zaburzenia chronologii, nie wyjaśnianie dość nieprawdopodobnych faktów (uznawanych w treści za fakty), grzebanie w podświadomości.
Często "magiczny" odnosi się do poziomu meta. Bardziej odczuwasz, bo taki jest w zamyśle autora klimat, niż czytasz o rzeczach "magicznych".
Gdybym miał komuś wytłumaczyć to chyba szukałbym zbiorów wspólnych z oniryzmem.
Kolego poleć jakiś jeden czy dwa tytuły na poczatek, tak by się nie odbić. Dodam do kolejki Sprawdziłem autorów z poprzedniej strony i tylko Nieznośna Lekkość Bytu mi coś mówi, natomiast Grass zainteresował.
Zobacz na początek "Człowiek, który pomalował smoka Griaule'a". Będziesz wiedział czy styl Sheparda Ci odpowiada. Wtedy rzucę resztę.
Grass - Blaszany Bębenek.
Kundera - Księga Śmiechu i Zapomnienia.
Czytam teraz Czarodziejską górę i świetne to jest. Dotąd przez kilkaset stron po prostu przyjemnie obcowało mi się z Hansem Castorpem i kolorową socjetą Berghofu, niby nic szczególnego się nie działo ale dzięki temu między wierszami miałem sporo miejsca na własne przemyślenia.
Właśnie na karty książki wkroczyła zima, poczciwy Hans otoczył się książkami o fizjologii i cały ostatni rozdział był długą, fraktalną/szkatułkową rozkminą o tym czym właściwie jest życie, niespodziewanie zostałem porwany na inny, fascynujący poziom. Nasuwa mi się ćpuńskie porównanie czytania tej książki do zjedzenia ciastka - smak był przyjemny i z chęcią jadłbym więcej, minęło trochę czasu, aż nagle zaczęło działać i poczułem, że to nie było takie zwykłe słodkie ciasteczko. Zbliżam się dopiero do połowy i ciekawy jestem czym jeszcze zostanę zaskoczony.
Ostatnio zaliczone Open. Autobiografia tenisisty i jako osoba bez zajawki na tenisa przebrnąłem przez nią z przyjemnością. Poza historią tenisisty jest tu pokazana przede wszystkim historia wielokrotnie pogubionego człowieka, który od dzieciaka walczył z samym sobą, ode mnie polecanko
lygrys pisze: ↑11 maja 2022, 21:05
świetny dzień, jeden z najlepszych w moim życiu.
Dziękuje ci zjebana Polsko.
Raperzy, choć lecą okropnie, wszędzie się pchają
Jedyne co robią wielokrotnie, to mnie wkurwiają
Czytam teraz Czarodziejską górę i świetne to jest. Dotąd przez kilkaset stron po prostu przyjemnie obcowało mi się z Hansem Castorpem i kolorową socjetą Berghofu, niby nic szczególnego się nie działo ale dzięki temu między wierszami miałem sporo miejsca na własne przemyślenia.
Właśnie na karty książki wkroczyła zima, poczciwy Hans otoczył się książkami o fizjologii i cały ostatni rozdział był długą, fraktalną/szkatułkową rozkminą o tym czym właściwie jest życie, niespodziewanie zostałem porwany na inny, fascynujący poziom. Nasuwa mi się ćpuńskie porównanie czytania tej książki do zjedzenia ciastka - smak był przyjemny i z chęcią jadłbym więcej, minęło trochę czasu, aż nagle zaczęło działać i poczułem, że to nie było takie zwykłe słodkie ciasteczko. Zbliżam się dopiero do połowy i ciekawy jestem czym jeszcze zostanę zaskoczony.
no, akcje sie dopiero zaczyna od zimy jakos, bedzie sie robic coraz ciekawiej. ja zrobilem tylko tom 1 na razie, ale przeczytam pare innych ksiazek w miedzyczasie i na pewno wroce jeszcze. ale mimo wszystko Mann pisze troche zbyt wyczerpujaco, a niektore rozkminy sa troche meczace. szczegolnie monologi Settembriniego. najbardziej ciekawi mnie, co sie stanie z kuzynem castropa. przeczuwam dramat, a szkoda, bo wydaje mi sie to najsympatyczniejsza postac ze wszystkich.
