Re: Ekstraklasa
: 23 maja 2025, 10:51
@wujot szczegóły waszego tematu
Uwaga! HIT! Mam dostęp do przecieków dotyczących nowej umowy Gonçalo Feio!
Dzięki współpracy ze źródłem, które pragnie pozostać anonimowe (Hadaj), udało mi się dotrzeć do pełnej relacji ze spotkania negocjacyjnego między Legią Warszawa a Gonçalo Feio.
Poniżej przebieg spotkania w całości:
Michał Żewłakow wchodzi do pokoju biznesowego VIP Gold na stadionie Legii.
Na fotelach siedzą już: „Head of Football Operations” – Fredi Bobić, znany agent piłkarski Jorge Mendes oraz obecny trener Legii – Gonçalo Feio.
Michał zamyka drzwi i robi unik, jakby ktoś miał czymś w niego rzucić:
– Dobra, Gonçalo, bądź poważny! Odłóż tę tackę na dokumenty.
– Ale…!
– Odłóż, proszę.
– Okej, Michał. Już odkładam. Wrócimy do tego później.
– Ekhm. Dobrze, usiądźmy. Pani Grażynko! – woła Michał w kierunku korytarza.
– Proszę nam podać trzy szklanki z lodem i butelkę whisky, która dotarła do nas wczoraj z Portugalii.
– Chodzi Panu o ulubioną whisky Pana Prezesa? Tę z Dni Portugalii w Lidlu? Złotą Lochę?
– Co? Nie, przepraszam panowie… to taki nasz warszawski humor. Heh. Pani Grażynko, chodzi o tę najdroższą – Venakki Single Malt, zamówioną prosto z destylarni w Apliarca.
– Panie Michale, proszę na moment na stronę.
(Michał i asystentka wychodzą na korytarz)
– Tak, Pani Grażynko?
– Wczoraj w klubie był Wojciech Hadaj. Wziął jedną butelkę.
– Trudno. Ale przecież zamówiłem całą skrzynkę.
– Możliwe, ale po Hadaju przyszedł jeszcze Kowalczyk… i zniknęła cała skrzynka. Została tylko jedna pusta butelka – Hadaj wypił całą 0,7 i śpi teraz w kiblu na Żylecie.
– Cholera jasna… Co tu zrobić… Ma Pani może jeszcze tę Siwą Lochę?
– Złotą.
– Tak, złotą… Kojarzy mi się z prezesem.
– Mam.
– Proszę przelać ją lejkiem do pustej butelki po Venakki i psiknąć męskimi perfumami. Mogą być te Gonçalo. Giorgio Ormianin.
(Michał wraca do pokoju VIP)
– Przepraszam panowie, na czym skończyliśmy?
– Na tacce! – krzyczy Feio.
– Ty znowu swoje?! Co ci znowu chodzi z tą tacką?!
– Dlaczegu, w tacce są jakies dokumenty?
(Michał zerka do tacki)
– „Korespondencja sądowa o ustalenie ojcostwa”…
– Fredi, co ty przyniosłeś?! Pomyliłeś teczki!
– Hehe, sorry Michael! Entschuldigung, Mr. Mendes! Już przynoszen właściwe dokumenten!
(Wchodzi Pani Grażynka)
– Proszę, trzy szklanki, lód i portugalska whisky. Panie Michale, a co będzie pił Pan Feio?
– Pan Feio? Rumianek – odpowiada Michał.
– Naa naa, nie. Pani Grażynko – odzywa się Feio – Ta whisky ładnie, znajomo pachnie. Poproszę czwartą szklankę. No i wie Pani… Ice Ice baby – rzuca oczko w stronę asystentki.
– Gonçalo, co ty wyprawiasz? Jeden pozew o alimenty ci nie wystarcza? – przerywa mu Jorge Mendes.
– Dobra, już, ogarniam się – mruczy Feio. – Przejdźmy do kontraktu.
– I prowizji – dodaje Mendes.
– No dobrze – westchnął Michał, biorąc łyk whisky, która mimo lodu paliła go w gardło.
– Trzy miliony euro łącznie! – rzuca Mendes.
– Jak to trzy miliony? – pyta Michał.
– A ile daliście za Vinagre? Trzy bańki. Co, my gorsi?
– Ale Vinagre to piłkarz, miał świetną rundę. Sprzedamy go z zyskiem.
– Nie sprzedacie. Wiem to. Chcemy trzy miliony: dwa dla Gonçalo, jeden dla mnie.
– Netto czy brutto? – dopytuje Michał.
– Mi tam obojęt… – rzuca Feio.
– Gonçalo, co ty mówisz. Oczywiście, że netto – wtrąca Mendes.
(Zapada cisza)
– Dobrze, dostaniecie te trzy miliony, ale macie zdobyć mistrzostwo Polski. Nie interesuje mnie Puchar, średnio mnie interesuje Liga Europy. Ma być tytuł.
– Serio? Z tym składem? – parska Feio – Ze Shkurinem i Alfarafalalą?
– Sam ich ściągałeś – przypomina Michał.
– No fakt, ale wybór miałem między Musiolikiem a Shkurinem…
– Dobrze. Sprzedamy Vinagre, Tobiasza i Kapuadiego – dostaniesz pięć milionów na transfery.
– Tylko pięć? Dziesięć – mówi stanowczo Mendes.
(Wbiega Fredi Bobić)
– Witam, panowie. Co mnie ominęło?
– W sumie wszystko załatwione – mówi Michał.
– Czyli mamy te 10 milionów na transfery? – dopytuje Feio z błyskiem w oku.
– Tak, macie – potwierdza.
– Zgoda!
– Stop! – rzuca Bobić.
– Co jest? – pyta Michał.
– Dziesięć milionów… ale tylko na Polaków z Ekstraklasy.
(WSZYSCY ZROBILI WIELKIE OCZY)
– Co?! Jak to tylko na Polaków?! Kogo ja mam kupić?! – wrzeszczy Feio.
– Fredi, co ty wygadujesz?! Może jeszcze tych z Zagłębia? – rzuca Michał.
– Nie muszą być Polaki z Lupina… Lubina… Lubl… k*rwa, no stamtąd. Chlapnęło mi się przy dziennikarzach, że planujemy głównie transfery Polaków z Ekstraklasy.
– Ja pierr... gdzie ta tacka – mruczy Feio.
– Grubo, haha – rzuca Mendes.
– Gonçalo, daj mi tę tackę, sam mu przyłożę – wzdycha Żewłakow.
– Dobra, panowie… polejcie tej łychy… jakoś to będzie – dochodzi spod stołu głos Wojciecha Hadaja.
<WSZYSCY ZAMARLI W BEZRUCHU>
– Hadaj?! Co ty tu robisz?! – wybucha Michał.
– A se śpię pod stoem. A co, nie można?
– Myślałem, że śpisz w kiblu na Żylecie…
– Wszystko słyszaałem, co gadaliście. Nagram odcinek, to wam włosy z d*py powypadają i cała Polska się dowie!
– Hadaj, nic nie gadaj!
(Wchodzi prezes Loczek)
– Kto ukradł z biura moje płynne złoto?! Moją Złotą Lochę?!
Prezes patrzy na wszystkich, zauważa Hadaja leżącego pod stołem.
– Dobra. Panowie… nie było tematu.
Prezes wychodzi, zamyka drzwi, a co wydarzy się dalej… dowiemy się w sezonie 2025/26.
...
Spoiler
Na fotelach siedzą już: „Head of Football Operations” – Fredi Bobić, znany agent piłkarski Jorge Mendes oraz obecny trener Legii – Gonçalo Feio.
Michał zamyka drzwi i robi unik, jakby ktoś miał czymś w niego rzucić:
– Dobra, Gonçalo, bądź poważny! Odłóż tę tackę na dokumenty.
– Ale…!
– Odłóż, proszę.
– Okej, Michał. Już odkładam. Wrócimy do tego później.
– Ekhm. Dobrze, usiądźmy. Pani Grażynko! – woła Michał w kierunku korytarza.
– Proszę nam podać trzy szklanki z lodem i butelkę whisky, która dotarła do nas wczoraj z Portugalii.
– Chodzi Panu o ulubioną whisky Pana Prezesa? Tę z Dni Portugalii w Lidlu? Złotą Lochę?
– Co? Nie, przepraszam panowie… to taki nasz warszawski humor. Heh. Pani Grażynko, chodzi o tę najdroższą – Venakki Single Malt, zamówioną prosto z destylarni w Apliarca.
– Panie Michale, proszę na moment na stronę.
(Michał i asystentka wychodzą na korytarz)
– Tak, Pani Grażynko?
– Wczoraj w klubie był Wojciech Hadaj. Wziął jedną butelkę.
– Trudno. Ale przecież zamówiłem całą skrzynkę.
– Możliwe, ale po Hadaju przyszedł jeszcze Kowalczyk… i zniknęła cała skrzynka. Została tylko jedna pusta butelka – Hadaj wypił całą 0,7 i śpi teraz w kiblu na Żylecie.
– Cholera jasna… Co tu zrobić… Ma Pani może jeszcze tę Siwą Lochę?
– Złotą.
– Tak, złotą… Kojarzy mi się z prezesem.
– Mam.
– Proszę przelać ją lejkiem do pustej butelki po Venakki i psiknąć męskimi perfumami. Mogą być te Gonçalo. Giorgio Ormianin.
(Michał wraca do pokoju VIP)
– Przepraszam panowie, na czym skończyliśmy?