Co tam ostatnio przeczytałem? próbowałem przeczytać
W sumie to ostatnio mnóstwo czytam i mam sporo do polecenia ale naprawdę rzadko zdarza mi się żebym porzucił książkę w środku bez dokańczania, nawet jak mi coś bardzo nie leży, to staram się doczytać, żeby spróbować doszukać się czegoś co widzą inni lub spojrzeć na świat nie z mojej perspektywy, przemęczyć się. Na szczytach rozpacz - Emil Cioran, było już jednak za grube. Po recenzjach w necie spodziewałem się czegoś spektakularnego, a dostałem egzaltowany niespójny bełkot, napisany niezrozumiałym językiem(może to kwestia tłumaczenia, nie wiem ale jest wchuj silenie się na bycie poetyckim czy używanie 'trudnych' słówek i pojęć, często zupełnie bez wiedzy na dany temat, przez co wychodzi żenująco) tak jak już napisałem wywody są nielogiczne, a kolejne rozdziały często same sobie zaprzeczają. Jak dla mnie to taki strumień(bardziej ściek) świadomości człowieka z depresją, więc jak ktoś natknie się na opinie wychwalające książkę jako świętą, oświeconą księgę to nie słuchajcie, bo to tylko zbuntowani nieudacznicy życiowi studiujący filologie
Alles is literêre fiksie, die inhoud wat ek publiseer is jou verbeelding. Jy het alles uitgedink. Ek is nie eens ’n skaduwee in jou wêreld nie, ek haal nie asem as ’n lewende wese nie. Hou op om aan my te dink. Laat my uit jou gedagtes verdwyn.
skończyłem wannę z kolumnadą, później prawem serii opierdolilem w dwa dni osobisty przewodnik po Pradze Szczygła i już nie moge się doczekać aż odwiedzę ponownie to miasto z nowym spojrzeniem. generalnie dzięki Szczygłowi jestem trochę czechofilem i zamierzam zagłębić się nieco bardziej w ich literaturę, bo póki co przeczytałem jedynie proces i Szwejka (ale na bani więc nie pamiętam).
teraz wrzuciłem sobie na parapet koło łóżka książkę o wysokiej wrażliwości i tytuł: co robić przed końcem świata Tomasza Stawiszynskiego i jak to przeczytam to zobaczycie jak się będę kurwa mądrowal na forum
Wysłane z mojego Mi Note 10 Lite przy użyciu Tapatalka
Kwantechizm, czyli klatka na ludzi Andrzeja Dragana. Jarałem się jego niekonwencjonalną muzyką którą tworzył na Amidze jako Dreamer^Flying Cows, jarałem się jego portretami Mleczki, Urbana i Lyncha z charakterystycznym "Dragan effect", a tę książkę połknąłem w 2 wieczory. Tak się powinno pisać książki popularnonaukowe - idealnie wyważona jest tu historia fizyki kwantowej i teorii względności, opisy eksperymentów, anegdoty, elementy biograficzne z życia biednego studenta w '90 (wygląda na to że AD odkrył przed wszystkimi dietę czokoszokową i hackował budki telefoniczne) oraz osobista filozofia drwiąca z religii, filozofów oraz brania czegokolwiek na wiarę. Jest trochę przechwalania się, ale kogo innego możnaby określić "człowiekiem renesansu" (doktor habilitowany kręcący klipy dla Quebo i Behemotha )
Tutaj rozdział z książki - jeden z bardziej technicznych - autor przedstawia w ramach TEDx. Plus wywiad u Winiego.
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Mecz to pretekst. Futbol, wojna, polityka - Michał Kołodziejczyk, Anita Werner
Fajny reportaż, warty przeczytania nawet przez ludzi, których piłka nożna nie interesuje. Futbol jest tu tylko tłem do przedstawienia historii o różnych konfliktach i wojnach. Książka jest podzielona na 6 głównych rozdziałów:
Izrael. Nikt nie rodzi się rasistą
Bośnia i Hercegowina. Dzieci Sarajewa
Kraj Basków. Chłopaki z sąsiedztwa
Irlandia Północna. Warsztaty z szacunku
Kosowo. Nowo narodzeni
Mołdawia i Naddniestrze. Gwiazdy szeryfa
Nie brakuje w niej rozmów z ciekawymi ludźmi, które są dobrze połączone z historiami o w/w krajach/regionach.