– Na tacce! – krzyczy Feio.
– Ty znowu swoje?! Co ci znowu chodzi z tą tacką?!
– Dlaczegu, w tacce są jakies dokumenty?
(Michał zerka do tacki)
– „Korespondencja sądowa o ustalenie ojcostwa”…
– Fredi, co ty przyniosłeś?! Pomyliłeś teczki!
– Hehe, sorry Michael! Entschuldigung, Mr. Mendes! Już przynoszen właściwe dokumenten!
(Wchodzi Pani Grażynka)
– Proszę, trzy szklanki, lód i portugalska whisky. Panie Michale, a co będzie pił Pan Feio?
– Pan Feio? Rumianek – odpowiada Michał.
– Naa naa, nie. Pani Grażynko – odzywa się Feio – Ta whisky ładnie, znajomo pachnie. Poproszę czwartą szklankę. No i wie Pani… Ice Ice baby – rzuca oczko w stronę asystentki.
– Gonçalo, co ty wyprawiasz? Jeden pozew o alimenty ci nie wystarcza? – przerywa mu Jorge Mendes.
– Dobra, już, ogarniam się – mruczy Feio. – Przejdźmy do kontraktu.
– I prowizji – dodaje Mendes.
– No dobrze – westchnął Michał, biorąc łyk whisky, która mimo lodu paliła go w gardło.
– Trzy miliony euro łącznie! – rzuca Mendes.
– Jak to trzy miliony? – pyta Michał.
– A ile daliście za Vinagre? Trzy bańki. Co, my gorsi?
– Ale Vinagre to piłkarz, miał świetną rundę. Sprzedamy go z zyskiem.
– Nie sprzedacie. Wiem to. Chcemy trzy miliony: dwa dla Gonçalo, jeden dla mnie.
– Netto czy brutto? – dopytuje Michał.
– Mi tam obojęt… – rzuca Feio.
– Gonçalo, co ty mówisz. Oczywiście, że netto – wtrąca Mendes.
(Zapada cisza)
– Dobrze, dostaniecie te trzy miliony, ale macie zdobyć mistrzostwo Polski. Nie interesuje mnie Puchar, średnio mnie interesuje Liga Europy. Ma być tytuł.
– Serio? Z tym składem? – parska Feio – Ze Shkurinem i Alfarafalalą?
– Sam ich ściągałeś – przypomina Michał.
– No fakt, ale wybór miałem między Musiolikiem a Shkurinem…
– Dobrze. Sprzedamy Vinagre, Tobiasza i Kapuadiego – dostaniesz pięć milionów na transfery.
– Tylko pięć? Dziesięć – mówi stanowczo Mendes.
(Wbiega Fredi Bobić)
– Witam, panowie. Co mnie ominęło?
– W sumie wszystko załatwione – mówi Michał.
– Czyli mamy te 10 milionów na transfery? – dopytuje Feio z błyskiem w oku.
– Tak, macie – potwierdza.
– Zgoda!
– Stop! – rzuca Bobić.
– Co jest? – pyta Michał.
– Dziesięć milionów… ale tylko na Polaków z Ekstraklasy.
(WSZYSCY ZROBILI WIELKIE OCZY)
– Co?! Jak to tylko na Polaków?! Kogo ja mam kupić?! – wrzeszczy Feio.
– Fredi, co ty wygadujesz?! Może jeszcze tych z Zagłębia? – rzuca Michał.
– Nie muszą być Polaki z Lupina… Lubina… Lubl… k*rwa, no stamtąd. Chlapnęło mi się przy dziennikarzach, że planujemy głównie transfery Polaków z Ekstraklasy.
– Ja pierr... gdzie ta tacka – mruczy Feio.
– Grubo, haha – rzuca Mendes.
– Gonçalo, daj mi tę tackę, sam mu przyłożę – wzdycha Żewłakow.
– Dobra, panowie… polejcie tej łychy… jakoś to będzie – dochodzi spod stołu głos Wojciecha Hadaja.
<WSZYSCY ZAMARLI W BEZRUCHU>
– Hadaj?! Co ty tu robisz?! – wybucha Michał.
– A se śpię pod stoem. A co, nie można?
– Myślałem, że śpisz w kiblu na Żylecie…
– Wszystko słyszaałem, co gadaliście. Nagram odcinek, to wam włosy z d*py powypadają i cała Polska się dowie!
– Hadaj, nic nie gadaj!
(Wchodzi prezes Loczek)
– Kto ukradł z biura moje płynne złoto?! Moją Złotą Lochę?!
Prezes patrzy na wszystkich, zauważa Hadaja leżącego pod stołem.
– Dobra. Panowie… nie było tematu.
Prezes wychodzi, zamyka drzwi, a co wydarzy się dalej… dowiemy się w sezonie 2025/26.
...